Nadzieja dla Europy

W jaki sposób ukazać Europie źródło nadziei - Jezusa Chrystusa? Tygodnik Powszechny 27/2003



Papież nie proponuje duszpasterskich nowości. Nawet ostrzega przed pokusami aktywizmu. Proponuje jedno: chrześcijanie Europy mają żyć w takiej łączności z Chrystusem, by On był w nich dostrzeżony. Liturgii mają nadać jej właściwy sens, uprawiać wewnętrzną modlitwę, adorować Chrystusa i słuchać Słowa. Mają się nawrócić "na polu ekumenizmu", doceniając to, co chrześcijan łączy, pozbywając się uprzedzeń, wytrwale, z miłością prowadząc dialog. Wspólnoty mają sprawować liturgię tak, by była przedsmakiem nieba, księża - nauczać i służyć Ewangelii nadziei. Celibat ma być znakiem nadziei i całkowitego oddania się Bogu - żadna zmiana prawa kościelnego w tej dziedzinie nie rozwiąże problemów z brakiem powołań. Udział kobiet w życiu i misji Kościoła ma być większy niż dotychczas, z dostępem do wszelkich funkcji kościelnych, które tylko są dostępne dla świeckich.

Głoszenie Ewangelii nadziei tym, którzy nie znają Chrystusa i tym, którzy są ochrzczeni, ale wiara ich została zdeformowana przez świecką, pozbawioną nadprzyrodzonego wymiaru interpretację i których życie pozostaje odległe od chrześcijaństwa, ma się dokonywać przez wiarygodne świadectwo. Nadszedł czas, by od wiary podtrzymywanej obyczajem społecznym przejść do wiary dojrzałej, osobistej i oświeconej, wybranej przez każdego z przekonania. Wiarę należy kultywować, a to wymaga dogłębnej katechezy. Głoszenie Europie Ewangelii nadziei wyrazi się w dialogu z innymi religiami, zwłaszcza z judaizmem ("każda wspólnota kościelna ma, na ile pozwalają okoliczności, prowadzić dialog i współpracę z wierzącymi wyznawcami religii żydowskiej"), we współpracy z niewierzącymi i wymagającym szczególnej mądrości dialogu z islamem, a także przez działalność chrześcijan na polu kultury i sztuki, mediów, w prowadzeniu katolickich szkół, w wyruszaniu na misje, w których należy działać w duchu szacunku dla zastanych wierzeń, nie prozelityzmu.

Ewangelię nadziei Kościół ma głosić przez świadectwo miłości wobec biednych, bezrobotnych i chorych. Ma głosić prawdę o małżeństwie i rodzinie, tak ważną wobec zamieszania powodowanego rozciąganiem tych określeń na różne rodzaje współżycia, także homoseksualne. Kościół ma otoczyć miłością samotne matki, rozwiedzionych i powtórnie zaślubionych i niestrudzenie bronić "Ewangelii życia". Ma być opiekunem i obrońcą imigrantów oraz wszystkich uciśnionych. Ma głośno ujawniać wszelką niesprawiedliwość.

Nade wszystko jednak Kościół w Europie musi być Kościołem, który się modli, który przez prawidłowo sprawowaną liturgię przywraca ludziom zmysł tajemnicy, celebruje sakramenty, zwłaszcza praktykowany indywidualnie sakrament przebaczenia (należy obudzić też świadomość grzechu), który w wielu krajach wymaga ożywienia.

Takie określenie miejsca Kościoła w Europie zdaje się nie wychodzić poza przypomnienie elementarnych zasad chrześcijańskiego życia. Jednak w tym pozytywnym obrazie jest coś dramatycznego. Kościół, który do niedawna swą działalność opierał na współpracy z instytucjami świeckimi, który sam był instytucją znaczącą, dziś wraca do początków, do czasów sprzed Edyktu Mediolańskiego, kiedy nie do pomyślenia było, że chrześcijanin może być cesarzem (jak potem, że chrześcijaninem może nie być). Okazuje się, że jedyną siłą, którą dysponuje, jest Pan Jezus Chrystus. Dziś Kościołowi pozostała "tylko" wiara przenikająca życie wspólnot, poświadczona życiem. I nad tym Papież nie boleje, bo tak być powinno, taki jest właściwy sposób istnienia Kościoła. Czyżby w Europie, żyjąc, zależnie od kraju, w większym, lub mniejszym dobrobycie Kościół o tym wszystkim zapomniał?

Rozdział szósty i zarazem ostatni adhortacji napisany jest nieco inaczej. To europejska, rozwinięta wersja pamiętnego wołania sprzed 25 lat: "Nie lękajcie się otworzyć drzwi Chrystusowi". Jan Paweł II omawia w nim filozofię zjednoczonej Europy, potem jej prawodawstwo, wreszcie rolę poszczególnych europejskich instytucji. Ukazuje bardzo konkretnie wizję zjednoczonej Europy. "Z pełnym szacunkiem dla świeckości instytucji unijnych" upomina się o uwzględnienie w traktacie konstytucyjnym praw Kościołów i wspólnot religijnych.

Ten rozdział, pełen szczegółów, wymaga osobnej analizy. Być może jednak nie tak bardzo odbiega on od reszty dokumentu. Jest postawieniem kropki nad "i". Mówi Europie o tym, jak ogromną szansą jest dla niej przesłanie Ewangelii, z którego wyrosła.

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Pobieranie... Pobieranie...

Reklama

Reklama

Reklama