Zbawienie, czyli wszystko albo nic

Na temat zbawienia Kościół mówi niewiele; używa przy tym określeń typu: będziesz z Bogiem i ze świętymi w niebie, zobaczysz Boga twarzą w twarz. Współczesnemu człowiekowi niewiele to mówi. Kiedy kupujemy samochód, komputer czy komórkę, dostajemy ich dokładny opis i mniej więcej wiemy, czego się spodziewać. List, 10/2007




Wydaje się, że można patrzeć na świat przez pryzmat doświadczenia mistycznego, czy przez pryzmat wiary i dzięki temu uczestniczyć w tej wyższej rzeczywistości, zbawieniu czy wyzwoleniu, mimo że z zewnątrz wydawać by się mogło, iż właśnie przegrywamy swe życie, cierpimy, dzieje się z nami bardzo źle. W naszej tradycji, przykładem tego jest postać świętego Szczepana: kiedy go kamieniowali, on miał tzw. „wizję błogosławioną", widział „otwarte niebo" i żadne cierpienie nie miało do niego dostępu. Był jakby jednocześnie tutaj i już tam.

W buddyzmie jest bardzo podobna figura ukazująca bycie w tym świecie całkowicie, i w tym samym czasie, całkowite wyzwolenie z niego. To są samospalający się mnisi, którzy (z różnych powodów) oblewają się benzyną, podpalają, siedzą w pozycji medytacyjnej i płoną. Oni są w tym świecie, bo to widzimy, bo ich ciała są rzeczywiste, bo ich śmierć jest rzeczywista. Jednak, z drugiej strony, ich spokój wskazuje na to, że świat nie ma nad nimi władzy, że zupełnie już do tego świata nie należą. Są poza jego zasięgiem, są dla niego jakby całkiem nieuchwytni.

W wielu wierzeniach odnajdziemy podobny sposób myślenia o zbawieniu jako o rzeczywistości będącej z jednej strony podobną do tej, w której teraz żyjemy, a z drugiej strony zupełnie od niej różną.

- Czy w Pismo Święte nie opisuje dokładnie tego przyszłego świata?

To, co Jezus mówił było niezrozumiałe już dla jego uczniów a co dopiero dla nas. Można powiedzieć, że Jezus opowiada o zbawieniu, kiedy mówi o królestwie niebieskim. Tych opisów jest wiele. Gdy odczytamy je dosłownie, okazują się absurdalne. Czytamy na przykład, że Królestwo Niebieskie podobne jest do króla, który na ucztę, zaprosił nie patrycjuszy, nie elity swego narodu, lecz ludzi uważanych w tamtym czasie za margines społeczny (por. Mt 22, 1-14). Albo, dowiadujemy się, że Królestwo Niebieskie obrazuje gospodarz, który płacił tyle samo robotnikom zatrudnionym w winnicy, niezależnie od tego czy rozpoczęli pracę wczesnym rankiem, w południe, czy też po południu (por. Mt 20,1-10).

Takie postępowanie jest niesprawiedliwe i niezrozumiałe. Każdy odruchowo spyta: a dlaczego wszyscy mają dostać tyle samo? Być może takie przypowieści miały pokazywać ludziom, że zbawienie jest czymś całkowitym, niepodzielnym, całościowym, a zatem, że nie można mieć części Królestwa, połówki, czy trzech-czwartych. Albo można dostać wszystko, albo nic, obojętnie ile się pracowało. To jest absurdalne i trudno mi sobie wyobrazić, że współczesny człowiek na podstawie takich informacji jest w stanie powiedzieć, co to jest zbawienie. Dlatego trudno mu go pragnąć.

- Czy, w takim razie, nie mamy żadnych wskazówek, jak należy myśleć o zbawieniu?

Tekstów mistyków - a Jezus z pewnością też był mistykiem! - nie należy odczytywać literalnie. Chyba lepiej je potraktować jako wskazówki - bliższe poezji, niż „przewodnikowi turystycznemu" - mające tylko przybliżyć niewyrażalną rzeczywistość. A mistycy różnych czasów i kultur próbowali opisać tę ostateczna rzeczywistość na kilka sposobów.


«« | « | 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Pobieranie... Pobieranie...

Reklama

Reklama

Reklama