Bez górników z Jastrzębia nie byłoby sukcesu Wybrzeża

Mój ojciec 40 lat pracował w kopalni pod ziemią w przodku. I gdy trzeba było brał udział w strajku okupacyjnym, głodowym. Zjechał do kopalni i tam podjął z innymi głodówkę. Nie robił tego tylko dla siedmiorga swoich dzieci, dla żony, ale dla dobra wszystkich ludzi pracy. Przewodnik Katolicki, 29 listopada 2009



Górnicy podeszli do Ojca Świętego, który nagle przygarnął do siebie Jasia i długo z nim rozmawiał. Potwornie się bałem, że jak Jasiu wyjdzie z wiązanką do Papieża to skompromituje górników, a Ojcu Świętemu przestanie smakować modlitwa tej Mszy Św. Nie mogłem się doczekać końca uroczystości. Wreszcie przybył Jasiu uśmiechnięty, radosny, niezwykle zadowolony. Rozłożył ręce i już z daleka do mnie zawołał: „Szefie! Nie zbluźniłem, ani jeden raz. Ale szef nie wie ile mnie to kosztowało”.

Od razu pytam o czym rozmawiał z Papieżem? A on na to. „No co jo se z Ojcem Świętym pogodoł. Jo zech Mu pedzio: Ojcze Święty! Wy wiecie jak my Wos kochomy. Życie za Wos domy. Tak my Wos serdecznie w Piekarach zawsze przyjmowali. I teraz bardzo my Wos chcieli witać i gościć na Śląsku i zaś razem się cieszyć. Ale wiecie kto Wos nie chciał? Ten strzyżony na jeża. Ten December Palast. No ten Grudzień. I za nos wysyłał telegramy przez swoich pachołków, że my na Śląsku Wos nie chcemy. To nie jest prowda. To jest cygaństwo i my Wos za to przeproszomy.” Od prostego górnika Jasia Ojciec Święty dowiedział się nagiej prawdy.

Przyszedł wreszcie 3 września 1980 roku, umęczeni strajkiem górnicy, którzy domagali się godności, poszanowania i wolnych sobót i niedziel mieli podpisać przełomowe porozumienia zwane później jastrzębskimi. Nie do przecenienia w tym wielkim wydarzeniu była rola Księdza Prałata.

– Kiedy wróciłem wtedy ze mszy, którą odprawiałem na kopalni „Moszczenica”, na moim probostwie był już lektor marksistowski, p. Gorczyca. Ten wojewódzki politruk błagał, żebym wpłynął na górników, ponieważ cała delegacja rządowa jest w Jastrzębiu i chce z nimi rozmawiać. Górnicy jednak nie chcą, a ja mam ich przekonać. To od niego dowiedziałem się też, że strajkuje 48 kopalń, że elektrownie mają zapasu węgla na 3 dni, że jeżeli wszystkie kopalnie staną, to będzie zupełny paraliż gospodarczy nie tylko w Polsce, ale i w Europie.

Mówił, że delegacja rządowa jest gotowa podpisać wszystko, byle tylko górnicy przystąpili do rozmów. I to był faktyczny powód podpisania postulatów Wybrzeża, które strajkowało od dwóch tygodni i nikt nie chciał z nimi rozmawiać. Mało tego, według szefa śląskiej milicji p. Gruby Biuro Polityczne PZPR debatowało w Warszawie nad tym, jak rozjechać strajkujących stoczniowców. Przez to, że do strajku dołączyło się 50 kopalń, siłowe rozwiązanie stało się niewykonalne. Górnicy i ich zachowanie przeważyło szalę, dając możliwość spełnienia postulatów strajkujących.

Jak jednak Księdzu udało się przekonać do rozmów samych górników?

– Górnicy, ludzie prości, często po szkole zawodowej, nie mieli żadnych doradców. Pomocy odmówił im Klub Inteligencji z Krakowa, Warszawy i Wrocławia. Całe oczy zwrócone były na Gdańsk. Górnikom został tylko kościół na górce i jego proboszcz. Więc przyszli do mnie i mówią: „strajk wywołać było łatwo, ale zasiąść do stołu z dyrektorami, ministrami i rozmawiać, negocjować? Powiedziałem im wtedy: „Chłopy, mówcie po swojemu, po górniczemu. Oni mają tylko piękne słowa, a wy fakty i argumenty, bo znacie życie, znacie warunki w kopalniach. Niech was Pan Bóg strzeże przed krasomówstwem. Mówcie prosto, bo w tym jest wasza siła”. No i poszli. Wszystko przebiegało dobrze, punkt za punktem Komisja Rządowa podpisywała wszystkie postulaty gdańskie, potem te górnicze, aż przyszło do wolnych sobót. Tu kategoryczny sprzeciw. Górnicy, ich matki i żony obstawały przy swoim. Zawieszono rozmowy na trzy godziny...



«« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Pobieranie... Pobieranie...

Reklama

Reklama

Reklama