Nie zawsze liczą się pieniądze

Wydawało mi się, że do takiego miejsca uciekają dziewczyny w związku z doznanymi porażkami życiowymi lub te, które czegoś się boją, czegoś nie potrafią. Okazało się, że są to osoby inteligentne, dobrze wykształcone, dowcipne, wcześniej świetnie funkcjonujące w społeczeństwie, a przy tym bardzo ładne. Czas serca, 6/2007




Tutaj chciałabym się podzielić krótką refleksją. Otóż w mieszkańcach Kazachstanu jest jakiś ogromny głód duchowy. Oni coraz bardziej lgną do Kościoła, choć praca wśród nich nie może polegać na nawracaniu. Działalność duszpasterska w tym kraju to przyciąganie dzieci i młodzieży, organizowanie im zajęć, czasem nakarmienie i przy okazji wpajanie pewnych wartości moralnych. Dopiero po jakimś czasie ktoś prosi np. o chrzest. Ta prosta praca wychowawcza przynosi niezwykłe efekty. Mimo trudnej sytuacji społecznej i moralnej (nie ma tam wychowania religijnego i wpajania norm moralnych w rodzinie), kościół powoli staje się za ciasny.

Zgodziłam się na to, by pomóc w tej ciężkiej pracy. W sumie na razie w Kazachstanie cztery kościoły wraz całym zapleczem duszpasterskim znajdują się w różnych fazach realizacji.

Jak rozpoczęła Pani działalność na Ukrainie?

Praca dla Polaków mieszkających na Ukrainie zaczęła się od wyjazdu turystycznego. W ostatnim dniu wycieczki wydało się przypadkowo, że jestem architektem, i wtedy niespodziewanie podjęłam się projektowania przebudowy Domu Miłosierdzia sióstr urszulanek w Kamieńcu Podolskim. Został on przebudowany i wyposażony praktycznie w całości przez grupę ludzi zakochanych w Podolu ze Stowarzyszenia „Miłośników Podola”. Obecnie ich pomoc polega głównie na organizowaniu „turystycznych” wyjazdów z darami – działa to trochę jak nasz Caritas. Ponadto w Polsce przyjmujemy dzieci na letnie turnusy. Całość tej pomocy koordynuje pani Aleksandra Świderska.

Dla Ukrainy zaprojektowałam także świątynię oraz kuchnię dla ubogich przy jednym z kościołów, która została zorganizowana wspólnymi siłami osób działających w stowarzyszeniu.

Tam zobaczyłam, że my, choć materialnie powodzi nam się dużo lepiej, straciliśmy prostą radość życia. Na Ukrainie można odkryć radość kontaktów między ludźmi pozbawionych wyrachowania.

A inne Pani projekty?

Podarowałam np. projekt domu pomocy społecznej w Grywałdzie. Pomagam wszędzie tam, gdzie mogę, a mogę pomóc, projektując, bo na tym się znam. Inni robią znacznie więcej, chociażby siostry albertynki, które ten dom prowadzą.

Zrobiłam także szereg projektów dla mojej parafii św. Mikołaja w Bochni oraz wiele różnych projektów w diecezji tarnowskiej: kościołów, kaplic, plebanii, rozbudowy domu księży emerytów w Tarnowie, a obecnie projektuję ośrodek rekolekcyjno-oazowy dla młodzieży w Zabawie. Zaprojektowałam również kościół wybudowany na przedmieściach jednego z wielkich miast w Brazylii.

«« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Pobieranie... Pobieranie...

Reklama

Reklama

Reklama