Tajemnica nawiedzonego domu

Mimo to sądzę, że w postawie Kościoła wobec diabła ukryta jest głęboka mądrość. Zobrazowałbym ją tak: każde miasto posiada kanalizację, ale to nie znaczy, że kanalizacja jest najistotniejszą miejską strukturą. Ścieki i żyjące w niej szczury stanowią zaledwie niewielką, a do tego niewidoczną, część ludzkiej aglomeracji. List, 2/2007




Opowieści hagiografów, często naiwne i podkolorowane, pokazują nam, że choć Zły może nam w wielu sprawach zagrozić, to nie może wszystkiego. Świadczą o tym nawet przypadki opętań. Szatan potrafi zniewolić ciało, podporządkować sobie psychikę i emocje człowieka, ale nigdy nie uda mu się zniszczyć jego duszy. Dusza zachowuje wolność nawet niosąc brzemię opętania. Jakiś czas temu spowiadałem osobę opętaną, która pomimo tego, że była zniewolona, ciągle opierała się wewnęrznej nawale. Nie dopuszczała Złego do swego serca, chociaż z wielkim trudem dokonywała najprostszych aktów woli. Pokusa także zatrzymuje się na barierze, jaką jest nasza wolność. Od nas zależy, czy oprzemy się jej urokowi.

Rozpacz i pycha

Diabeł nie zwycięża nawet wówczas, gdy ulegniemy pokusie. Już św. Paweł mówił: kiedy upadasz, utrzymuj więź z Jezusem, a wtedy grzech nic nie znaczy. Tam bowiem, gdzie wzmógł się grzech, jeszcze obficiej rozlewa się łaska; gdzie jest słabość, tam moc będzie się doskonalić. Ojcowie Pustyni, którzy potrafili wznieść się na wyżyny świętości, a jednocześnie często ulegali pokusom, bardzo dobrze rozumieli słowa św. Pawła. Pewien nowicjusz zadał pytanie swemu nauczycielowi: „Abba, co mam robić, jeśli upadłem?". Starzec odpowiedział mu na to: „Powstań". „A jeśli powstałem i upadłem ponownie?"- pytał dalej, „Jeszcze raz powstań - odpowiedział spokojnie starzec. „Jak długo ma to trwać?" - dopytywał się niestrudzenie uczeń. „Do skończenia świata - podsumował nauczyciel - a kiedy przyjdzie Mesjasz, zabierze cię albo w upadku, albo w chwale". Doświadczony w walce duchowej starzec wiedział, że grzech nie jest najgorszą rzeczą, jaka może nas spotkać. Pułapka kryła się w pokusie beznadziei. Bardzo trafnie ujął to św. Jan Chryzostom w jednym ze swoich listów. Był on adresowany do duchownego, który porzucił stan kapłański i zamieszkał z kobietą. Chcąc go zachęcić do powrotu, użył mniej więcej takich argumentów: „Wraz z przegraną bitwą nie kończy się walka. Ona trwa nadal, nie poddawaj się zniechęceniu. Kres bowiem nie przychodzi wtedy, kiedy upadasz, ale wtedy, gdy tkwisz w upadku. Nie jest groźnie otrzymać ranę w walce, lecz załamać się i ranę nieleczoną pozostawić". Tak bowiem rodzi się rozpacz.

Spotkałem niezwykle zdolnych studentów, którzy wyjeżdżali na różne stypendia, kończyli wszelkie możliwe kursy, ale w pewnym momencie stawali w martwym punkcie, coś w nich pękało. Zapadli się w próżnię zawiedzionych oczekiwań. Wielu takich niepogodzonych z własnych życiem frustratów chodzi dziś po ulicach. Wypełnia ich gorycz, bo przecież kariera nie ułożyła się tak, jak powinna, rodzina też nie przypomina ideału. Wydaje im się, że przegrali swoje życie. Ojcowie Pustyni powiedzieliby, że było to do przewidzenia. Rozpacz według nich jest rewersem pychy. Kiedy samotnie wybierasz się w drogę, ufny tylko w swoje zdolności i umiejętności, niejeden raz zaryjesz nosem w ziemię. Każdy następny upadek będzie podważał twoją wiarę. Coraz więcej rzeczy będziesz kwestionował. W końcu upadniesz i nie będziesz miał siły, aby się podnieść. Każda rozpacz ma w sobie coś demonicznego. Nie leczona, prowadzi do duchowej albo rzeczywistej śmierci.
«« | « | 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Pobieranie... Pobieranie...

Reklama

Reklama

Reklama