Młodzi „uwięzieni”

Więź 11-12/2012 Więź 11-12/2012

Bezdroża (nie)zależności na drodze do dorosłości

 

W tym rządowym raporcie osoby młode zostały zdefiniowane jako „ofiary kryzysu”. „Największe obawy dotyczą możliwości wygenerowania przez kryzys tzw. straconej generacji:  młodych, dobrze wykształconych ludzi, którzy mieli dokonać pchnięcia cywilizacyjnego, a którzy na skutek recesji pozostają z dala od rynku pracy”.

Dokonanie „pchnięcia cywilizacyjnego” może być o tyle trudne, że młodzi – mimo wielu lat spędzonych w systemach szkolnych – wchodzą na rynek pracy z niedopasowaną do jego potrzeb wiedzą i kwalifikacjami. Z danych GUS z 2009 r. wynika, że dla blisko 40% osób w wieku 15-34 lata pierwsza praca po ukończeniu nauki była niezgodna z wyuczonym zawodem, a z tego dwie trzecie (67%) nie znalazło pracy w swoim zawodzie, zaś co piąta osoba (21%) wybrała ofertę lepiej płatnej pracy. Nagromadzony w trakcie kilku lat edukacji kapitał wiedzy i umiejętności okazał się raczej ciężarem niż korzyścią w rozpoczęciu zawodowego życia.

Jednocześnie – w drodze do niezależności finansowej – wielu z nich zamieszkiwało ze swoimi rodzicami, nie mogąc lub nie chcąc się usamodzielnić. We wspomnianym raporcie nazwano ich „gniazdownikami”. W Polsce sytuacja taka dotyczy ponad połowy osób w wieku 18-34 lata. Najczęściej są to młodzi mężczyźni. Szacuje się równie, że 9% par (małżeństwa i kohabitanci) uformowanych w tym przedziale wieku współzamieszkuje z rodzicami któregoś z partnerów. Podkreśla się, że w Polsce zjawisko „przeładowanych gniazd” ma podłoże raczej materialne niż kulturowe – trudny start, tj. brak możliwości znalezienia stabilnej pracy i taniego mieszkania, blokuje samodzielność młodym.

Migranci podwójnie marginalizowani

Inni młodzi dorośli szukają pracy zagranicą. Zatrudnienie poza krajem nie zawsze przynosi im godny zarobek i poczucie satysfakcji. Według szacunków GUS w 2009 r. wielkość zasobu migracyjnego (ludność nieobecna w kraju w związku z wyjazdem na pobyt czasowy) wynosiła ponad 1,8 mln osób, z tego w krajach UE przebywało 1,6 mln Polaków. Prawie 70% migrantów stanowiły osoby do 35. roku życia.

Badacze migracji poakcesyjnej podkreślają, że wyjeżdżający mogą tracić, a nie zyskiwać. W kraju emigracji często podejmują zatrudnienie poniżej własnych kwalifikacji, trwoniąc kapitał wiedzy i umiejętności (w słowniku ekonomistów i socjologów – kapitał ludzki) zdobyty w trakcie kształcenia, a niekiedy i praktyki w Polsce. Wracając do kraju, ze względu na kurczenie się ofert zatrudnienia na emigracji (skutek kryzysu), mogą doświadczać bezrobocia na lokalnym rynku pracy, gdzie biegłość języka obcego nie ma już takiego znaczenia. Pracodawcy oczekują udokumentowanych kwalifikacji zawodowych wraz z rekomendacjami od rodzimych przedsiębiorców.

Socjologowie sygnalizują „podwójną marginalizację” migrantów: jako emigranci są wypychani z zagranicznego rynku zatrudnienia, gdzie brakuje ofert dla rodzimej ludności, a jako reemigranci powracają, by stać się „ludźmi zbędnymi” na polskim rynku pracy. Nierzadko decydują się więc na kolejne wyjazdy. „Niemożność znalezienia pracy po powrocie to […] najważniejszy czynnik wypychający ponownie migrantów z Polski, który powoduje, że mimo deklarowanego powrotu na stałe do Polski, następuje kolejna fala wyjazdów bądź to do kraju emigracji, bądź do innego kraju, w którym zaistnieją możliwości pracy i zarobków”.  Młodzi wpadają w „pętlę pułapki migracji” lub do momentu stabilizacji muszą ponownie „zagnieździć się” w rodzinnym domu.

Przeładowane gniazda

Rodzina staje się w tej sytuacji jednocześnie ośrodkiem zmiany społecznej (w zakresie swojej struktury i ról pełnionych przez poszczególnych jej członków), ale i sama (jako instytucja) konsekwencje tych zmian buforuje. „Gniazdownicy” to nie tylko młodzi-wygodni czy młodzi-lękliwi – to w dużej części młodzi-uwięzieni, którym nie dane było w pełni stać się niezależnymi lub tę niezależność utracili. Nie jest to tylko specyfiką polską – również w krajach Europy Południowej, np. w Hiszpanii, samodzielność młodych opóźnia się ze względu na sytuację ekonomiczną w kraju. Jeżeli tak trudno młodym dorosłym zdobyć (się na) samodzielność, czy to oznacza, że będą pozbawieni społecznego szacunku w świecie ceniącym niezależność uzyskiwaną przez pracę?             

Współcześni twórcy koncepcji i reform w zakresie polityki społecznej doceniają znaczenie rodziny jako „agendy zabezpieczenia społecznego”. Jako zasadniczy element tzw. nieformalnego sektora, stała się ona częścią „wielosektorowej gospodarki dobrobytu”.

W modelowym ujęciu wielosektorowej gospodarki dobrobytu wskazuje się, że dobrobyt wypracowywany jest na drodze kooperacji podmiotów w ramach czterech sektorów: publicznego, prywatnego, sformalizowanego społeczeństwa obywatelskiego (organizacje pozarządowe) i nieformalnego, opartego o solidarność rodziną (szerzej krewniaczą), więzy przyjacielskie i sąsiedzkie.

W normatywnym ujęciu koncepcji wielosektorowości chodzi o zminimalizowanie roli sektora publicznego, a wykorzystanie potencjału pozostałych sektorów. Również jeden ze słynnych teoretyków państwa opiekuńczego, duński socjolog, Gøsta Esping-Andersen dostrzegł w rodzinie istotne źródło „unikniętych przez państwo usług”, np. w zakresie opieki, wychowania, wykonywania prac potrzebnych w gospodarstwie domowym. Rodzina została ponownie okrzyknięta „jednostką produkcji” a nie tylko „jednostką konsumpcji”.

Wkład rodziny w tworzenie dobrobytu zwyczajowo uwypukla się w analizach dotyczących inwestycji w młode pokolenie (dzieci) oraz zabezpieczenia bytu osób zależnych, tj. osób starszych, niepełnosprawnych i chorych. To jednak nie wszystko – rodzina staje się ważną „agendą zabezpieczenia społecznego” również dla młodych, zdrowych dorosłych. O ile w polityce społecznej, coraz częściej osoby pozostające bez pracy traktuje się jako „pasożytów społecznych” (określenie stosowane przykładowo w niemieckim piśmiennictwie dla oddania klimatu społecznego po reformach Hartza), „niegodnych ubogich” (etykieta stosowana w krajach anglosaskich) i próbuje się je dyscyplinować do pracy, o tyle od rodziny oczekuje się, że takie osoby wspomoże, podtrzymując ich byt społecznie definiowany przez „niską zatrudnialność”. Deficyt szacunku społecznego ma zostać uzupełniony rodzinnymi strategiami podtrzymywania szacunku do samego siebie.

 

«« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Pobieranie... Pobieranie...

Reklama

Reklama

Reklama