Na grobie połóż różę

Młody człowiek miał orientalną urodę, nosił jarmułkę i mówił po angielsku. Na dyplomie z wykaligrafowanym nazwiskiem „Julianna Bartoszkiewicz” były niezrozumiałe dla niej słowa zapisane dziwnym alfabetem. I tłumaczenie: „Kto ratuje jedno życie, jakby świat cały ratował”. Znak, 4/2009



18.

Esthera wyjechała z Montrealu i zamieszkała w Nowym Jorku. Są lata 80., gdy znów zaczyna pisać do Polski. Najpierw na leszczyński adres Julianny. Listy wracają. Pisze do urzędów. Prosi, żeby znaleźli adresatkę, która mieszkała tu po wojnie. Odpowiedzi nie dostaje.

Wiele lat później Krystyna Bartoszkiewicz usłyszy od urzędniczki w Lesznie: „Za komuny prośbami ze zgniłego Zachodu nikt się nie przejmował”.

„Krysiu, napisz, proszę. Przecież ona musi gdzieś być”. Julianna Bartoszkiewicz nie daje córce żyć.

Jest już grubo po wojnie. Julianna Bartoszkiewicz mieszka z córką w willowej dzielnicy Poznania. Przeprowadziła się z Leszna w latach 70. (z trudem odzyskała część rodzinnego majątku – na kapitalistów patrzono wtedy niechętnie). Chce przed śmiercią odnaleźć Estherę.

Krystyna Bartoszkiewicz pisze kolejny raz na montrealski adres. List wraca. Pisze do ambasady kanadyjskiej w Warszawie. Nie potrafią jej pomóc. Może w ambasadzie Izraela będą coś wiedzieć? Też nic nie wiedzą.

4.

Julianna Bartoszkiewicz poszła do sklepu z narzędziami i okuciami na ulicę Warszawską. Musiała przecież coś zrobić z niedomykającymi się drzwiami.

W sklepie poznała żydowską rodzinę Średnich: małżeństwo z dorosłą córką. Przed wojną mieli zakład krawiecki w Bydgoszczy: szyli damskie kostiumy i płaszcze. Na początku okupacji przeprowadzili się do Tomaszowa. Bydgoszcz wydawała im się niebezpieczna – była za blisko granicy z Trzecią Rzeszą.

Córka Średnich miała na imię Esthera. Była ładna, miała ciemne włosy i duże czarne oczy. W 1938 roku zrobiła maturę. Chciała być lekarką, ale dla Żydów istniał limit miejsc na uczelniach. Profesorowie poradzili, by poszła na inne studia, a po roku albo dwóch przeniosła się na medycynę. Wybrała handel na Uniwersytecie Warszawskim. Studiowało jej się ciężko. Na uczelni obowiązywało getto ławkowe – żydowscy studenci musieli stać w kącie. Esthera zaliczyła pierwszy rok. Szykowała się do drugiego, gdy wybuchła wojna.

17.

11 sierpnia 1995 roku w Poznaniu umarła Julianna Bartoszkiewicz. Miała 86 lat.

5.

Od jesieni 1941 roku Esthera mieszkała z rodzicami na terenie getta. Pracowała w fabryce butów za murami żydowskiej dzielnicy. Drogę do fabryki i z powrotem pokonywała codziennie pod eskortą esesmanów.

Pod mury getta przychodziła czasem Julianna Bartoszkiewicz. Brała od Esthery odzież i sprzedawała, żeby kupić za to Średnim coś do jedzenia. Kilka miesięcy później Żydzi nie mieli już wątpliwości, co Niemcy z nimi zrobią – Trzecia Rzesza zaczęła realizować plan ostatecznego rozwiązania kwestii żydowskiej.

Któregoś dnia Julianna powiedziała do Esthery, że gdyby udało jej się uciec, ukryje ją w swoim mieszkaniu. Esthera nie śmie o tym powiedzieć rodzicom. Za bardzo ich kocha. W końcu przełamuje się. „Jeśli możesz, ratuj się chociaż sama”, mówią córce Średni.

W listopadzie 1942 roku Niemcy wywieźli większość Żydów z Tomaszowa. W transporcie byli rodzice Esthery. Ich córka dowiedziała się później, że zginęli w Treblince.

«« | « | 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Pobieranie... Pobieranie...

Reklama

Reklama

Reklama