Silna słaba płeć

Chyba największa szkodę kobietom i ich prawom uczynili ci, którzy mienili się rzecznikami równouprawnienia – komuniści i socjaliści. Za sprawą ich kilkudziesięcioletniej „marcowej” działalności prawie nikt w Polsce nie traktuje Dnia Kobiet na serio Przewodnik Katolicki, 8 marca 2009



Celem tego „święta” miało być – jak napisano wówczas w specjalnym manifeście – „krzewienie idei praw kobiet oraz budowanie powszechnego wsparcia dla powszechnych praw wyborczych kobiet”. Na kopenhaskiej konferencji pojawiły się delegatki z kilkunastu krajów, w tym trzy Finki – pierwsze kobiety wybrane do parlamentu. Były to burzliwe czasy działalności sufrażystek, które walcząc o prawa wyborcze kobiet, szczególnie w Wielkiej Brytanii, były ciągane po komisariatach, aresztach i więzieniach, a w swym proteście potrafiły posunąć się nawet do aktów samobójczych.

Zasługi kobiet sowieckich

Ostatecznie Organizacja Narodów Zjednoczonych w podpisanej w 1945 roku Karcie Narodów Zjednoczonych po raz pierwszy na poziomie międzynarodowym i instytucjonalnym potwierdziła zasadę równości kobiet i mężczyzn. 20 lat później Prezydium Rady Najwyższej ZSRR ustanowiło dekretem Międzynarodowy Dzień Kobiet, by „uczcić zasługi kobiet sowieckich w konstrukcji komunizmu, w obronie ojczyzny podczas Wielkiej Wojny Ojczyźnianej, upamiętniając heroizm i bezinteresowność na froncie i w wychowywaniu, a także zaznaczając duży wkład kobiet w umacnianie przyjaźni między ludźmi i walkę dla pokoju".

To od tego czasu dzień ten był obchodzony we wszystkich państwach bloku sowieckiego, także w Polsce w owym charakterystycznym goździkowo-tulipanowym ceremoniale, utrwalonym na budzących dziś u wielu uśmiech filmach z zasobów Kroniki Filmowej. W lepszych latach kobiety mogły jeszcze liczyć na nylonowe rajstopy, wyrób czekoladopodobny albo kawę – wszystko to za obowiązkowym pokwitowaniem odbioru.

Kto kogo dyskryminuje?

Myliłby się jednak ten, kto sądziłby, że Dzień Kobiet stał się przeżytkiem wraz z tak zwanym upadkiem komunizmu. W kilkudziesięciu państwach na świecie nadal jest to święto państwowe. O ironio, jest tak między innymi na Białorusi i w Rosji, ale i w Chinach, gdzie – co powszechnie wiadomo – morduje się „nadliczbowe” dzieci, szczególnie płci żeńskiej.

Także w Polsce środowiska feministyczne i lewicowe organizują różne przedsięwzięcia, wśród których najbardziej znana jest tak zwana Manifa – demonstracja różnych środowisk uznających się za poszkodowane. Poza tym wszystkim nie da się ukryć, że dla wielu mężczyzn Dzień Kobiet to trudny orzech do zgryzienia. Ustępując miejsca kobiecie w tramwaju w Norwegii czy w Szwecji, mężczyzna może narazić się na zarzut dyskryminacji, „gdyż w ten sposób uznaje kobietę za słabszą, a więc nierówną sobie”.

Z kolei w Polsce mężczyzna siedząc w tramwaju obok stojącej kobiety albo przechodząc przed kobietą w drzwiach, uznany zostanie za gbura, nieszanującego kobiecości. Z drugiej strony w krajach tak słynących z działań antydyskryminacyjnych, jak właśnie kraje skandynawskie, Wielka Brytania czy Francja, nie protestuje się przeciwko tradycyjnej marginalizacji roli kobiety w żyjących tam środowiskach muzułmańskich, uznając, że byłaby to ingerencja w ich kulturę macierzystą. Przy czym pod hasłem „marginalizacja” nie kryje się już subtelność przepychanek o miejsce w tramwajach, ale niekiedy zwykła przemoc rodzinna.

Wielu mężczyzn nie wie więc, jak zachować się tego dnia, czy nadal obdarowywać kobietę goździkami, czy raczej zignorować jego obchody. Warto się jednak zastanowić, w nieco żartobliwym tonie, czy to mężczyźni nie są dyskryminowani: w Polsce na 100 mężczyzn przypada, aż 106 kobiet, a zatem jest ich więcej. Poza tym „słaba płeć” wcale chyba nie jest aż tak słaba, skoro przetrwała tyle wieków „prześladowań”, a do tego wywalczyła sobie własne święto, podczas gdy mężczyznom – mimo kilku prób - się to nie udało.




«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Pobieranie... Pobieranie...

Reklama

Reklama

Reklama