Dlaczego Afryka?

Ciągle fascynują nas egzotyczne kraje, które choć odległe, stają się nam coraz bliższe nie tylko dzięki temu, że je poznajemy, lecz również dlatego, że sami Afrykanie są już „uczestnikami naszego świata”. Znak, 12/2009



Fizyczny dystans od własnej kultury pozwala często lepiej ocenić ją samą i zrozumieć siebie samego, zrozumieć, co jest naprawdę ważne, dokąd się zmierza. Pozwala również porównywać świat własnych korzeni z tym nowym, który niekoniecznie musi być obcy i nieprzyjazny. Z takim podejściem do kontaktów międzykulturowych i z tego typu refleksją poznawczą twórcy afrykańscy stają się ważni na miarę uniwersalną. Znakomity przykład takiej postawy daje Kwame Anthony Appiah – pisarz, filozof i kulturoznawca, który był wykładowcą na wielu światowych uniwersytetach, miał więc okazję poznać różne kultury z perspektywy szczególnego obserwatora, bowiem jako filozof zajmował się semantyką, a interesują go również problemy rasizmu i współistnienia kultur. W jednym ze swoich artykułów pisze:

Nakłaniam do tego, abyśmy zaczęli poznawać kultury innych krajów, zainteresowali się ich cywilizacjami, ich argumentami, ich błędami, ich osiągnięciami – nie dlatego, że pozwoli nam to osiągnąć porozumienie, lecz dlatego, że pomoże nam przyzwyczaić się do siebie nawzajem, a w naszej zglobalizowanej epoce bardzo tego potrzebujemy. Jeśli postawimy sobie taki cel, nie odstraszy nas fakt, że mamy mnóstwo powodów do sporów aksjologicznych. Wzajemne zrozumienie może okazać się trudne, ale powinno być ciekawie i nie jest konieczne, byśmy doszli do zgody[4].


Jest to niezwykle ważna wypowiedź. Doświadczanie inności buduje naszą własną tożsamość i jest również okazją do akceptacji Innego, zgody na tę inność, a więc uczy tolerancji. To największa wartość procesów globalizacji kulturowej. Dlatego też refleksja nad tożsamością podejmowana przez współczesnych Afrykanów polega coraz bardziej na postrzeganiu siebie w kontekście szerszym: my jako uczestnicy tego samego wydarzenia, którym jest życie na wspólnej planecie z naszymi problemami. Granice kosmosu kulturowego rozszerzają się i obejmują teraz Innych tak, że stają się oni pod wieloma względami uczestnikami wspólnego świata.

Z tego procesu zdawał sobie sprawę James Ngugi, który już niemal 40 lat temu z całą mocą podkreślał fakt, że Afryka, wbrew mitom i fikcjom tworzonym przez jej zdobywców, zawsze była w wirze zmian wraz ze swoimi rodzącymi się i upadającymi imperiami, a jej tradycyjne struktury i kultury nie były ani statyczne, ani jednolite. Stereotyp życia w Czarnej Afryce płynącego powoli i niezmiennie w małych wioskach, odmierzanego zmianą pokoleń i regulowanego zegarem obrzędów, został przełamany wizją Afryki dynamicznej, której ludność stale przemieszczała się, tworząc kolejne struktury plemienne bądź plemienno-państwowe.

Żadna żyjąca kultura nigdy nie jest statyczna. Istoty ludzkie walczą wspólnie, ażeby poskromić środowisko fizyczne, a ten właśnie proces kreuje środowisko społeczne. Zmiana w środowisku fizycznym lub, dokładniej rzecz ujmując, zmiana natury tej walki, będzie zmieniać instytucje społeczne, a więc wpływać na sposób ludzkiego życia i myślenia. Nowy sposób życia i myślenia oddziałuje w efekcie na te instytucje i ogólne środowisko[5].

James Ngugi postrzegał to jako proces dynamiczny. Uważał również, że głębokie transformacje gospodarek oraz zmiany miejsca zamieszkiwania związane z handlem i migracjami wywierają zasadniczy wpływ na życie społeczne. Zmieniają się bowiem idee i wartości. Jednak przywiązanie Afrykanów do tradycyjnych wartości wpływa na charakter dokonujących się współcześnie zmian, które decydują o specyfice współczesnych afrykańskich społeczeństw. Chociaż postrzeganie własnej inności to nieuchronny efekt kontaktów z Innymi, lecz świadomość „bycia Afrykaninem” jest nadal związana z tradycją, która nie utraciła automatycznie swojego znaczenia od czasu kontaktów z Europejczykami.

I dlatego tak ważne jest rozpowszechnianie wiedzy o tym kontynencie, poznawanie jego oryginalności, próba zrozumienia mentalności Afrykanów – a nie traktowanie tego kontynentu jedynie jako celu atrakcyjnych wycieczek turystycznych lub fascynowanie się kolejnymi odkryciami naszych prapoczątków na tamtym obszarze. Jest to niewątpliwie ważne, ale ważniejsi są żywi ludzie, których coraz częściej spotykamy wśród nas – ich obecne problemy i to, co mają nam do przekazania.



MAŁGORZATA SZUPEJKO, dr, socjolog kultury, przew. Polskiego Towarzystwa Afrykanistycznego.




[4] K.A. Appiah, Pochwała kosmopolityzmu. Pożytki z mieszania się kultur, tłum. T. Bieroń, „Dziennik”, 9 sierpnia 2006.
[5] Ngug wa Thiong’o, Homecoming, Essays on African and Caribbean Literature, Culture and Politics, London–Ibadan–Nairobi 1972, s. 4–5.



«« | « | 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Pobieranie... Pobieranie...

Reklama

Reklama

Reklama