Tożsamość „na nie". Kim nie chcę być i dlaczego? Kształtowanie tożsamości jako zadanie rozwojowe

Zeszyty Karmelitańskie 1/2012 Zeszyty Karmelitańskie 1/2012

Wśród młodzieży, jak również ludzi starszych, motyw „bycia modnym „, „bycia na fali „, „bycia takim samym jak najbardziej znaczące osoby „ przybiera na sile i jest na ogół świadomą strategią służącą jak najlepszemu urządzeniu się w życiu. W naukach społecznych tego typu orientacja została określona jako konformizm, a więc jako podporządkowanie obowiązującym w pewnej grupie lub całym społeczeństwie normom.

 

Tożsamość „na nie”

Mówiąc o tożsamości na „nie”, można powiedzieć, że powyższy rejestr modnych wartości określa nie tylko to, jacy ludzie chcą być, ale też, jacy nie chcą być. Nie chcą więc być zacofani i nienadążający za nowościami. Wstyd się przyznać do nieumiejętności korzystania z Internetu czy niewiedzy na temat gier komputerowych oraz nowych marek samochodów. Nie chcemy być też spostrzegani jako nieestetyczni w wyglądzie, bo budzi to niechęć i obniża nasze notowania społeczne. Więc „chcąc – nie chcąc”, ludzie podążają za modą w ubieraniu się czy fryzurze, narażając się niekiedy na śmieszność (starsza pani w spódniczce mini, a pan z wyraźnie ufarbowanymi włosami). Ludzie nie chcą być też fizycznie brzydcy czy zbyt grubi, bo to kolejna anty-wartość. W pogoni za fizycznym ideałem piękna zapomina się o wartości zdrowia. Stosowanie drakońskich diet może bowiem skutkować anoreksją. Ryzykowne dla zdrowia, a w dalszej perspektywie i wyglądu (choćby problemy takich znanych postaci jak Michael Jackson czy Cher) są też coraz bardziej wyrafinowane operacje plastyczne.

To samo można powiedzieć o formach aktywności podejmowanych tylko po to, aby nie być biernym fizycznie, bo to nie wypada. Sporty ekstremalne, nerwowe, prawie kompulsywne korzystanie z wolnego czasu ( „biegać, biegać, biegać” lub chodzić z kijkami bez względu na pogodę), godziny spędzane na siłowni, aby „rzeźbić” sylwetkę – to wszystko dowody ludzkich lęków przed niespełnianiem współczesnych kanonów mody. Określając modną tożsamość, ludzie nie chcą też, wzorem społeczeństw biedniejszych czy rozsądniejszych, ograniczać własnej konsumpcji. Pogoń za dobrami materialnymi owocuje pobieraniem kredytów, których nie sposób spłacić. Ludzie, podobnie jak inni, chcą mieć dom, bogate jego wyposażenie i środki na wyjazdy zagraniczne. Skoro tak żyją sąsiedzi, a zresztą cały świat żyje na kredyt… W skali indywidualnej może to powodować dramaty (A co będzie, gdy bank upomni się o swoje?), w skali zbiorowej skutki są jeszcze poważniejsze, o czym świadczy obecna destabilizacji światowych rynków finansowych.

Ludzie nie chcą też być anonimowi. Jeżeli wcześniej sławę zapewniały istotne dokonania, to teraz marzenie o byciu celebrytą spełnia się przez bywanie w dobrych miejscach, pokazywanie się u boku tych, co sławę już osiągnęli, czy pozbawione zahamowań publiczne wynurzenia o prywatnych sprawach.

Tożsamość „na nie” określają też wartości swobody, tolerancji i egalitaryzmu. Mainstream stara się wmówić ludziom, że nie wypada być usztywnionym ( „Wyluzuj się!”), nie można nie akceptować inności, nawet jeżeli pozostaje ona w niezgodzie z prawem naturalnym. Ludzie przerażeni coraz częstszymi oskarżeniami o wywyższanie się i brak akceptacji dla ludzi o innym kolorze skóry, upodobaniach seksualnych, zamiłowaniu do aborcji czy eutanazji głoszą poglądy zupełnie niezgodne z ich prywatną oceną sytuacji. „Prawa człowieka” stały się kagańcem dla myślenia, wszelaka „poprawność” zabija krytycyzm i odwagę wyrażania prywatnych poglądów. Dotyczy to także stosunku do kwestii ekologicznych, szalenie obecnie modnych. I tu wiele osób w obawie o odrzucenie popiera działania ekologów, choć podstawy ich ideologii i sens wielu akcji racjonalnie zakwestionowano.

Lista atrybutów, których człowiek często nie chce sobie przypisać, ponieważ pragnie mieć modną tożsamość, może być wzbogacona o cechy, preferencje i zachowania niewłaściwe z definicji, bo zaprzeczają one kanonowi wartości obecnie pożądanych. Są to wartości niemodne, staroświeckie, na tle innych być może oryginalne, te, które kiedyś były pożądane, kierowały zachowaniem ludzi i tworzyły podstawy ładu społecznego, lecz teraz swoją atrakcyjność utraciły. Niemodna staje się więc wartość małżeństwa, narodu czy cech moralnych takich jak godność, odpowiedzialność, sumienie, lojalność, przyzwoitość. Trwałe małżeństwo i tożsamość męża i żony zastąpiły małżeństwa na próbę, luźne związki i bycie singlem. Lepiej mówić o partnerze niż o osobie trwale poślubionej. Nawet kościelna ceremonia zawarcia związku małżeńskiego często zamienia się w wyreżyserowany spektakl, w którym bardziej liczy się kolor rozsypanych płatków róż niż istota związku.

To samo można powiedzieć o malejącej roli narodu i narodowej identyfikacji. Modni twórcy opinii publicznej świadomie unikają terminu „naród”, wprowadzając pojęcie społeczeństwa (teraz z dodatkiem „obywatelskiego” czy „europejskiego”). To działa, słuchacze szybko orientują się w pożądanej nowomowie. Z rejestru pojęć znika powoli „patriotyzm” – likwidacji terminu i rzeczywistości, które wyraża służy utożsamianie patriotyzmu z ksenofobią i nacjonalizmem, a nawet faszyzmem. Ludzie, którzy pamiętają lub znają choćby z literatury działania faszystów, nie chcą dalej być patriotami. Z kolei promocja swoiście pojmowanej wartości swobody, egalitaryzmu, praw człowieka i tolerancji może przyczyniać się do „rozbrojenia społeczeństwa”, które przestaje rozpoznawać swoje interesy i przyzwala bardziej na realizację strategii politycznej i gospodarczej innych państw niż własnego. Taką samą funkcję może pełnić koncentrowanie na „ciele” i konsumpcji.

Co więcej, nie ma obecnie mody na pewne cechy charakteru, jeszcze niedawno traktowane jako pożądane i promowane w wychowaniu dzieci i młodzieży. Godność, przyzwoitość, lojalność, sumienie zastępuje teraz czysty pragmatyzm gwarantujący szybki sukces. Liczy się skuteczność, a nie honor. Jest to możliwe, ponieważ tego typu wartości (anty-wartości) publicznie nie są traktowane jako naganne, a co więcej, bywają przedmiotem podziwu i są nagradzane (awans za ewidentne zaniedbania służbowe).

Moda na pewną tożsamość, na samookreślenie, kim chcę lub nie chcę być, jak się wydaje – ulotna i błaha – to tylko pozór. Moda stanowi w rzeczywistości coraz to bardziej powszechny i wpływowy instrument prezentowania wartości istotnych nie tylko dla jednostek czy grup, ale całego społeczeństwa. W swoim oddziaływaniu może być czynnikiem stabilizacji lub osłabiania struktury społecznej, może potwierdzać lub dekomponować istniejący wcześniej ład. Zatem zwyczajowe prezentowanie i spostrzeganie mody wyłącznie w kategoriach spektaklu, zabawy, a choćby i stylu życia czy nowego obyczaju nie pozwala dostrzec jej możliwego udziału w procesie manipulacji społecznej. Uwaga więc na modę i na modne tożsamości.

 

 

«« | « | 1 | 2 | 3 | 4 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Pobieranie... Pobieranie...