Alarm dla pediatrii

Ponad 90 proc. polskich dzieci ma uchybienia zdrowotne. Specjaliści z dziedziny zdrowia publicznego określają stan zdrowia dzieci i młodzieży jako krytyczny Przewodnik Katolicki, 5 kwietnia 2009



Mówiąc o dzieciach i młodzieży, mówimy o co piątym Polaku. Chcielibyśmy, aby to było piękne i dorodne pokolenie. Niestety, oficjalne dane nie pozostawiają złudzeń. Ponad 90 proc. polskich dzieci ma uchybienia zdrowotne. Specjaliści z dziedziny zdrowia publicznego określają stan zdrowia dzieci i młodzieży jako krytyczny

Co dziesiąte dziecko w Polsce ma ułomności ograniczające jego aktywność, wymaga dodatkowego zaopatrzenia i korzystania ze specjalnej pomocy, jak aparat słuchowy, okulary, kule itp. W samym województwie łódzkim co czwarte dziecko w wieku 0-14 lat dotknięte jest chorobą przewlekłą: alergią, astmą, chorobami oczu. Z roku na rok przybywa dzieci z problemami psychicznymi. Co roku ponad 300 dzieci i młodzieży w wieku od 8 do 19 lat odbiera sobie życie.

Coraz częstsze wśród dzieci są otyłość i nadwaga, które w przyszłości mogą być powodem m.in. takich schorzeń cywilizacyjnych, jak cukrzyca, nadciśnienie tętnicze, choroby układu krążenia. Zmorą wieku rozwojowego jest próchnica zębów. Wobec krajów europejskich, które w zwalczaniu próchnicy przyjęły i zrealizowały swoje cele, jesteśmy opóźnieni co najmniej o 10 lat. – Z tego pobieżnego przeglądu wyłania się smutny obraz sytuacji polskiego dziecka oraz ogrom problemów, które stoją przed społeczeństwem. Smutne jest, że tego problemu prawie nikt nie zauważa, a głos tych, którzy to widzą, nie jest brany pod uwagę – mówi prof. Jerzy Bodalski z Kliniki Chorób Dzieci Uniwersytetu Medycznego w Łodzi.

Niedoszacowane procedury

Federacja Specjalistycznych Towarzystw Pediatrycznych alarmuje: opieka medyczna dzieci i młodzieży w Polsce znajduje się w stanie ciężkiej zapaści. Wizyta u specjalisty wymaga czekania w długiej kolejce. Zdaniem prof. Wandy Kawalec z Kliniki Kardiologii Instytutu Pomnik Centrum Zdrowia Dziecka, wycena przez NFZ pediatrycznych porad ambulatoryjnych jest zaniżona wobec realnych kosztów.

Porada kompleksowa może być realizowana tylko raz w roku. Limit czasu przeznaczony na badanie jednego pacjenta jest zbyt krótki, by można było dziecko rozebrać i całościowo zbadać. Nie ma systematycznie prowadzonych programów profilaktycznych, poza programem szczepień ochronnych. Nawet nie wiadomo do końca, jak bardzo zły jest stan zdrowia dzieci i młodzieży, bowiem nie ma rzetelnego monitorowania wszystkich zjawisk i zdarzeń zdrowotnych.

W rezultacie dzieci są badane fragmentarycznie, szereg chorób wykrywanych jest zbyt późno. Źle jest też z leczeniem szpitalnym dzieci. Procedury są droższe niż w przypadku osób dorosłych, a badania małych pacjentów wymagają często wysokospecjalistycznej aparatury oraz udziału zwiększonego zespołu lekarskiego i pielęgniarskiego. Nierzadko trzeba leczyć dzieci na kilku oddziałach. Narodowy Fundusz Zdrowia dobrze o tym wie, ale nie chce tego uznać.

I komu to przeszkadzało?

Praktycznie nie istnieje medycyna szkolna. Jedna pielęgniarka ma pod swoją kuratelą np. cztery szkoły, biega od jednej do drugiej, gubiąc w tym zabieganiu problemy zdrowotne swoich podopiecznych. – Oto obrazek z życia wzięty: Jaś staje w drzwiach, pielęgniarka szkolna zważy go, zmierzy i na liście, przy nazwisku, postawi jakiś znaczek. To wszystko. Spokój na jakiś czas. Raczej dłuższy niż krótszy. Nasze dzieci nie dorównują w zdrowiu swoim rówieśnikom z wielu krajów Unii Europejskiej i nie dorównają im w dorosłym życiu – mówiła do posłów z Sejmowej Komisji Zdrowia prof. Alicja Chybicka, prezes Polskiego Towarzystwa Pediatrycznego.

Dodatkowo, w porównaniu do wielu krajów Wspólnoty, polskie dzieci są najbardziej zagrożone ubóstwem. Populacja poniżej 15. roku życia wykazuje o 40 proc. większe ryzyko zgonu niż ich rówieśników w krajach unijnych. Co czwarte dziecko żyje w biedzie lub na skraju ubóstwa. Takie dane zawiera raport Komisji Europejskiej. Bieda jest wrogiem i zagrożeniem dla zdrowia. W biednych rodzinach zdrowie dzieci odsunięte zostaje na dalszy plan. – Likwidacją szkolnej służby zdrowia doprowadzono do likwidacji dokumentowanych wskaźników rozwoju fizycznego dzieci i młodzieży i profilaktycznych badań okresowych młodzieży szkolnej; także do likwidacji gabinetów stomatologicznych i profilaktyki przeciw próchnicy zębów – mówi prof. Jerzy Bodalski.


«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

    Pobieranie...