Wyszli obcy, przyszli bracia

Niedziela 32/2011 Niedziela 32/2011

W drogę wyruszyły jednostki, do celu dotarła wspólnota, wyszli obcy sobie ludzie, przyszli bracia. Tak swój udział w pielgrzymce na Jasną Górę podsumował Władysław Reymont przed ponad stu laty. Podobne odczucia ma wielu z tych, którzy co roku, od trzech wieków, wyruszają na Warszawską Pielgrzymkę Pieszą

 

Decyzję o udziale w pielgrzymce ludzie podejmowali z rozmaitych pobudek. Jedni, by błagać o łaski, inni – z wdzięczności za nie, jeszcze inni w ramach pokuty za grzechy. Z tego powodu pielgrzymki mogły mieć różny charakter: pokutny, wotywny, błagalny czy też dziękczynny. Te intencje obowiązują do dziś.

– Ludzie wyjeżdżają nad morze, w góry, a my pielgrzymujemy – mówi uczestniczka kilku pielgrzymek. – Mnóstwo refleksji przychodzi podczas tych dni. Pielgrzymujemy co roku z nowymi intencjami, z podziękowaniami i prośbami.

Ale do pielgrzymek zakrada się też czasem, jak zwraca uwagę o. Oksiędzki, tzw. mentalność turystyczna. Żeby nie zmęczyć się, przejść dwa etapy, potem ewentualnie dojechać na grilla, ognisko i potem może do Częstochowy. – Warszawską pielgrzymkę na szczęście to omija. Może dlatego, że ma tak długą tradycję? Że idą w niej całe rodziny? – zastanawia się przeor.

I to idą rodziny wielopokoleniowe. Dziadek szedł, to teraz idzie syn, wnuk i prawnuk. – Element tradycji jest bardzo zauważalny. Nasza pielgrzymka to nie wędrówka turystyczno-krajoznawcza, to nie obóz wędrowny. Ma trzy wieki historii – mówi.

Da się dojść

Idzie się w różnych butach, niektórzy także w sandałach, uważając, że to najwygodniejsze. Nie zawsze i nie do końca tak jest, bo sandały słabiej amortyzują. Stali bywalcy pielgrzymek wiedzą, że najlepsze buty na pielgrzymkę muszą być solidnie schodzone i mieć grubą podeszwę.

Droga po nierównym, zwłaszcza po piachu, jest uciążliwa. Dlatego często idzie się asfaltem. Ale on też ma sporo wad: odbija np. żar lejący się z nieba, atakuje swoją twardością i monotonią i może spowodować uczulenie. Po tysiącach kroków czuje się uderzenia w kościach, stawach, kręgosłupie. Na postojach, doprowadza się nogi do użyteczności. Są szczególnie narażone na rany i niewygody, muszą przecież przejść czasem ponad 30 km dziennie.

Pielgrzymom idącym do Częstochowy towarzyszą pielgrzymi duchowi. Uczestniczą w niej w warszawskim paulińskim kościele Świętego Ducha. Ci, którzy z różnych powodów – zdrowotnych, czasowych, bo np. nie mogli dostać urlopów  – nie mogli pójść, gromadzą się na Mszach św., konferencjach, modlitwach różańcowych. Pielgrzymka duchowa zawsze towarzyszyła wędrówce: pielgrzymi szli, a w kościele odprawiana była nowenna. Wielu uczestników przybywało pieszo z odległych dzielnic Warszawy, czując namiastkę tego prawdziwego wędrowania – i tak czynią do dziś.

W ubiegłym roku aura była taka, jak bywa często: wszystkiego było po trochu. Sporo deszczu, ale też upału i trochę przyjemnych dla pielgrzymów chmur. – Myślałem sobie: to też jest obraz ludzkiego życia. Nawet w ulewie czy upale człowiek idzie przez życie i jest w stanie to przejść – mówi o. Oksiędzki. – Gdy stajemy przed jakimiś problemem, wydaje się, że nie damy rady. Zaczynamy jednak robić krok po kroku i okazuje się, że jest wyjście, a Bóg daje siłę na każdy kolejny krok. I że da się dojść do celu.

Czas łaski

Ubiegłoroczna pielgrzymka miała charakter wigilijny przed jubileuszem trzechsetlecia – zwracają uwagę warszawscy paulini. Wszyscy mieli chyba świadomość zbliżającego się jubileuszu. Ale przebiegała też w cieniu katastrofy smoleńskiej. Wielu pielgrzymów modliło się nie tylko w intencji ojczyzny i o łaskę życia wiecznego dla wszystkich poległych w katastrofie, ale także o wyjaśnienie prawdy na temat tego, co zdarzyło się na lotnisku pod Smoleńskiem.

Tegoroczny jubileusz zostanie zaznaczony srebrną tablicą, która zostanie umieszczona w Kaplicy Matki Bożej na Jasnej Górze, jako wotum dziękczynne za 300 lat pielgrzymowania. Stanie się tak na wzór zdarzeń sprzed lat, gdy uczestnicy pierwszej pielgrzymki, w roku 1711, przynieśli ze sobą tablicę wotywną.

Od trzech lat wydarzeniem są jubileuszowe ryngrafy. Pielgrzymce przed dwoma laty towarzyszył brązowy ryngraf, ubiegłorocznej – srebrny, a obecnej, jubileuszowej towarzyszyć będzie ryngraf złoty. – To element budzenia świadomości tego jubileuszu – tłumaczy o. Oksiędzki. Paulini wystąpili do Benedykta XVI o specjalne przesłanie i błogosławieństwo. – Jubileusz to czas łaski dla pielgrzymów. Mam nadzieję, że jej uczestnicy doświadczą specjalnych łask.

W tegorocznym jubileuszu najważniejszy jest jednak… jubileusz. – Wszak w biblijnym znaczeniu sam jubileusz jest czasem łaski, wdzięczności dla Boga za coś, co jest jego dziełem: pielgrzymka, która trwa nieprzerwanie przez tak długi czas, nawet mimo szykan, wojen, zaborów – podkreśla o. Oksiędzki. – To dzieło Pana Boga. Nie da się tego inaczej wyjaśnić.

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Pobieranie... Pobieranie...

Reklama

Reklama

Reklama