Pokarm na życie wieczne

Wiatyk znaczy: zaopatrzenie na drogę. Nie da się jej porównać z żadną inną. Od tego, jak ona wypadnie, zależy nasz los wieczny. Ale też „zaopatrzeniem” na tę drogę jest Sakrament, w którym jest obecna sama Boska Osoba naszego Zbawiciela. W drodze, 10/2008



Pochodzące z połowy III wieku świadectwo mówi, że już wówczas dla chrześcijan było czymś oczywistym, iż powinno się, choćby i w środku nocy, zbudzić kapłana, ażeby przyniósł umierającemu komunię świętą. Świadectwo to pochodzi od Fabiusza, który był biskupem Antiochii podczas prześladowań zarządzonych przez cesarza Decjusza (251 r.), a zachowało się dzięki Euzebiuszowi z Cezarei (Historia kościelna, 6,44,4).

Jak wielką wagę człowiek wierzący przykłada (albo powiedzmy ostrożniej: powinien przykładać) do tego, żeby nie odejść z tego świata bez sakramentów, świadczy modlitwa: „Od nagłej i niespodziewanej śmierci zachowaj nas, Panie”. Jeśli będziemy patrzeć jedynie w kategoriach doczesnych, stwierdzimy zapewne, że śmierć szybka i niespodziewana mogłaby nam bardziej odpowiadać. Pan Jezus jednak bardzo przestrzegał nas przed tym, żeby Jego przyjście ostatnie nie zastało nas nieprzygotowanymi (por. Mt 24,42–25,13).

A cóż nas lepiej przygotuje na spotkanie z Boskim Sędzią niż to, że jeszcze przed odejściem z życia doczesnego spotkamy się z Nim w sakramencie pokuty jako z miłosiernym Zbawicielem, niż zjednoczenie z Nim w Komunii Świętej, którą On sam dał nam jako pokarm na życie wieczne?
Komunia na łożu śmierci uważana jest w Kościele za coś tak ogromnie ważnego, że istnieje na jej określenie osobna nazwa. Przypomnijmy prośbę umierającego księdza Robaka, czyli Jacka Soplicy:

[…] teraz, mój bracie, poślij do plebana,
Aby tu jak najrychlej przybył z wijatykiem.


Wiatyk znaczy: zaopatrzenie na drogę. Mało powiedzieć, że chodzi tu o drogę, o podróż najważniejszą. Nie da się jej porównać z żadną inną. Od tego, jak ona wypadnie, zależy nasz los wieczny. Ale też „zaopatrzeniem” na tę drogę jest Sakrament, w którym jest obecna sama Boska Osoba naszego Zbawiciela. Nic dziwnego, że Jego wyznawcom zawsze tak bardzo zależało na tym, ażeby nie iść na sąd Boży bez tego Wiatyku.

Co na temat Wiatyku mówi Ewangelia?

Wczytajmy się uważnie w szósty rozdział Ewangelii według św. Jana. Otwiera go opis cudownego rozmnożenia chleba. Nakarmiony tłum ogarnął entuzjazm, że oto zaczynają się czasy mesjańskie. „[…] mówili: »Ten prawdziwie jest prorokiem, który ma przyjść na świat«”. Postanowili więc „przyjść i porwać Go, aby Go obwołać królem”. Rzecz jasna, królem mesjańskim.

Jezus wtedy się usunął, a kiedy ludzie w końcu Go znaleźli, okazało się, że chodziło im jedynie „o ten pokarm, który ginie”. Rozmnożenie chleba tłum odebrał jako początek cudu manny, którą Bóg karmił swój lud codziennie. Toteż wielkie było rozczarowanie, kiedy się okazało, że Jezus nie zamierza cudu kontynuować: „Jakiego więc dokonasz znaku, abyśmy go widzieli i Tobie uwierzyli? Ojcowie nasi jedli mannę na pustyni”. W ogóle zapomnieli o tym, że manna była pokarmem w drodze do Ziemi Obiecanej; pamiętali tylko o tym, że manną lud był karmiony codziennie.

Teraz Jezus cierpliwie wyjaśnia tym ludziom, że zarówno manna, jak i ziemia, do której Bóg doprowadził swój lud w czasach Mojżesza, były jedynie zapowiedzią darów niewyobrażalnie większych, które chce On teraz powierzyć: „Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Nie Mojżesz dał wam chleb z nieba, ale dopiero Ojciec mój daje wam prawdziwy chleb z nieba”.

Następnie Jezus wyjaśnia, że to On sam jest Chlebem życia. I nie zważając na protesty słuchaczy, oznajmia: „Ja jestem chlebem żywym, który zstąpił z nieba”. Co więcej: „Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Jeżeli nie będziecie jedli Ciała Syna Człowieczego ani pili Krwi Jego, nie będziecie mieli życia w sobie”.

Przedstawiona przez Jezusa obietnica Eucharystii jako pokarmu w naszej drodze do życia wiecznego spotkała się jednak ze stanowczym sprzeciwem słuchaczy. Ewangelista zapisał, że „odtąd wielu uczniów Jego się wycofało i już z Nim nie chodziło”. Mimo to Jezus swojej obietnicy nie odwołał ani nie złagodził. On naprawdę postanowił nas obdarzyć Chlebem na życie wieczne, swoim własnym Ciałem. I naprawdę nie chciał mieć nic wspólnego z popularnymi wówczas wyobrażeniami na temat Mesjasza. Przyszedł do nas, żeby być Mesjaszem prawdziwym i poprowadzić wszystkich, którzy w Niego uwierzą, do ziemi obiecanej życia wiecznego.



«« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Pobieranie... Pobieranie...

Reklama

Reklama

Reklama