Szkółki antybohaterów

Sygnały Troski 1/2011

Romantyczny bohater w nowych kreskówkach jest źle widziany lub został zastąpiony antybohaterami z cechami wymienionymi we wstępie i ich pochwałą. No cóż, może tamci prawi, odważni, szlachetni, czuli czy bogobojni bohaterowie już się znudzili dorosłym i dzieciom?

 

Drodzy Rodzice, jeśli chcecie wiedzieć, jak cyniczne, sprośne, bezwzględne, wulgarne, bezwstydne, perfidne, samolubne, brutalne, ohydne, zdradliwe, szydercze mogą być niezadługo Wasze dzieci oraz jak podobnie mogą one o Was sądzić, mówić i spiskować przeciw Wam – obejrzyjcie uważniej i krytyczniej któryś z odcinków seriali „Włatcy móch”, „South Park”, „Family Guy” itp.                          

Bajki o bohaterach?

Być może, jeszcze używacie w odniesieniu do popularnych kreskówek słów „bajka dla dzieci”, mając w wyobraźni choćby „Pszczółkę Maję”, „Flintstonowie”, „Króla Lwa” itp. Jednak po obejrzeniu nowszych animowanych filmów i seriali oglądanych przez sporą część dzieci zająkniecie się na tych słowach albo zawstydzicie się przy dzieciach oglądających razem z Wami choćby sympatycznego „Shreka”. Bo kiedy główny „bohater” filmu, siedząc w wychodku, wyrywa ze wstrętem kartkę z bezcennej księgi o księżniczce i dzielnym rycerzu i robi z niej wiadomy użytek – trzeba sobie powiedzieć, że już ktoś skutecznie ogłosił koniec opowieści o pięknych królewnach i dzielnych rycerzach. Że romantyczny bohater w nowych kreskówkach jest źle widziany lub został zastąpiony antybohaterami z cechami wymienionymi we wstępie i ich pochwałą. No cóż, może tamci prawi, odważni, szlachetni, czuli czy bogobojni bohaterowie już się znudzili dorosłym i dzieciom albo zaczęli stresować tych, co nie zamierzali ich naśladować i wolą oglądać gorszych i głupszych od siebie, by poczuć się lepszymi lub w swojskim towarzystwie. Okazuje się bowiem, że badana teraz dzieciarnia i młodzież (także studencka) wcale nie chce być bohaterska, anielsko dobra i skłonna do poświęceń jak postacie z dawnych baśni i opowieści. Twórcy animowanych seriali skutecznie wyszydzili bowiem ich, ich cnoty i ideały, pokazując, jak wszystko powinno sięgnąć bruku, a nawet gnoju. Żeby nikt niczego nie musiał się już wstydzić, z czegoś się tłumaczyć ani wymagać od siebie czegoś stresującego. By każdy mógł zapomnieć o szczytnych dążeniach, chyba że przy pomocy magii i mrocznych mocy, ale te – wiadomo – na dno piekieł prowadzą, bo tam nie jest nudno.

Odwieczni bohaterowie baśni i opowieści

Porywali się na coś wielkiego, trudnego, wymagającego heroizmu głównie dla kogoś: matki, księżniczki, siostry, pokrzywdzonych, zagrożonych, słabych, bezbronnych. Bohater wyruszał do walki z kimś ewidentnie złym: czarownikiem, okrutnikiem, potworem, smokiem, zbójcami. Opuszczał bezpieczne pielesze, wygody, bliskich, narażał się na wszelkie przeciwności i zagrożenia, kształtując tak męskie (rycerskie) cnoty, po wielokroć wystawiane na próbę nawet poprzez nic nieznaczące istotki, by zasłużyć na zdobycie wody żywej, uwolnienie królewny, uratowanie grodu etc. Wychowany na heroicznych opowieściach, sam stawał się potem legendą, by inni śmiałkowie chcieli porywać się na rzeczy wielkie, godne nawet poświęcenia życia. To była także ewangeliczna szkoła heroizmu – „do wyższych rzeczy zostałem stworzony”.

Kreskówkowi antybohaterowie

Są przede wszystkim szydercami z każdej wielkości, ideału, zasad, tabu czy świętości. Sami pokraczni i brzydcy, każdym słowem i zachowaniem lansują panowanie brzydoty, głupoty, pustoty i miernoty. Największymi ich wrogami są rodzice, rodzina, nauczyciele lub duchowni – także pokraczni, zboczeni i głupi. Wszystko jawi się tam jak odbite w diabelskim zwierciadle z baśni Andersena, ale ono zadrżało i pękło przed odbiciem w sobie Boga i Aniołów. W tych kreskówkach jednak wszystko i wszyscy muszą być zohydzeni, wszystko musi być zaprawione rechotem karłów z wielkości. Pozornie niektóre z kreskówek nie są jakoby przeznaczone dla dzieci, ale każdy wie, że tym chętniej są przez nie oglądane ku opacznej uciesze starszych i młodszych. W tych kategoriach górą jest ten, kto bardziej kogoś poniży, znieważy czy obnaży. Czy nie budzi to jednak wstydu, zażenowania, oburzenia, protestu? U jednych tak, ale wśród dzieci tacy są zakrzyczani i wyśmiani, zwłaszcza że coraz częściej życie jest odbiciem takich kreskówek, a kreskówki są odbiciem życia.

Najbardziej wywrotowe kreskówki

Na jednym z poważniejszych portali internetowych zamieszczono tytuły i opisy (próbki ktoś wycofał) najbardziej wywrotowych i popularnych seriali kreskówkowych oglądanych przez dzieci, młodzież i dorosłych. Warto je tylko zasygnalizować dla zwrócenia uwagi, choć każdemu z nich trzeba byłoby poświęcić osobne studium.

 

«« | « | 1 | 2 | » | »»

Reklama

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

  • darek
    23.01.2011 21:11
    mysle ze to jest zaplanowana demoralizacja (sprytne wciskanie plugastwa dzieciom za pomoca "kreskowek dla doroslych")nadawanych na niegdys muzycznych kanalach mtv i viva Przeciez kilkulatek przesiaka tym bagnem na cale zycie.Smutne ze kiedys w L,Osservatore Romano byla pochwala Simpsonow. Zauwazylem w tej kreskowce bluznierstwa a w porownaniu z innymi kreskowkami simpsonowie to i tak nic
  • PW
    24.01.2011 10:23
    Tylko czekałem, aż Simpsonowie się tu pojawią... Bzdura, to zupełnie inna liga niż Włatcy much czy South Park. Mimo, że żart bywa w tej kreskówce nieraz prymitywny (ale śmieszny, trzeba przyznać) to Simpsonowie są kreskówką poruszającą ważne społeczne tematy i pokazującą w krzywym zwierciadle życie Amerykan. Tak powierzchowny sąd może wygłosić tylko osoba, która obejrzała ze dwa głupsze odcinki. Może autor artykułu się nie dopatrywał, tylko wrzucił ich razem do wspólnego worka z innymi głupimi kreskówkami, to przypomnę- w simpsonach zawsze wygrywa rodzina (Homer mimo pokus nie zdradza Marge, mimo kłótni godzi się z dziećmi), wartości moralne (Marge, Lisa, Bart przyznają się, gdy oszukiwali w różnych konkursach, żałują). I wiele innych przykładów. Wystarczy, mówię- pooglądać sobie. Pozdrawiam.
    PS:Bluźnierstwa w tej kreskówce- chyba żartujesz. Co najwyżej "oryginalne" nawiązywanie do historii biblijnych czy Boga, to i tak ani żaden atak ani nic poważnego... Daj spokój, nie baw się w krytyków harrego pottera, "bo jest tam magia". Phi. Nieco dystansu -_-
  • ZZZ
    31.01.2011 18:46
    Rozumiem, że dla autora również Chrystus to antybohater. W końcu w czasie Męki też był "pokraczny i brzydki": "Nie miał On wdzięku ani też blasku,
    aby na Niego popatrzeć,
    ani wyglądu, by się nam podobał." (Iz 53, 2)
    "Jak wielu osłupiało na Jego widok -
    - tak nieludzko został oszpecony Jego wygląd
    i postać Jego była niepodobna do ludzi" (Iz 52, 14)
  • tyna
    08.02.2011 19:26
    Aż się dziwię, że Harry'ego nie wymieniono!
    Osobiście oglądałąm jako nastolatka Darie(doskonale oddaj poczucie wyalienowania, ktore towarzyszy w tym okresie większości młodzieży-uwielbiałyśmy ja z koleżankami), Simpsonów również w podobnym okresie(zgadzam się, że chociaż bohaterowie nie są idealni, to zawsze zwycięża dobro), a Włatcuw móch na studiach(wiele interesujących spostrzeżeń o naszej rzeczywistości).
    Te kreskówki wymagają wykształconego poczucia ironii i myslenie abstrakcyjnego. To nie są gotowe recepty na zycie, jezeli rodzice pozwalają oglądać Wlatcuw osmiolatkom to to oni sa kiepskimi wychowawcami a nie nalez scigac tworcy kreskowke. Animowane, to nie synonim" przeznaczone dla dzieci". Mnie mama Simpsonow jak dziecku zakazywala i slusznie.
    Mimo tak "blużnierczych" seriali, ktore widzialam, mam fajna rodzine i rozbudowany, mam nadzieje , system wartosci, czego zycze tez swoim dzieciom. To, ze nóż nie jest zabawką dla dzieci, to jeszcze nie znaczy, że jak się dziecko potnie, winę ponosi narzędzie.
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )
    Pobieranie...

    Reklama

    Reklama

    Reklama