Zamazana prawda

Niedziela 19/2010

Z prof. Jackiem Trznadlem o kłamstwach, poprawności myślenia i „korzyściach” z katastrofy pod Smoleńskiem rozmawia Wiesława Lewandowska

 

WIESŁAWA LEWANDOWSKA: – Panie Profesorze, swym „Listem otwartym do Prezesa Rady Ministrów Donalda Tuska” wywołał Pan spore zamieszanie i dyskusję o przyczynach smoleńskiej katastrofy. Pisze Pan: „zwracam się do Pana, Panie Premierze, o powołanie niezależnej Międzynarodowej Komisji Technicznej dla zbadania przyczyn katastrofy. Wnioski takiej komisji, z udziałem najlepszych światowych ekspertów, miałyby podstawowe znaczenie dla opinii publicznej i dla historii”. Czyżby nie wierzył Pan w efekty pracy polskich i rosyjskich prokuratorów?

PROF. JACEK TRZNADEL: – Nie wierzę. Wystarczyło uważnie obserwować to, co działo się po katastrofie. Z dnia na dzień pojawiało się coraz więcej pytań bez odpowiedzi. Decyzję o napisaniu tego listu, wbrew niektórym sugestiom, podjąłem najzupełniej samodzielnie i, jak dotąd, pozostaję całkowicie sam. Padały zarzuty, że za tą moją inicjatywą stoi jakaś partia, jakaś prawica… Nic podobnego! Dla podkreślenia mojego długoletniego zainteresowania sprawami katyńskimi podpisałem się jako przewodniczący Rady Polskiej Fundacji Katyńskiej, do czego mam pełne prawo. Wiele spośród osób, z którymi zakładałem tę Fundację w 1990 r., już nie żyje, a teraz pod Smoleńskiem zginęła Bożena Łojek… Nie mogłem więc milczeć, nie mogłem nie zareagować na tę, moim zdaniem, gorszącą bierność polskich władz w dochodzeniu prawdy. Cieszę się, że w ciągu kilku pierwszych dni podpisało ten list około 20 tys. osób, a grupa amerykańskiej Polonii nawet wystosowała podobną petycję do prezydenta Stanów Zjednoczonych.

– Posypały się jednak i głosy oburzenia, że podważa Pan zaufanie do Rosjan i do polskiego rządu.

– Tego się spodziewałem. Dostałem nawet kilka bardzo przykrych listów, w których napisano, iż niewiarygodne jest to, że mam tytuł profesora, że jestem o krok od schizofrenii paranoidalnej, że powinienem się leczyć. Nie sprawiło mi to specjalnej przykrości, a nasunęło skojarzenia z całkiem niedawnymi jeszcze praktykami Związku Sowieckiego, gdy pod pretekstem schizofrenii bezobjawowej więziono i usuwano ludzi niewygodnych dla władzy.

– Na szczęście, w wolnej Polsce zbyt uporczywe domaganie się prawdy jest tylko nazywane oszołomstwem i co najwyżej wyśmiewane…!

– I to bywa bolesne! Ci, którzy dziś starają się w ten sposób niszczyć swych przeciwników, niestety, mają za sobą potęgę wolnych mediów. Trudno się dziwić, że tak łatwo osiągają odpowiedni efekt, skoro społeczeństwo pod względem świadomości obywatelskiej prezentuje się raczej mizernie… Dlatego słowo „oszołom” robi w Polsce tak dużą karierę, i to bynajmniej nie wśród ludzi słabiej wykształconych. W szczególny sposób zapanowało u nas tzw. poprawne myślenie, bardzo odpowiadające tej grupie opiniotwórczej, która we własnym interesie narzuca je szerszym kręgom społeczeństwa.

– A ci „oszołomieni”, czyli inaczej i bardziej samodzielnie myślący, bywają często oskarżani o snucie teorii spiskowych?

– Mało tego, ci niesfornie myślący są uważani za niebezpiecznych, szkodliwych dla Polski. Sam kiedyś znalazłem się na takiej liście, sporządzonej przez … pana Adama Michnika. A tymczasem w każdej krytycznej sytuacji – na przykład takiej, z jaką mamy obecnie do czynienia – naturalne jest przecież rozważanie wszelkich możliwych scenariuszy, a nawet domniemań. Historycy uważają to za normalne. Zaprzeczanie i wykluczanie z góry jakiejkolwiek wersji niewyjaśnionych zdarzeń zamyka drogę dotarcia do prawdy.

To tak, jakby np. Niemcy zaprzeczali, że pułkownik Stauffenberg nie dokonał żadnego zamachu na Hitlera w Wilczym Szańcu…

 

«« | « | 1 | 2 | 3 | 4 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

  • marecki
    12.05.2010 09:25
    Panie Profesorze, proszę o to by list ten mogli podpisać wszyscy ci, którzy popierają takie działanie.
    CZas ucieka. Można zignorować jedną osobę, ale jeśli tam będzie 100 000 podpisów, to może się ugną..
  • tess
    18.05.2010 01:27
    Panie Profesorze, przeczytawszy powyższy wywiad z Panem, odnoszę wrażenie, że w imię 'anty-poprawności' politycznej nadmiernie broni Pan Niemców, co - z kolei - bardzo boli rodziny pomordowanych przez tę drugą stronę. Jeszcze chwila, a dowiemy się, że Niemcy odpowiadają tylko za morderstwa dokonane na Żydach. NIE! Jestem Polką, której dziadek zginął w Kampanii Wrześniowej, a kilku krewnych zostało bestialsko zabitych przez niemieckich okupantów. Śp Pan Prezydent nie dociekał prawdy tylko za wschodnią granicą, zapominając o zbrodniach hitlerowskich, czego najlepszym dowodem jest Muzeum Powstania Warszawskiego i wyliczenie polskich strat spowodowanych przez Niemców w czasie II Wojny Światowej.
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

    Pobieranie...