Dobro zawsze powraca

W ostatnim dniu listopada w całej Polsce ruszyła, już po raz ósmy, akcja „Szlachetnej Paczki”. Jej przesłanie jest proste - dzisiaj może ci się dobrze powodzić, ale jutro ty też możesz potrzebować wsparcia. Przewodnik Katolicki, 21 grudnia 2008



W trudzie rodzi się dobro

Prawdą jednak jest to, że akcja należy do bardzo trudnych. Na początku wzbudzała liczne lokalne protesty, bowiem darczyńcy się złościli, że wymagamy od nich czegoś więcej niż tylko wystawienia zbędnych rzeczy poza drzwi domu. Buntowali się, że zmuszamy ich do jakiegoś wysiłku, starania o prezent. Mamy też ciągły problem, aby wolontariusze uwierzyli, że trzeba aż tak się starać, żeby komuś sprawić prawdziwy prezent. Jesteśmy przyzwyczajeni nieść pomoc byle jak i to stanowi największą granicę mentalną, jaką bezustannie musi przekraczać nasza akcja.

Niewątpliwie dzieje się to dużym kosztem, ponieważ każdy kontakt z drugim człowiekiem wywołuje spore emocje. Odkrywanie tego co w nim jest, co przeżywał czy przeżywa, jakie ma trudności, wiąże się z całą masą emocji oraz przeżyć z dwóch stron, darczyńcy i obdarowywanego. Nie każdy jest gotowy na takie wyzwanie. Jednak warto ponieść ten trud, bo po takich przeżyciach nasi wolontariusze stają się piękni, szlachetni.

Cechą społeczeństw konsumpcyjnych, do jakich Polacy niewątpliwie należą, jest strach przed kontaktem z drugim człowiekiem, i to nie tylko z tym biednym czy potrzebującym. To coraz częściej zdarza się w naszych rodzinach; unikamy kontaktów twarzą w twarz, wolimy posługiwać się telefonem komórkowym czy e-mailem.

Jednak z drugiej strony w Polsce jest bardzo duża wrażliwość na wolontariat, tylko często organizacje nie są dobrze, profesjonalnie, przygotowane na przyjęcie i pracę z nimi.

Trzecia zmiana

Nazwa „Świąteczna Paczka” wiązała się z okazjonalnym niesieniem pomocy. My natomiast chcieliśmy, aby ta idea była całoroczna. To był jeden powód kolejnej zmiany naszej akcji, drugi był znacznie ważniejszy. Przygotowanie pomocy w ramach naszej akcji wymaga sporego wysiłku, ponieważ wolontariusz musi udać się do rodziny, zrobić z nią wywiad, a to są często trudne spotkania.

Wyjątkowy wysiłek należy także włożyć w przygotowanie udanego prezentu, który powinien obdarowywanego dowartościować. Dlatego wiele osób angażowało się w naszą akcję, po czym odchodziło twierdząc, że mamy za duże wymagania. Poza tym nazwa – szlachetna - niesie za sobą konkretne wymagania.

Czasem jest tak, że wolontariusz wchodząc do jakiejś rodziny, zostaje w niej jako tzw. anioł, który przez cały rok czuwa nad niesieniem pomocy. Zdarza się również, że darczyńcy chcą mieć osobisty kontakt z daną rodziną i pozostają z nią także jako jej anioły, by swoją życzliwością, sercem i finansami wspierać ją dłużej. Chciałbym tutaj wyjaśnić i podkreślić, że biorąc pod swoje skrzydła daną rodzinę, nie musimy kupować wszystkiego, co jest wymienione w naszej bazie.

Najważniejsze jest to, aby zrobić prezent, który podniesie poczucie wartości obdarowanych osób. Jeśli ktoś decyduje się na rezerwację danej rodziny, ona automatycznie ginie z naszej bazy danych. Ponieważ jest to zobowiązanie, które wiąże się z dużą odpowiedzialnością, odsyłamy do przyszłego darczyńcy e-maila z zapytaniem, czy na pewno zdecydował się na podjęcie tego wysiłku? Chodzi nam o uświadomienie odpowiedzialności za swój wybór.

Mieliśmy bowiem kilka takich przypadków, że ktoś potraktował naszą akcję jako żart, mieliśmy też kilka razy do czynienia z osobami niezrównoważonymi emocjonalnie. Dlatego podjęliśmy teraz dodatkowy kontakt e-mailowy, a także telefoniczny z wolontariuszem, żeby mieć pewność, że paczka trafi do rodziny. Dzięki wolontariuszom nie mieliśmy na szczęście takiej smutnej sytuacji, że przez czyjeś nieodpowiedzialne zachowanie potrzebująca rodzina została bez wsparcia.

Wysłuchała: Jadwiga Knie-Górna



«« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Pobieranie... Pobieranie...

Reklama

Reklama

Reklama