Ala ma spowiedź

Tygodnik Powszechny 20/2012 Tygodnik Powszechny 20/2012

Jeżeli chodzi o to, by dziecko samo nauczyło się odróżniać dobre od złego, nie powinniśmy wyrabiać w nim lęku i poczucia winy. Z Martą Białecką-Pikul i Jackiem Prusakiem SJ rozmawia Artur Sporniak

 

ARTUR SPORNIAK: W pierwszej scenie filmu „Dzika banda” Sama Peckinpaha grupka dzieci znęca się nad skorpionem: wrzucają go do mrowiska, a gdy mrówki zabiją intruza, same zginą w płomieniach. Czy jest granica okrucieństwa, której dzieci nie są w stanie przekroczyć?

MARTA BIAŁECKA-PIKUL: Dzieci nie są okrutne. W takich zabawach raczej naśladują rodziców albo reagują na zasadzie normalnej, powiedzielibyśmy, agresji reaktywnej, wywoływanej gniewem pomagającym pokonywać przeszkody. Współczesna psychologia rozwojowa wyraźnie pokazuje, że dzieci są niezwykle empatyczne i bardzo wcześnie, bo mając zaledwie półtora roku, zaczynają zachowywać się altruistycznie. Dziecko potrafi dzielić z nami emocje. Jeśli po naszej stronie będą to emocje troski, więzi, miłości, to dziecko będzie okazywało empatię i chęć do współpracy. Ale jeśli w świecie dorosłych jest agresja (a jest przecież!), to dzieci będą powtarzać niszczycielskie zachowania. Często też agresja pojawia się wtedy, gdy dzieci nie potrafią sobie poradzić ze złością. A złością bardzo łatwo zarażać innych.

Czyli owo dziecięce znęcanie się nad zwierzętami to po prostu objaw ciekawości świata?

MARTA BIAŁECKA-PIKUL: Często tak właśnie jest. Pamiętam, że podczas spowiedzi przed Pierwszą Komunią szczegółowo wyliczyłam, ile zabiłam komarów. To świadczy o tym, że w wieku komunijnym moje rozumienie przykazania „nie zabijaj” nie było głębokie.

Z czego dzieci się spowiadają?

JACEK PRUSAK SJ: Głównie z tego, że nie słuchają rodziców i nauczycieli, że nie są miłe dla rodzeństwa i biją się albo kłócą z rówieśnikami, czy zapomniały zmówić „paciorek”.

Czyli schemat z modlitewnikowych rachunków sumienia.

JACEK PRUSAK SJ: A z czego innego mają się spowiadać?

MARTA BIAŁECKA-PIKUL: Czym może dziecko nagrzeszyć?

Może za wcześnie na spowiedź...

JACEK PRUSAK SJ: Jeśli rozwój moralny jest odbiciem rozwoju poznawczego, to dzieci są na takim poziomie rozwoju poznawczego, że nie są w stanie zrozumieć, czym jest grzech poza złym albo dobrym zachowaniem, sankcjonowanym przez rodziców czy inne autorytety, i uwzględniającym ich poziom empatii. Dzieci wiedzą, że jakieś zachowanie jest złe, ale nie rozumieją jeszcze w sensie teologicznym, dlaczego jest ono grzechem.

MARTA BIAŁECKA-PIKUL: Dzieci natomiast bardzo szybko uświadamiają sobie na zasadzie empatii, co to jest krzywda. Dwuipółlatek jest w stanie pocieszać swoją mamę, gdy widzi, że jest smutna, i wie, jak to zrobić: albo podsuwając swoje zabawki, albo przynosząc plaster do zaklejania ran. Zatem na trosce o bliską osobę można budować przekonanie, że pewne zachowania są niewłaściwe. Byle nie robić tego w oparciu o poczucie winy.

Czy można stwierdzić, kiedy dzieci zaczynają być istotami moralnymi?

JACEK PRUSAK SJ: Bardzo wcześnie. Badania pokazują, że w obszarze poznawczym zdecydowana większość dzieci w okresie przedszkolnym nabywa wiedzy o prostych zasadach moralnych i ich wewnętrznym, kategorycznym charakterze obowiązywalności. Natomiast dzieci różnią się między sobą pod względem szybkości rozwoju, intensywności oraz treści ich motywacji moralnej, czyli uznania jakiejś normy za obowiązującą i kierowania się nią pomimo pragnień stojących z nią w konflikcie. Wraz z wiekiem wzrasta jednak liczba dzieci z moralnością motywowaną religijnie. Spór o to, czy spowiedź przed Pierwszą Komunią nie jest za wczesna, dotyczy, jak rozumiem, tego, czy spowiedź ma pozytywny, prospołeczny charakter w kształtowaniu poczucia moralnego u dzieci. Jeśli świadomość grzechu ma być warunkiem wprowadzenia praktyki spowiedzi, to należałoby pierwszą spowiedź przenieść na okres dorastania.

Uważam jednak, że sensem spowiedzi dzieci jest to, aby im pozytywnie pokazywać dobre konsekwencje dobrych wyborów i uwrażliwiać na złe konsekwencje złych wyborów, nie wzbudzając w nich poczucia winy i nie strasząc ich Panem Bogiem.

Grzech jest definiowany w katechezie prosto i zrozumiale: jako „świadome i dobrowolne przekroczenie przykazania Bożego lub kościelnego”. Tylko czy takie zewnętrzne, jurydyczne ujęcie nie wykrzywia moralnego rozwoju dziecka?

JACEK PRUSAK SJ: Nie, jeśli nie będzie budowane na lęku i poczuciu winy przed karą ze strony Boga i wpajaniu dziecku, że jest grzesznikiem. Przy spowiedzi dzieci pierwszokomunijnych powinno się nie tylko zmniejszać lęk przed silnie emocjonalnym przyznaniem się do win, lecz przekazać im, że Jezus je kocha i jest z nich zadowolony.

MARTA BIAŁECKA-PIKUL: Nawet dwuipół-, trzyletnie dzieci rozumieją zasady i reguły: pewne postępowanie jest grzeczne, a pewne niegrzeczne. Potrafią też odróżnić zasady konwencjonalne – przyjęte w danym miejscu, np. w przedszkolu nie rozmawia się w czasie drzemki – od zasad ogólnie obowiązujących, np. dotyczących krzywdzenia innych ludzi. I wiedzą, że te drugie są poważniejsze. Jeśli dorosły rozmawia z dzieckiem o przykazaniach, pokazuje ich sens na konkretnych sytuacjach z życia dziecka, to wówczas wprowadzenie w świat moralności przebiega właściwie. Gorzej, jeśli w ogóle o tym nie rozmawia. Wówczas dziecko może doświadczać niepotrzebnych napięć, jak synek koleżanki, który bardzo przeżywał, że „cudzołoży”, bo kilkakrotnie spał w łóżku kuzyna. Odebrał silne emocje związane z tym przykazaniem i odniósł do siebie, rozumiejąc przykazanie tak, jak potrafił, a nikt w porę mu tego nie wytłumaczył. Powtarzam wrażliwość na krzywdę i troska o innych pojawia się u dzieci bardzo wcześnie i na tym powinniśmy bazować, wyjaśniając zasady moralne.

 

«« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»

TAGI| DZIECI, SPOWIEDŹ

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Pobieranie... Pobieranie...

Reklama

Reklama

Reklama