Oblubieniec i oblubienica

Don Bosco 7-8/2010

Czyżby doskonały Bóg przyjął niedoskonałą postać? Nie. Bóg stał się mężczyzną, aby jeszcze bardziej wywyższyć swą Oblubienicę. Całkowicie ofiarował jej Siebie. Jej, czyli Kościołowi

Kiedy Słowo stało się ciałem, stało się mężczyzną. Jeżeli słowa te męską dumę czytelników w tym momencie mile połechtały, a czytelniczki napełniły poczuciem niesprawiedliwości – to niepotrzebnie. Bóg, przyjmując ludzką postać, chciał zejść z królewskiego piedestału i ogołocić się z wszelkich przejawów mocy. Urodził się jako całkowicie zdane na innych dziecko, w „najlichszym z miast Judy”, w biednej rodzinie, którą przy ofiarowaniu stać było jedynie na parę synogarlic. Umarł na Krzyżu – drzewie hańby, niesprawiedliwie skazany, zdradzony i opuszczony. Boży wybór stania się mężczyzną nie był wyborem mocy, ale słabości. Wszak stwarzając świat, Bóg zaczynał od rzeczy najmniej doskonałych po najdoskonalsze. Od materii nieożywionej, przez rośliny i zwierzęta, na koniec ukoronował stworzenie powołaniem do życia człowieka. A jako ostatnią stworzył kobietę.

Cóż zatem? Czyżby doskonały Bóg przyjął niedoskonałą postać? Nie. Bóg stał się mężczyzną, aby jeszcze bardziej wywyższyć swą Oblubienicę. Całkowicie ofiarował jej Siebie. Jej, czyli Kościołowi – ludzkości, która odpowiedziała na głos Umiłowanego: „Powstań przyjaciółko ma, piękna ma i przyjdź”. Dla niej umarł i zstąpił do piekieł. Umarł w słabym męskim ciele, z którym nie mogła jednak umrzeć Jego miłość do ludzi, bo miłość jest Boża, a Bóg jest miłością. Razem – Oblubieniec i Oblubienica są wezwani do wiecznego szczęścia w domu Ojca.

Boga i Jego lud, Chrystusa i Kościół, męża i żonę – wiąże ta sama miłość. Małżeństwo jest sakramentem, bo mężczyzna jest w nim Chrystusem – głową, a kobieta – ciałem. Z ich świętej miłości rodzi się życie. Jeśli nie wolno im współżyć, nim zawrą ze sobą przymierze wobec Boga, to dlatego, że sam Bóg chce być w tej miłości obecny. Sakramentalnie, czyli prawdziwie.

A bezżenni? Są powołani do tego samego. Ofiarować swą miłość Chrystusowi jako oblubieńcowi i Kościołowi – Oblubienicy. Kiedyś i oni zobaczą owoc tej miłości. Dziś pozostaje im wiara i pełne tęsknoty westchnienie: „Marana tha”.

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

    Pobieranie...