Spowiedź generalna - czy to ma sens?

List 3/2013 List 3/2013

Jestem przeciwnikiem ograniczania rachunku sumienia tylko do szczegółowego wyliczania grzechów. Nazywam taki rachunek patologicznym, bo pokazuje nieprawdziwy obraz człowieka - tylko jego jedną, grzeszną stronę. Owszem, powinienem uświadomić sobie własne grzechy i winy, ale trzeba, aby rachunek sumienia obejmował również dobro, które uczyniłem od czasu poprzedniej spowiedzi

 

Na czym polega różnica? Tu i tu spo­wiedź obejmuje dłuższy okres życia.

Na tym, że ten, kto odbywa spowiedź gene­ralną, wcześniej spowiadał się regularnie. Na spowiedzi generalnej spowiada się z tych 25 lat, ale nie dlatego, że ostatni raz u spowiedzi był ćwierć wieku temu. Ma ileś zwyczajnych spowiedzi za sobą.

Czy częste chodzenie do spowiedzi generalnej może świadczyć o tym, że mamy jakiś problem, z którym nie potrafimy się uporać? Może po­winniśmy wtedy raczej skorzystać z pomocy psychoterapeuty?

Potrzebne jest wyraźne rozróżnienie. Terapia nie może być spowiedzią. Spowiedź jest sa­kramentem, daje uwolnienie i uzdrowienie, a więc ma wymiar terapeutyczny. Nigdy jednak nie można zalecać spowiedzi zamiast terapii.

Nie każdy potrzebuje terapii, a spowiedzi po­trzebujemy wszyscy. Jeśli ktoś nie cierpi na jakieś zaburzenia psychiczne, to spowiedź może być dla niego pięknym, głębokim prze­życiem, sakramentem uzdrowienia - nie tylko duchowego, także psychicznego, a czasami i fizycznego, bo jesteśmy jednością psychofi-zyczno-duchową. Jeżeli coś się dzieje w moim ciele, to dzieje się też w mojej psychice, w duchowości, a jeżeli dzieje się w duchowości czy psychice, to odbija się na moim ciele. Gdy jednak ktoś ma poważne zaburzenia, przeży­wa trudności życiowe, to spowiedź nie może zastępować pomocy terapeutycznej, ponie-

waż w terapii dotyka się nie tyle grzechów i słabości, ile głębokich zranień, które wpływają na takie czy inne zachowania. Czasami zda­rza się, że terapia staje w miejscu, bo okazuje się, że jest jakiś problem duchowy, który nigdy nie został rozwiązany. Pacjent może nabrać w trakcie terapii odwagi do tego, aby się z nim uporać i np. idzie do spowiedzi. Przebaczenie i rozgrzeszenie uwalnia go i umożliwia dalszą współpracę z terapeutą. Trzeba jednak pamię­tać, że spowiedzi nigdy nie traktuje się jako elementu pomocniczego w terapii.

Jeżeli ktoś przystępuje często do spowiedzi generalnej, to - w moim odczuciu - nie potrafi zaufać Bogu, uwierzyć w Jego miłosierdzie, albo nie wierzy w siebie, w to, że jest godzien otrzymać Boże przebaczenie. Czuje przymus ciągłego maltretowania się swoimi grzechami, robienia sobie ciągłych wyrzutów. Przypomina to zachowania osób ze skłonnościami depre­syjnymi, które często krzyczą na siebie, nisz­cząc poczucie własnej wartości. Powtarzanie spowiedzi generalnych może stać się ciągłym udowadnianiem sobie, jak wielkim jestem grzesznikiem, poniżaniem się, bo „jeżeli siebie nie ukarzę, nie nakrzyczę na siebie, to Pan Bóg mi nie przebaczy". Możemy sobie z tych prawdziwych motywacji nie zdawać sprawy. Gdzie jest wtedy wiara w miłość i miłosierdzie Boga? Takie zachowanie, jeśli nie wynika z choroby, jest stawianiem siebie ponad Niego. To droga donikąd.

Niektórzy zalecają spowiedź gene­ralną w czasie rekolekcji.

Nie spotkałem się z taką praktyką, a jestem spowiednikiem już prawie 25 lat. Moim zda­niem musi istnieć jakieś głębokie uzasadnie­nie przystępowania do spowiedzi generalnej. Każdy z nas inaczej przeżywa i buduje swoją relację z Panem Bogiem i z bliźnimi. Nie moż­na nikogo do spowiedzi, ani zwykłej, ani gene­ralnej, zmuszać - nawet w czasie najbardziej pobożnych rekolekcji

Czy można nie dostać roz­grzeszenia na spowiedzi ge­neralnej?

Tak jak w zwykłej spowiedzi, tak i w generalnej można nie dostać rozgrzeszenia. To zależy od tego, jak ja teraz żyję. Bo jeżeli żyję w grzechu i nie zamierzam tego zmienić, to nie mogę do­stać rozgrzeszenia (np. życie w konkubinacie). Nie mogę wtedy dostać rozgrzeszenia nie dla­tego, że ksiądz nie chce mi go dać, ale dlatego, że on nie może mi go udzielić, bo nie ma do tego warunków.

Wydaje mi się jednak, że jeśli chodzi o spo­wiedź generalną, są to spekulacje teoretycz­ne, bo najczęściej przystępują do niej osoby, które troszczą się o rozwój swojej wiary.

Przystąpiliśmy do spowiedzi gene­ralnej, zamknęliśmy jakiś rozdział naszego życia, powierzyliśmy go Bogu. Jesteśmy już czyści, „wyką­pani", więc oczekujemy, że wszyst­ko w naszym życiu idealnie się ułoży, wyprostuje...

Owszem jesteśmy czyści i „wykąpani", ale nie­stety ani nic się nie wyprostuje, ani się idealnie nie ułoży. Spowiedź generalna może pomóc zamknąć jakiś etap życia, wejść oczyszczo­nym w ten nowy. Wymiar psychologiczny jest tu ważny, może nawet bardziej niż duchowy: lepiej się czuję, mam poczucie, że coś za­mknąłem, naprawiłem. Trzeba jednak mieć świadomość, że nawet po spowiedzi general­nej nic się samo nie ułoży. Owszem, poukłada­łem pewne rzeczy, zamknąłem pewne sprawy, ale żadna spowiedź automatycznie nie sprawi, że stanę się lepszy. Jestem dalej tym samym człowiekiem, mam swoje słabości. Będę upa­dał. Dlatego mamy sakrament pojednania i Kościół namawia do tego, by skorzystać z niego chociaż raz w roku. Nie otrzymamy na­tomiast na spowiedzi gwarancji, że już więcej nie zgrzeszymy.

Niektórzy trochę magicznie traktują sakra­ment pojednania, a zwłaszcza spowiedź ge­neralną, i np. są przekonani, że jak pójdą do takiej spowiedzi przed ślubem i wyspowiadają się ze wszystkiego, to uzyskają gwarancję, że ich małżeństwo będzie szczęśliwe. Za pomo­cą spowiedzi generalnej chcą „zaczarować" swoje obecne i przyszłe życie i już o nic się nie troszczyć - oddali wszystko w ręce Pana Boga i On za nich wszystko załatwi. Spo­wiedź generalna to nie czary-mary, hokus-po-kus, ona nie jest „rzucaniem" dobrego uroku na moje małżeństwo czy kapłaństwo. Ja sam mam pracować nad tym, aby realizować swo­je powołanie, rozwijać się, dawać siebie dru­giej osobie. To ja, a nie Pan Bóg, jestem do tego wezwany.

Czy myślał Ojciec osobiście o odby­ciu spowiedzi generalnej?

Chciałbym móc przystąpić do spowiedzi ge­neralnej przed śmiercią. Na ten moment, jako najlepszy do spowiedzi generalnej, zwrócił uwagę św. Wincenty, który spowiadając osoby umierające zauważył, że w czasie takiej spo­wiedzi często odkrywają one w swoim życiu rzeczy, których wcześniej nie dostrzegały.   

o. dr Mateusz Hinc, kapucyn, psycholog i psycho-terapeuta. Wykładowca w seminariach zakonnych i w „Szkole dla spowiedników".

 

«« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Pobieranie... Pobieranie...

Reklama

Reklama

Reklama