Błogosławiona jesteś, Maryjo!

Od naszych wczesnych lat dziecięcych jest Ona obecna w naszej codzienności. Pamiętam moje pierwsze spotkanie z Jej wizerunkiem na Jasnej Górze, a było to ponad 60 lat temu. Miałem wtedy 12 lat. Pan Aleksander, kościelny z naszej parafii w Suwałkach, zabrał nas – dwóch ministrantów, Romka i mnie, do Częstochowy. Różaniec, 5/2008



Życie ludzkie jest drogą do Domu Ojca.
Niekiedy wędrówka ta odbywa się w ciemnościach i burzy,
a my wyglądamy gwiazd wskazujących nam właściwy kierunek.



Zapewne każdy z nas, gdy mówi o Maryi, opowiada poniekąd o swoim życiu. Od naszych wczesnych lat dziecięcych jest Ona obecna w naszej codzienności. Pamiętam moje pierwsze spotkanie z Jej wizerunkiem na Jasnej Górze, a było to ponad 60 lat temu. Miałem wtedy 12 lat. Pan Aleksander, kościelny z naszej parafii w Suwałkach, zabrał nas – dwóch ministrantów, Romka i mnie, do Częstochowy.



By nic nie zasłoniło Maryi


Pamiętam, jak wpatrywałem się w Jej częstochowskie oblicze. Widziałem zatroskane, smutne oczy. Wydawało mi się wtedy, że Maryja patrzy tylko na mnie. Ona była taka wielka, a ja malutki. Powiedziałem Jej: „Matko Boża, proszę, aby nikt i nic nie zasłoniło Ciebie w moim życiu’’. Obecnie wciąż cieszę się Jej obecnością. Przed 49 laty pierwszą prymicyjną Mszę świętą odprawiałem w Kaplicy Cudownego Obrazu przy Jej ołtarzu. Wiele razy pielgrzymowałem pieszo z Warszawy na Jasną Górę. Tyle nocnych czuwań z rodziną, przeżyć, łez i radości towarzyszyło mi w tych spotkaniach z Matką. Prośba z czasów dzieciństwa jest wciąż aktualna. Modlę się, aby nikt i nic nie zasłoniło Jej obecności w moim życiu i posłudze kapłańskiej, aby Ona była coraz większa, a ja bym się umniejszał.

Maryja… Iluż tytułami ozdobili to imię Jej czciciele. Wołamy do Niej jako do Najświętszej Pośredniczki, Pocieszycielki, Przewodniczki, Uzdrowienia chorych, Ucieczki grzeszników, Królowej Polski. We wszystkich językach świata głosi się Jej chwałę. Odmawiając Litanię loretańską, mamy w sobie coś z dziecka, które chce powiedzieć wszystko swojej mamie. Brakuje słów, aby wyrazić to, co czuje serce. Wszystkie te najpiękniejsze tytuły znajdują swą podstawę i sens w jednym, prostym słowie, tak bliskim każdemu człowiekowi: Mama, Matka Boga i ludzi – Maryja.

Istnieje przepiękna legenda o ukrzyżowaniu św. Andrzeja i jego wejściu do nieba. Opowiada ona, jak ów święty, który za życia był wielkim czcicielem Matki Bożej, wchodząc w poczet zbawionych, pragnął jak najprędzej spotkać Maryję. Nie mogąc Jej znaleźć w niebie, zniecierpliwiony zapytał: „Gdzie Ona jest?’’. Padła znamienna odpowiedź: „Nie ma Jej tutaj. Ona wciąż jeszcze pozostaje na ziemi, aby ocierać łzy z oczu swych zapłakanych dzieci”.



«« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

    Pobieranie...