Polityka uśmiechów

Cywilizacja 40/2012 Cywilizacja 40/2012

Do 10 IV 2010 r. Polska prowadziła własną politykę bezpieczeństwa opierającą się na trzech filarach: suwerenności gospodarczej, ścisłej współpracy wojskowej z NATO, polityce zagranicznej zgodnej z interesem narodowym. Po tragedii smoleńskiej celem premiera D. Tuska i prezydenta B. Komorowskiego stało się pojednanie z Rosją za cenę rezygnacji z własnej polityki bezpieczeństwa.

 

W nowej doktrynie zagranicznej Polski priorytetem nie jest już „kordon sanitarny” wokół Rosji: Ukraina, Litwa, Łotwa, Estonia, czy Gruzja. To są państwa peryferyjne. Nie jest ważna suwerenność energetyczna. Akceptowane jest energetyczne uzależnienie się od wschodniego sąsiada na warunkach skrajnie niekorzystnych dla naszego kraju. Podczas kampanii prezydenckiej w 2010 r. Bronisław Komorowski w jednej z wypowiedzi poinformował, że z premierem Tuskiem ustalił datę wyjścia z NATO. Biorąc pod uwagę politykę państwa wobec armii oraz coraz ściślejsze kontakty wojskowe z Rosją była to pomyłka freudowska.

Dziś już nie ma najmniejszych złudzeń – „polityka uśmiechów” zapoczątkowana pierwszą oficjalną wizytą premiera Tuska i ministra spraw zagranicznych R. Sikorskiego złożoną w Moskwie w 2008 r., a nie u dotychczasowych strategicznych partnerów, w Stanach Zjednoczonych i na Ukrainie, nie jest przypadkiem.

Rozformowana armia

Jeżeli kondycja sił zbrojnych jest słaba, to i państwo pozbawione możliwości obronnych nie gwarantuje bezpieczeństwa swoim obywatelom. Gen. R. Polko, były dowódca GROM i wiceszef Biura Bezpieczeństwa Narodowego w okresie prezydentury L. Kaczyńskiego mówi wprost: „Mamy poczucie bezpieczeństwa, ale to jest złudne. Nie mamy żadnej gwarancji bezpieczeństwa w przypadku zagrożenia. Ćwiczenia nadal przeprowadzane są na pokaz – zdobycie budynku, przejście, ostrzał. Według scenariusza, który atrakcyjnie wygląda w przekazach telewizyjnych”[1].

Mimo niemałego budżetu MON wysokości 1,95 PKB, w przypadku konfliktu militarnego armia nie byłaby w stanie obronić państwa: „Nasze wojsko dysponuje siłą korpusu, a zakłada się, że może on bronić terytorium 200 km kw., czyli dwóch województw” – nie pozostawia złudzeń gen. W. Skrzypczak, były dowódca Wojsk Lądowych[2]. A może być jeszcze gorzej, gdyż kadra zawodowa opuszcza armię. Według danych Ministerstwa Obrony Narodowej przedstawionych 17 I 2012r., w 2011 r. z wojska odeszło 7 380 żołnierzy (7,7% kadry będącej na służbie na początku roku), czyli najwięcej od lat 90. Rok temu było to 6,5 tys. żołnierzy.

Polska armia nie ma nowoczesnego sprzętu. Królują zabytki muzealne. 900 czołgów to radzieckie T-72, polskie PT-91 „Twardy”, będące zmodernizowaną wersją T-72 oraz niemieckie Leopardy 2A4, pochodzące z lat 80., których nie możemy nawet zmodernizować, gdyż otrzymaliśmy je jako dar od Bundeswehry bez licencji na dokonywanie jakichkolwiek zmian konstrukcyjnych[3]. Bojowe wozy piechoty pamiętają czasy Układu Warszawskiego, kończy się okres ich użytkowania, czyli tzw. resurs. Są co prawda transportery opancerzone „Rosomak”, ale to kropla w morzu potrzeb. Tragicznie wygląda Marynarka Wojenna. Ze względu na koszty zarzucony prawdopodobnie zostanie program budowy nowoczesnej korwety typu „Gawron”, po naszych wodach pływa w większości odmalowany złom. Okręt podwodny ORP „Orzeł”, jedyna jednostka typu Kilo, to konstrukcja sowiecka, zbudowana w latach 80. w stoczni w Leningradzie. Cztery jednostki typu Kobben zostały wyprodukowane w Niemczech w latach 60. i mimo zapewnień MON, iż przeszły one na początku lat 90. pełną modernizację „do najnowszych standardów światowych”, nie spełniają kryteriów współczesnego pola walki. Nasze wizytówki, fregaty rakietowe OORP „Kościuszko” i OORP „Pułaski”, również nie powstały w Polsce, otrzymaliśmy je w darze od Amerykanów. Za oceanem weszły do służby w 1980 r. Dodatkowo okrętów i tak nie ma gdzie remontować, ponieważ Stocznia Marynarki Wojennej w Gdyni jest w stanie upadłości.

Rozreklamowana przez MON reorganizacja często okazywała się farsą (np. „odchudzono” jednostki, a orkiestry wojskowe utrzymały stan posiadania). Część rozformowanego 31 XII 2011 r. 13. Elbląskiego Pułku Przeciwlotniczego została wcześniej przeniesiona z tego miasta do Gołdapi, miasteczka bez połączeń kolejowych, położonego 5 km od granicy z Rosją, co umożliwia Rosjanom penetrację wywiadowczą jednostki, śledzenie szkolenia żołnierzy, a nawet wszelkich ruchów w koszarach. Mogą oni także podsłuchiwać rozmowy prowadzone przez telefony komórkowe.

Zresztą może zmienia się doktryna, zgodnie z deklaracją Komorowskiego z kampanii prezydenckiej, skoro obecnej ekipie rządowej nie przeszkadzają wspólne ćwiczenia wojskowe z armią państwa wrogiego NATO, jak również wspólne szkolenie wojsk i dowództw. Rozmowy na ten temat przeprowadzili w Warszawie 25 VIII 2010 r. szefowie sztabów generalnych Polski i Rosji: gen. M. Cieniuch i gen. N. Makarow. I są kontynuowane.

Geopolityka rurociągów

Obecnie około 60% ropy i gazu importujemy z Rosji. Przyjmując, że zagrożenie szantażem energetycznym pojawia się w przypadku importowania ponad 20% całości sprowadzanego surowca od jednego dostawcy, oczywiste jest, że Polska stała się obecnie państwem uzależnionym od dostaw energii ze strony rosyjskich firm przesyłowych. Rosja, mająca w oficjalnej strategii energetycznej z 2003 r. wpisaną konieczność strategicznego wykorzystywania ropy naftowej i gazu ziemnego w polityce zagranicznej, tak aby za sprawą surowcowego uzależnienia państw poszerzać strefę politycznych wpływów, trzyma nas w garści.

Bezpieczeństwo państwa jest determinowane przez własną, suwerenną politykę zagraniczną oraz dywersyfikację dostaw paliw. Rozumiał to doskonale L. Kaczyński, budując pozycję Polski jako politycznego lidera w Europie Środkowo-Wschodniej, przeciwstawiającego się dominacji Rosji w regionie m.in. za pomocą Euroazjatyckiego Korytarza Transportu Ropy Naftowej – sojuszu energetycznego, mogącego przeciwstawić się zagrożeniu zakręcenia kurka przez Rosjan.



[1] Wojsko tkwi w Matriksie. Z gen. Romanem Polką, byłym dowódcą GROM, potem wiceszefem Biura Bezpieczeństwa Narodowego, rozmawiają Jacek i Michał Karnowscy, „Uważam Rze” (2012) nr 4.
[2]Zob. E. Żemła, Armia w zapaści, „Uważam Rze” (2011) nr 27.
[3] Zob. tamże.

«« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

    Pobieranie... Pobieranie...