Jezus nie był pacyfistą

Czasami oglądanie telewizji wiąże się z tym samym rodzajem perwersji, która charakteryzowała starożytnych Rzymian oglądających gladiatorów na arenie cyrkowej. Widocznie tkwi gdzieś w człowieku potrzeba napawania się przemocą. List, 1/2008




Czasami oglądanie telewizji wiąże się z tym samym rodzajem perwersji, która charakteryzowała starożytnych Rzymian oglądających gladiatorów na arenie cyrkowej. Widocznie tkwi gdzieś w człowieku potrzeba napawania się przemocą. Właśnie w tej sferze naszego życia najmocniej widać obecność grzechu pierworodnego, a nie – jak często się uważa – w płciowości. Ludzie wstydzą się swojej seksualności, a tak naprawdę powinni wstydzić się tego, że używają przemocy.

Jedna z zasad, którą kiedyś wyraził członek kierownictwa brytyjskiej BBC, brzmi: „Lepiej pokazywać jak się ludzi robi, niż jak się ich zabija”. To dość odważne zdanie, ale zwraca uwagę na to, że media postępują zazwyczaj odwrotnie, stosują dużo ostrzejszą cenzurę w dziedzinie seksu niż przemocy. Tematyka ludzkiej czułości stanowi dla nas tabu, natomiast nie przejawiamy takiej samej wrażliwości na przemoc. Rodzice zasłaniają oczy swoim pociechom, gdy tylko na ekranie telewizora pojawi się całująca się para, ale nie czują już takiej potrzeby, gdy oglądają scenę zabójstwa. Dużo wcześniej również pozwala się dziecku oglądać filmy z przejawami brutalności aniżeli z przejawami ludzkiej czułości. Oczywiście, nie mówimy tutaj o takim pokazywaniu ludzkiej seksualności, jaka w gruncie rzeczy też jest formą przemocy i pogardy wobec człowieka.


Substytut męstwa


Pobudzanie wyobraźni przez oglądanie scen przemocy jest oszukiwaniem potrzeby przeżycia przygody, która tkwi w człowieku, zwłaszcza w mężczyźnie. Jest w nas głód opowieści o walce, bohaterstwie i męstwie.

Człowiek, który emocjonuje się przemocą na ekranie telewizora nie uczestniczy jednak w tej przygodzie, nie ryzykuje własnym życiem. Niedawno oglądałem reklamę pewnego programu telewizyjnego, który ma pokazywać kataklizmy w przyrodzie. Lektor zachęcał: „Wszystko to, co chcielibyście zobaczyć, ale nie chcielibyście się z tym spotkać”. To niemalże definicja tego czym jest doświadczanie przygody w dzisiejszym świecie. Nie ma to jednak nic wspólnego z prawdziwą walką i prawdziwym męstwem – z prawdziwą przygodą.

Przemoc, ani ta oglądana, ani ta realna, nie jest formą męstwa. Wręcz przeciwnie – jest przejawem tchórzostwa i niepewności. Ci, którzy znają sztuki walki i potrafią skutecznie się bić, nie są zazwyczaj skorzy do bijatyki. Inaczej człowiek, który tych umiejętności nie posiada, ciągle odczuwa konieczność sprawdzania się. Ten, kto stosuje przemoc fizyczną, dużo bardziej chce udowodnić, że jest kimś, kim w rzeczywistości nie jest, niż wyrazić prawdę o sobie.

Rodzic ucieka się do przemocy fizycznej lub słownej wobec własnego dziecka, gdy jest bezsilny. Może przy tym pomylić przemoc z karą. Ta ostatnia jest czymś pozytywnym, bo zawiera w sobie element ekspiacji, a przez to służy odnowieniu relacji. Przemoc natomiast jest w próbą upokorzenia tego, wobec kogo się ją stosuje.


«« | « | 1 | 2 | 3 | 4 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Pobieranie... Pobieranie...

Reklama

Reklama

Reklama