Spowiedź generalna - czy to ma sens?

List 3/2013 List 3/2013

Jestem przeciwnikiem ograniczania rachunku sumienia tylko do szczegółowego wyliczania grzechów. Nazywam taki rachunek patologicznym, bo pokazuje nieprawdziwy obraz człowieka - tylko jego jedną, grzeszną stronę. Owszem, powinienem uświadomić sobie własne grzechy i winy, ale trzeba, aby rachunek sumienia obejmował również dobro, które uczyniłem od czasu poprzedniej spowiedzi

 

Dlaczego?

Bo każda zwyczajna spowiedź jest spotkaniem z Bogiem, który wybacza grzechy. Jeżeli jednak ktoś chce, to oczywiście może przystąpić do spowiedzi generalnej, która oprócz najważ­niejszego wymiaru duchowego - ponownego zbliżenia się do Boga, który jest pełen miło­sierdzia i potrafi wszystko przebaczyć ma też wymiar psychologiczny, czyli podsumowanie jakiegoś etapu w życiu. Taka spowiedź skłania nas do refleksji nad tym, czy zawsze dopełni­liśmy zadośćuczynienia, czy naprawiliśmy to, co powinniśmy byli naprawić.

Pamiętajmy, że pojednanie obejmuje nie tylko moją relację z Bogiem, ale także ze wszystkimi wokół i ze sobą samym. Moje grze­chy mają wpływ na innych. Mamy różne dary, co oznacza, że powinniśmy sobie nimi nawza­jem służyć. Jeżeli ja zgrzeszę, to mój grzech nie tylko osłabia mnie, ale też całą wspólnotę, w której żyję.

Czy spowiednik inaczej podchodzi do spowiedzi generalnej niż do zwykłej?

Na pewno dobrze byłoby na początku poin­formować spowiednika, że chcemy przystąpić do spowiedzi generalnej, bo nie każdy spo­wiednik musi się na nią zgodzić. Warto się wcześniej umówić, także po to, by nie doznać rozczarowania, ponieważ wielu spowiedników, gdy ktoś przychodzi do konfesjonału i mówi: „Chciałbym odbyć spowiedź generalną, bo odkryłem, że wielu grzechów nie wyznałem", każe mu przystąpić do normalnej spowiedzi. Nie ma osobnego rytu spowiedzi generalnej. Różnica dotyczy jedynie dłuższego czasu, któ­ry jest potrzebny na taką spowiedź, i emocjo­nalnego przeżywania jej przez penitenta.

Gdybym miał przystąpić do spowiedzi ge­neralnej, to chciałbym wiedzieć, u kogo się spowiadam. Chciałbym mieć pewność, że spowiednik nie tylko mnie wysłucha, ale bę­dzie umiał odnieść się do moich grzechów, do tego, co się działo w moim życiu. Robiąc ra­chunek sumienia, dostrzegamy pewne rzeczy, a inne pomijamy. Ktoś, kto nas słucha, może mieć większą jasność, może lepiej je ocenić. Możemy np. mocno przeżywać coś, co obiek­tywnie wcale nie jest takie ważne, a rzeczy ważne uznać za nieistotne. Doświadczony spowiednik czy kierownik duchowy może nam pomóc to rozeznać.

Co zrobić, by uniknąć ryzyka zane­gowania dotychczasowych spowie­dzi, by spowiedź generalna nie była „nadspowiedzią"?

Istnieje niebezpieczeństwo, że ktoś, kto się regularnie spowiada, od czasu do czasu od­będzie też spowiedź generalną, aby uzyskać pewność, że się naprawdę dobrze wyspowia­dał. Takie myślenie neguje sens jednostkowej spowiedzi i pokazuje, że taka osoba tak na­prawdę nie wierzy w Boże miłosierdzie i łaskę przebaczenia.

Jak więc dobrze się przygotować do spowiedzi generalnej?

Obawiałbym się dwóch skrajności. Pierwsza dotyczy ludzi, którzy mówią: „Nie, ja nie jestem grzesznikiem. Coś tam mi się przytrafiło, ale to przecież nic ważnego". Druga odnosi się do tych, którzy widząw sobie tylko grzech. A prze­cież Ewangelia pokazuje człowieka zupełnie inaczej. Jezus przyszedł do nas, grzeszników, po to, aby nas zbawić. Umarł za nas, wziął na siebie nasze grzechy, a więc sakrament pojed­nania służy temu, żebym wyznał swoje grze­chy, ale też, abym zobaczył siebie w prawdzie i stanął wobec siebie w pokorze. Moim zdaniem pokora w biblijnym rozumieniu to widzenie siebie takim, jakim widzi mnie Bóg. A On nie wi­dzi we mnie tylko grzesznika, lecz także swoje dziecko. Ks. Krzysztof Grzywocz, kierownik duchowy, powiedział kiedyś, że słowa, które Jezus usłyszał: Ty jesteś mój Syn umiłowany, w którym mam upodobanie, przypominają mu się zawsze, gdy wchodzi do kościoła. Wkłada wtedy ręce do wody święconej, wykonuje znak krzyża i mówi swe imię dodając: „ty jesteś mój syn umiłowany, ja ciebie lubię".

Spowiedź generalna uczy pokory i dlatego bywa zalecana przez niektórych kierowni­ków duchownych, ale nie można zapominać, że każda spowiedź uczy również pokory, bo stawia nas przed Bogiem odpuszczającym grzechy. Co więcej, każde „Ojcze nasz" uczy pokory, bo jak inaczej rozumieć słowa tej mo­dlitwy: „i odpuść nam nasze winy, tak jak i my odpuszczamy naszym winowajcom"? One wy­magają pokory, bez niej musielibyśmy powie­dzieć: „nie odpuszczaj nam, jeżeli my innym nie odpuścimy".

Przygotowując się do spowiedzi generalnej, przede wszystkim powinienem wiedzieć, dla­czego chcę do niej przystąpić, co mnie do niej pcha. Czy chcę zmienić swoje życie w waż­nym dla mnie momencie, bo np. wychodzę za mąż lub żenię się? Dlaczego chcę przystąpić akurat do spowiedzi generalnej, przecież moż­na przygotować się do ślubu, przystępując do zwyczajnej spowiedzi. Może się też zdarzyć, że ktoś spoglądając wstecz na swoje życie, zauważa, że nie wszystko było dobre i chce pozostawić to już za sobą.

Czy ktoś, kto przystępuje kolejny raz do spowiedzi generalnej, powinien to spowiednikowi powie­dzieć?

Tak. Warto poważnie się zastanowić nad tym, w jakich momentach życia chcemy do niej przystąpić. Jeśli robimy ją np. przed chrztem dziecka, to może oznaczać, że będę się spo­wiadał generalnie co dwa, trzy lata, gdy poja­wią się kolejne dzieci. Jeśli robię ją w jakąś rocznicę ślubu, to powstaje pytanie, w którą rocznicę będzie następna. Za pięć, dziesięć lat?

Zdarzają się spowiedzi „generalne", gdy ktoś przychodzi i mówi: „Ostatni raz byłem u spowiedzi 25 lat temu". Nie jest to jednak spo­wiedź generalna w prawdziwym tego słowa znaczeniu, tylko zwyczajna.

 

«« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Pobieranie... Pobieranie...

Reklama

Reklama

Reklama