Przez śmierć do życia

Tak jak do usłyszenia dźwięku potrzebna jest cisza, a do dostrzeżenia światła ciemność, tak też do doświadczenia pełni życia wydaje się potrzebna śmierć. Może więc w Wielkim Poście, który prowadzi nas do pogłębienia tajemnicy zmartwychwstania, powinniśmy się zastanowić nad tajemnicą cierpienia i śmierci? Posłaniec, 3/2009



Tak właśnie było w przypadku jej matki, która na łożu śmierci łakomie się uśmiechała, niecierpliwiła się, spieszno jej było zobaczyć, co będzie potem. Opierając się na wspomnianym przykładzie, szpitalna ciocia proponuje Oskarowi twórcze wykorzystanie danego mu czasu. Doradza, aby każdy z dwunastu dni pozostałych do końca roku przeżywał jako dziesięć lat. Dzięki temu założeniu Oskar dożywa “sędziwego” wieku. Umiera jako ponad “stuletni starzec” z pokaźnym bagażem życiowych i duchowych doświadczeń.

Kiedy zbliża się koniec, Oskar odbywa poważną rozmowę z rodzicami. To on – umierające dziecko – przekonuje ich, że życie jest darem wyjątkowym i człowiek powinien się nim delektować, szanując upływający czas. Choroba, przemyślenia i śmierć Oskara stanowią swoistą lekcję dla jego bliskich i dla towarzyszącej im Róży. Prócz rozpaczy i smutku, które towarzyszą odejściu chłopca, pozostawia on po sobie miłość i nadzieję.

Pani Róża wspomina, że przez ostatnie trzy dni przed śmiercią Oskar stawiał na szafce przy łóżku kartkę z napisem: Tylko Bóg ma prawo mnie obudzić. Te słowa nasycone są nadzieją: Bóg naprawdę jest przy nas. Cierpienia i śmierci co prawda nie można wyeliminować z ludzkiego życia, ale dzięki Jezusowi zyskują one inny charakter, stanowią nasze bogactwo w drodze do Nieba. Lecz do takiego ich pojmowania trzeba dojrzeć, tak jak Oskar i jego rodzice.

Nasz kielich goryczy

W czasie Wielkiego Postu podejmujemy post, modlitwę i jałmużnę. Te formy pokuty łączy to, iż obnażają one ludzkie słabości. Nie lubimy dyskomfortu związanego z głodem, bezradności i słabości doświadczanych na modlitwie, nie jest nam łatwo dzielić się tym czego i nam brakuje, czego nie mamy w nadmiarze. Odkrycie naszych słabości – przeżywane z Bogiem – nie powinno jednak odbierać nadziei, przysparzać smutku czy zawstydzenia, a raczej zachęcać, by wobec duchowego i fizycznego cierpienia całą swą ufność złożyć w Ojcu. Tak abyśmy po raz kolejny zasmakowali w drodze, którą przeszedł przed nami Chrystus, i do której przejścia nas nieustannie wzywa.

Chrystus przyjął przeznaczony Mu kielich goryczy, choć odczuwał przed nim autentyczny lęk. Wypełnił wolę Ojca, nie cofając się przed cierpieniem. Pokonał śmierć dla nas, przeszedł przez wrota mrocznej otchłani. Nasza droga po Jego śladach i z Nim jest prostsza: mamy już przygotowane miejsce w Niebie. W wielkanocny poranek będziemy więc śpiewać: O śmierci, gdzie jesteś, o śmierci? Gdzie jest moja śmierć? Gdzie jest jej zwycięstwo?

Czy potrafilibyśmy docenić co to znaczy, że Ktoś za nas cierpiał, gdybyśmy sami nie doświadczyli cierpienia? Jak dostrzec, że prawdziwą, bo wieczną, śmierć niosą nasze grzechy? Szukając odpowiedzi na te pytania u progu Wielkiego Postu, może warto byłoby – idąc za przykładem wspomnianego Oskara – każdy dzień tego szczególnego okresu przeżyć z taką uwagą i skupieniem, jakby miał być całym rokiem naszego życia, albo też jego ostatnim już dniem?

*****

Agata Demkowicz – absolwentka Uniwersytetu Rzeszowskiego, doktor nauk humanistycznych w zakresie literaturoznawstwa.




«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Pobieranie... Pobieranie...

Reklama

Reklama

Reklama