Sąsiedzi

Magazyn Familia 5/2011

Dwa domy, dwie rodziny, dwa wyznania, a nawet dwa kalendarze. Jednak w ubiegłym roku najważniejsze święta w obu rodzinach były obchodzone w tym samym czasie.

 

Poranek wielkanocny. Bujakowie wracali z kościoła, a Karpiukowie z cerkwi. Sąsiedzi mogli do siebie radośnie zawołać:
- Chrystus zmartwychwstał!
- Chrystos woskresie!

Małe wspólnoty

Anna i Aleksander Karpiukowie poznali się podczas wyjazdu zorganizowanego przez księdza z prawosławnej parafii św. Marii Magdaleny na warszawskiej Pradze. Do tej parafii pani Anna chodziła na lekcje religii, później na spotkania dla młodzieży. Teraz Karpiukowie jeżdżą do cerkwi całą rodziną. Zabierają ze sobą czworo dzieci: najstarszą córkę Olgę, która w następnym roku pójdzie do liceum; syna Maksymiliana, kończącego właśnie szkołę podstawową, i najmłodsze dziewczynki: Ninę i Helenkę. Od ich domu do cerkwi jest prawie 30 kilometrów. W sobotę wszyscy uczestniczą w nabożeństwie Wieczerni i Jutrzni, a następnego dnia – w Liturgii. Starsze dzieci idą w niedzielę na lekcję religii, czasami na tzw. śpiewkę, podczas której uczą się śpiewu chóralnego i przygotowują do okazjonalnych występów.

Druga rodzina ma kościół parafialny w odległym o 3 kilometry Zakręcie, ale Agnieszka i Bartosz Bujakowie należą również do wspólnoty Drogi Neokatechumenalnej na warszawskim Ursynowie. Na liturgię we wspólnocie dojeżdżają dalej niż sąsiedzi. Kiedyś ich synowie, dziewięcioletni Janek i ośmioletni Kuba, zbuntowali się i postanowili udać się do kościoła bez rodziców i młodszej siostry Klary. Pojechali rowerami do Zakrętu. Ciągle się zastanawiali, co powiedzieć, jeśli ktoś zapyta ich o rodziców. Po powrocie przyznali, że lepiej jednak być razem na Mszy Świętej.

Chłopcy uczą się w męskiej szkole „Żagle” w Międzylesiu. Szkoła współpracuje z rodzicami, dzięki temu powstają warunki do integralnego wychowania dzieci. Przygotowanie do Pierwszej Komunii Świętej, oprócz katechezy w drugiej klasie, obejmuje też wręczanie różańców, książeczek do nabożeństwa i szkaplerzy, które dzieci noszą do Pierwszej Komunii (i dłużej). Dzięki temu Kuba i Janek odczuwali, że w ich życiu nadchodzi bardzo ważny moment. „Byłem zaskoczony pobożnością naszego Kuby – wspomina pan Bartosz. – Od chwili otrzymania różańca modlił się każdego wieczoru. Często zapraszał nas do wspólnej modlitwy, co dawało mi do myślenia. Przynaglało, by się zastanawiać, gdzie było moje nawrócenie tego dnia”.

Pierwsze sakramenty

Pierwsza spowiedź odbyła się w kaplicy szkolnej. Potem było uroczyste śniadanie. Do sakramentu Eucharystii Janek i (rok po nim) Kuba przystąpili w kościele Najświętszej Maryi Panny przy ulicy Bursztynowej, w pobliżu szkoły. Rodzicom podobała się naturalność uroczystości, ale co ważniejsze, piękno samej Eucharystii, która sprawowana była w sobotę, bez pośpiechu. W przygotowaniu liturgii brali udział rodzice, dlatego dzieci nie denerwowały się, że o czymś zapomną. Zrezygnowano ze składania podziękowań i wręczania kwiatów. Widać było, że wszyscy są wzruszeni: odświętnie ubrani chłopcy, rodzice i dziadkowie. Ten nastrój państwo Bujakowie przenieśli do domu. „Podczas obiadu synowie zajmowali honorowe miejsce – opowiada pan Bartosz. – Byli obsługiwani jako pierwsi, aby odczuli, że to jest ich święto”.

«« | « | 1 | 2 | » | »»

Reklama

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Wybrane dla Ciebie

Zobacz

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )
    Pobieranie...

    Reklama

    Reklama

    Reklama