Narkotyki w tornistrach

Przewodnik Katolicki 42/2013

Wśród uczniów są coraz bardziej powszechne, a problem ten zamiata pod dywan zdecydowana większość dyrektorów szkół. Jak możemy chronić dzieci przed „trawką” i innymi narkotykami ?

 

Dzieciaki w szkołach narkotyki zamawiają jak pizzę. To szokujące zdanie, ale jak podaje w swoim najnowszym raporcie Najwyższa Izba Kontroli, z narkotykami w szkołach styka się już ponad jedna trzecia ankietowanych uczniów. Według danych zebranych na podstawie 11,5 tys. ankiet, ponad 31 proc. uczniów było świadkami zażywania narkotyków na terenie szkoły lub słyszało o tym procederze z wiarygodnego źródła. Ale to dopiero początek listy liczb stawiających włosy na głowie chyba każdemu ojcu i każdej matce, mającym dzieci w szkołach ponadgimnazjalnych.

„Trawka” na telefon

Nastoletni Marek, licealista z Katowic, opowiada, że gdy chce zapalić „trawę”, to zrzuca się na nią z kumplami. Dopalacze go nie interesują, bo jak przyznaje, „świństwa nie bierze”. Te ostatnie już pod nową nazwą – jako „produkty zapachowe” – można obecnie kupić w wielu osiedlowych sklepach. Zlokalizowane są często kilkaset metrów od bloków mieszkalnych, w drodze do szkoły. Marihuana czy inne specyfiki dostępne są w szkole. Dilerzy? – Nie ma ich, są pośrednicy. Nasi rówieśnicy, którzy znają ludzi mogących ci załatwić, co chcesz – opisuje łańcuszek powiązań. – Wysyłasz SMS lub dzwonisz, zamawiasz i odbierasz. Jak pizzę – zaskakuje łatwością dostępu. Przecież potem w szkole widać, że ktoś jest pod wpływem narkotyku, nie boicie się ? – dziwię się. – W szkole u znajomego były wpadki. Jak kolesie przychodzili naćpani, było widać po oczach i ich zachowaniu, że jest z nimi coś nie tak. Nauczyciele straszyli policją, robili zebrania, apele, a policjanci mówili o skutkach zażywania, i to wszystko – przyznaje licealista. W takie pogadanki Marek nie wierzy. I nie tylko on.

Pod dywan

Sprzedaż narkotyków na terenie szkoły widziało na własne oczy lub o niej słyszało aż 17 uczniów. W anonimowych ankietach problem z narkotykami w szkołach, w których uczą widzi też ponad 28 proc. nauczycieli. W ciągu dwóch lat objętych kontrolą w blisko jednej trzeciej szkół wystąpiły incydenty związane z narkotykami, przy których konieczne było wezwanie rodziców i policji. W negatywny narkotykowy trend wpisują się też dane Komendy Głównej Policji. Wynika z nich, że liczba przestępstw narkotykowych na terenie podstawówek i gimnazjów wzrosła ostatnio prawie dwukrotnie, z 433 przypadków w roku 2009 do 800 przypadków w roku ubiegłym. Policja podaje też, że w ciągu ostatniej dekady liczba nieletnich podejrzanych o przestępstwa związane z narkotykami wzrosła z 2 tysięcy w roku 2001 do blisko 4,5 tys. w roku 2011! – W Polsce jest budowany system profilaktyki narkotykowej, ale jakość zajęć prowadzonych w szkołach jest wciąż niezadowalająca – mówi Krzysztof Kwiatkowski, prezes NIK. Według Elżbiety Piotrowskiej-Gromniak, prezes Stowarzyszenia „Rodzice w Edukacji”, od lat w sprawie profilaktyki i edukacji narkotykowej nic się nie zmienia. – Szkoła za wszelką cenę chce pokazać, że u niej problem z narkotykami nie istnieje i zamiata go zwykle pod dywan. Bo przecież jak dyrektor przyzna, że w jego szkole są narkotyki, placówka traci prestiż, a co za tym idzie, potencjalnych uczniów – tłumaczy. Piotrowska-Gromniak wskazuje na fakt, że sami rodzice nie wiążą problemu narkotyków ze swoimi dziećmi. – Nie podejmują tematu w rozmowach z dziećmi, bo nie mają o tym zielonego pojęcia, poza tym nie potrafią postawić szybko diagnozy, czy ich dziecko brało – dodaje. Jej zdaniem profilaktyka szkolna zwykle ogranicza się do jednej godziny wychowawczej, jest prowadzona zza biurka przez nieprzeszkolonych w temacie narkotyków nauczycieli, a jeśli przychodzą już do szkoły specjaliści, to są to pogadanki psychologów z dziećmi lub ich rodzicami. Zdarza się też, że podobne wykłady organizują w szkołach policjanci. Marek z Katowic, który jest uczniem liceum, w takich pogadankach brał udział. – Obecność policjanta mówiącego o narkotykach ma zwykle odwrotny skutek. Zakazany owoc lepiej smakuje – mówi wprost. Do nastolatka nie trafiają też starsi mówiący o profilaktyce. – Młodemu, wyluzowanemu, który brał, a już nie bierze, zawsze łatwiej uwierzysz niż wymądrzającemu się 40-latkowi w „garniaku” (czyli w garniturze). Jak ktoś jest w twoim wieku, lepiej załapiesz z nim kontakt – tłumaczy.

To tylko „trawka”

– Wnioski płynące z raportu NIK są zbyt kategoryczne – mówi Tomasz Gogacz, dyrektor 13. Gimnazjum z Oddziałami Dwujęzycznymi w Radomiu, i nie jest to opinia odosobniona. – Nie można wrzucać wszystkich do jednego worka – tłumaczy dyrektor, dodając, że problem narkotyków w swojej szkole dostrzega, ale nie jest on aż tak wielki, jak mówi o tym raport. – W ciągu trzech lat zgłosiliśmy ledwie dwa przypadki na policję, kiedy mieliśmy udokumentowane spożycie przez uczniów – mówi, dodając jednak, że oczywiście domniemań, że uczeń bierze, było więcej. Wzrost przypadków zażywania narkotyków przez gimnazjalistów upatruje w zmianie obyczajowości i większej otwartości młodego pokolenia. – Zmienia się sposób patrzenia przez młodzież na pewne zagrożenia – przyznaje. Jego zdanie potwierdza też Marek, który dodaje, że choć popala „zioło”, to narkotyków nie zażywa. Gdy pytam, ilu zna kolegów również popalających odpowiada: „wielu, bardzo wielu”. – Ale to wszystko zależy od rocznika. W starszych klasach gimnazjum oraz w liceum każdy z nas gdzieś się z tym zetknął – mówi. Cena pół grama „trawy” to wydatek 20 zł. Tyle samo kosztują dzisiaj najtańsze dopalacze, które po burzy medialnej i zamykaniu sklepów kolekcjonerskich wróciły znów, tym razem jako „produkty zapachowe”. W punkcie konsultacyjnym ds. uzależnień w Poznaniu zgłaszają się rodzice zaniepokojeni o dzieci, które jak się później okazuje, właśnie „tylko paliły trawę” lub odurzały się dopalaczami. – Trudno ocenić, ilu ich jest, widać natomiast, że problem dotyczy coraz młodszej grupy wiekowej, czasem już 12–13-latków. W przypadku tak młodych osób uzależnienie rozwija się błyskawicznie, zanim rodzice czy nauczyciele są w stanie rozpoznać problem – tłumaczy ks. Paweł Smuszkiewicz, terapeuta uzależnień.

 

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

    Pobieranie...