Kardynał opowiada o Człowieku

Pomysł filmu pojawił się jeszcze przed premierą książki „Świadectwo”. Czytałem tę książkę zanim została wydana, prosiłem też przyjaciół, żeby ją przeczytali i podzielili się swoimi uwagami. Przewodnik Katolicki, 12 października 2008



Skąd wziął się pomysł na film, który pokazuje biografię Papieża poprzez świadectwo kardynała Dziwisza? Jaka była reakcja Kardynała na taką propozycję?

- Pomysł filmu pojawił się jeszcze przed premierą książki „Świadectwo”. Czytałem tę książkę zanim została wydana, prosiłem też przyjaciół, żeby ją przeczytali i podzielili się swoimi uwagami. Wszyscy mówili, że to rewelacyjna pozycja, bo osoba kardynała Dziwisza jest absolutnie bezcenna jeśli chodzi o świadectwo o życiu Papieża.

Po śmierci Jana Pawła II wiele osób zwróciło się do księdza kardynała z prośbą o wydanie książki czy nakręcenie filmu. Na wszystko jednak musi przyjść czas. To, że książka „Świadectwo” ukazała się w ubiegłym roku, jest w dużej mierze zasługą Gian Franco Svidercoschiego, który cieszył się dużym poważaniem u Ojca Świętego i świetnie rozumie się z kardynałem.

Po wydaniu książki, która nie mogła przecież liczyć tysiąca stron (a chciałbym, żeby tak było), pojawił się pomysł, by „wydobyć” z księdza kardynała jak najwięcej. Wiadomo było, że nie będzie to proste. Spodziewaliśmy się, że po sukcesie książki kardynał Dziwisz powie: co wy jeszcze chcecie, co miałem do powiedzenia, to powiedziałem. I rzeczywiście dyskusje, przekonywania trwały wiele miesięcy…

W końcu jednak się udało…

- Przekonanie człowieka, który zawsze żył w cieniu, by nie tylko wyszedł z cienia, lecz jeszcze stanął w świetle jupiterów, było zadaniem karkołomnym. Mieliśmy jednak szczęście. Po pierwszych minutach rozmowy na planie okazało się, że ksiądz kardynał jest stworzony do tego, aby w tym filmie wystąpić.

Nie ukrywam, że miałem ogromną satysfakcję. Ten film był od początku moim pomysłem i, jak to się mówi, siedział we mnie od wielu lat. Myślałem o nim jeszcze wtedy, gdy Ojciec Święty żył, ale wówczas nie można go było zrealizować. Takie są zasady w Watykanie, że sekretarz urzędującego Ojca Świętego nie udziela się medialnie, to nie jego zadanie. Wiedziałem jednak, że wcześniej czy później ten film zrobię. To, że udało się go zrealizować teraz, gdy pamięć o Janie Pawle II jest jeszcze bardzo świeża, uważam za wielki sukces.

Czy był taki moment podczas realizacji filmu, który utkwił Panu szczególnie w pamięci?

- Urządziłem bardzo osobistą sesję z księdzem kardynałem bez kamery. To było bardzo cenne przeżycie, nikomu o tym jeszcze nie mówiłem… Była to sesja nagraniowa bez udziału reżysera, bez scenarzysty, był tylko kardynał Dziwisz, ks. Paweł Ptasznik i ja. W trakcie tej sesji zadawałem pytania, które we mnie zawsze tkwiły, pytania bardzo osobiste.

Pierwsze brzmiało mniej więcej tak: Księże Kardynale, co czuje człowiek, na ręce którego osuwa się postrzelony Papież? Przyznam szczerze, że byłem przekonany, że kardynał nie odpowie na to pytanie, bo dotyka ono bardzo trudnych momentów pontyfikatu i jest bardzo osobiste. Tymczasem odpowiedział i ta odpowiedź znajduje się w filmie – teraz jej nie przytoczę.
Pytałem też np. jak wyglądał pierwszy dzień pontyfikatu, jak się zostaje sekretarzem papieża? To była jedna z najcenniejszych sesji zrobionych dla filmu. Przygotowywałem się do niej i miałem dzięki temu sporą wiedzę, więc mogłem pytać o rzeczy trudne, nie mając jednak pewności, że ksiądz kardynał udzieli mi odpowiedzi. Pytałem wówczas między innymi także o egzorcyzmy, które odprawiał Ojciec Święty.


«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Pobieranie... Pobieranie...

Reklama

Reklama

Reklama