Nibylandia

Tygodnik Powszechny 41/2010

W gimnazjum od razu trzeba pokazać, kto tu rządzi. Anna, matematyczka przed czterdziestką. Odpowiedziała na umieszczoną na forum nauczycielskim prośbę o wypowiedź na temat problemów wychowawczych w polskich szkołach.

 

„Akurat jestem po dyżurze, na którym trzeciogimnazjaliści lekceważyli mnie w każdy możliwy sposób – napisała. – Włącznie z popychaniem, kiedy prosiłam o opuszczenie toalety, którą okupował tłum wyrośniętych nastolatków w celu »kocenia« młodszych kolegów”.

Szkoła I 

Dlaczego chce mi się to wszystko opowiadać? Mam dość. Doświadczyłam zjawiska, o którym środowisko nie chce otwarcie mówić. A nie chce, bo nikt nie ma ochoty wyjść na takiego, który sobie nie radzi. Poza tym, środowisko jest zastraszone. Wiadomo, pracy mało, a większość z nas to kobiety. Z dziećmi i kredytami na głowie. Chcę opowiedzieć swoją historię, bo chyba najwyższy czas, by mówić o tych problemach otwarcie.

O sobie powiem niewiele. Jestem w zawodzie od 10 lat. O takich jak ja mówi się, że są nauczycielami z powołania. Zaczęłam pracę jako stażystka. Uczyłam matematyki – przez moje ręce przewinęło się prawie dwieście uczniów. Nie byłam nawet w stanie zapamiętać ich imion. Klasy liczyły do 30 uczniów, praca na zmiany. Ciągle kończyłam zajęcia w okolicach 16.30, kiedy nie było już w szkole nikogo z dyrekcji, a z nauczycieli zostawały może dwie osoby. Bezimienność moich uczniów nie sprzyjała dyscyplinie.

Miasteczko na północy Polski, do którego trafiłam zaraz po studiach, liczyło ok. 10 tys. mieszkańców. Głęboka prowincja, daleko od większych aglomeracji. Wszyscy się znali, w szkole mieszanina dzieci z miasteczka i okolic wiejskich. Renoma? Trudno powiedzieć. Nowe gimnazjum, które zostało utworzone dopiero w 2000 r. Było w nim ok. 800 uczniów.

Po tym, co się działo w szkole, nieraz płakałam w toalecie. Nie ja jedna.

Sceny ze szkolnej areny

– Proszę podnieść ten papierek – zwracam się do gimnazjalisty z klasy III. Udaje, że nie słyszy. Gwiżdże. Krzyczę: – Podnieś ten papier! W odpowiedzi jeszcze głośniejszy gwizd. Obserwują go kumple spod okna, ma widownię. Śmieje się. Rzuca: – Głupia cipa! – i zbiega po schodach w dół.

Niestety, nie wiem, jak się nazywa. Przede mną jeszcze sześć godzin pracy. Pod koniec dnia wszystkie twarze zlewają mi się w jedno. I wszyscy chodzą ubrani w podobne bluzy z kapturami... Nie jestem w stanie zapamiętać twarzy chłopca.

***

Na godzinę wychowawczą przynoszę album – chcę pokazać uczniom trochę sztuki. Puszczam w obieg. Kiedy album wraca, prawie na każdym obrazie widzę domalowanego fallusa lub wulgaryzmy. Album był mój, drogi, lubiłam go. Krzyczę, że wyciągnę konsekwencje – cała klasa będzie musiała zwrócić pieniądze.

Na zebraniu rodzice stwierdzają, że skoro nie wiem, kto dokonał szkody, nie mogę wymagać, aby wszyscy płacili. Proszę o pomoc dyrekcję.

– Proszę sobie radzić – słyszę.

Dzień po zebraniu na mojej wycieraczce znajduję kupę. Chyba ludzką...

YouTube jest wszędzie

Wyśmiewanie nauczycieli, obrażanie, lekceważąca postawa to chleb codzienny nauczycieli gimnazjum. Uczniowie trudni słuchają jedynie tych nauczycieli, których z jakiegoś powodu się boją. Między bajki należy włożyć „cudowny wpływ” poprzez umoralniające gadki czy „siłę autorytetu”. Spokojniejsi uczniowie najczęściej padają ofiarą tych agresywnych.

Do mediów przedostają się tylko najbardziej spektakularne przypadki, takie jak ten ostatni z Krakowa, z gimnazjalistką, która zaatakowała nożem koleżankę, albo wtedy, gdy ktoś nagra szkolną scenkę na telefon komórkowy, a potem ją „powiesi” na YouTubie. Nasi uczniowie też nagrywali, tyle że szybko to wychwytywaliśmy i kasowaliśmy. Oczywiście po cichu, bo komu zależy na rozgłosie?

W polskich gimnazjach „zwykłe” pobicia, wyzwiska, rzucanie kamieniami na boisku w nauczyciela czy uczniów, pocięcie czyichś ubrań, drobne kradzieże to żadna rewelacja. To codzienność.

Sceny...(cd.)

II klasa gimnazjum. Uczeń wchodzi spóźniony. Jak do kawiarni, na luzie. Każę przepisać mu coś z tablicy. Niestety, staję tak nieszczęśliwie, że zasłaniam mu tekst.– Odsuń się! – krzyczy.

– Jak ty się do mnie zwracasz!

– Ty kurwo! – wstaje, popychając mnie na tablicę. Potem wychodzi, trzaskając drzwiami. W szamotaninie ze mną wypadły mu z kieszeni dwa papierosy.

«« | « | 1 | 2 | 3 | 4 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

  • Kamila
    17.10.2010 14:33
    Niestety, ale Ci niedobrzy uczniowie nie są do końca winni... Agresja zaczyna się w domu, najczęściej. Jeśli taka młoda osoba w domu słyszy, że nauczyciele to nieroby i głąby albo, że w szkole nie ma sprawiedliwości (a to akurat prawda) to proszę się nie dziwić, że nie chcą słuchać kogoś kto mówi o czymś co im w życiu nie jest do niczego potrzebne. Pamiętam, że w gimnazjum też miałam w klasie takie osoby, np. jeden chłopak, był chory na jakąś rzadką chorobę, adoptowany, jedynak. Nie zdał w jednej klasie gim. i też sprawiał problemy. No ale są też przypadki, że dzieci nauczycieli są traktowane lepiej, dostają lepsze oceny np. z zachowania, chociaż nie zasługują na to, bo "mamusia była w szkole". Taki przypadek też znam, z tym, że po pewnym wulgarnym incydencie tej córeczce nauczycielki jednak obniżono z powrotem zachowanie.
    Współczuje takim nauczycielkom, które nie mogą zapanować nad klasą, ale szczerze uważam, że same powinny prowadzić lekcje w inny sposób.
  • Antoni
    18.10.2010 00:41
    Gdy wprowadzono gimnazja to środowiska naukowe obiecywały że młodzież będzie miała lepszy dostęp do wiedzy, rozwoju fizycznego.
    Lepszej opieki pedagogicznej i dostępu do kultury, sal komputerowych, basenów.
    Nie chciano słyszeć że to będzie wielka demoralizacja dzieci w tak ważnym okresie dojrzewania.Zgromadzenie w jednej szkole 500 uczniów w takim wieku to "mieszanka wybuchowa" Czy nie można było tego przewidzieć?
    Gdzie byli psycholodzy, socjolodzy z tytułami profesorskimi? Dlaczego Kościół milczał gdy wprowadzano reformę szkolnictwa? Postawiono na wiedzę a nie na wychowanie moralne, religijne. I to właśnie widać i słychać i czuć.
  • IdaM
    18.10.2010 09:44
    Z perspektywy rodzica trudnego ucznia wygląda to tak: gdy w V kl. SP w Warszawie zaczęły się nasilać problemy z zachowaniem naszego syna - razem z mężem - też nauczycielem - zostaliśmy wezwani przez dyrektorkę na rozmowę, podczas której usłyszeliśmy głównie sugestię aby przenieść go do innej szkoły. Problem polegał na tym, że nasz syn ma ADHD i wiele jego problemów wynika z tego powodu,natomiast wychowawczyni swoimi uwagami i sposobem postępowania jedynie pogłębiała problem. Nie powinna być wychowawcą, bo nie ma do tego koniecznej wiedzy i doświadczenia. Ale nie tylko.
    Któregoś razu naszemu synowi ktoś zniszczył nowy rower - rower był przypięty na terenie przyszkolnym, widoczny z okien pani woźnej. Po akcie wandalizmu rower nie nadawał się do jazdy. Syn najpierw powiadomił panią dyrektor, w braku reakcji udał się do wychowawczyni - ta też to zignorowała, więc zgłosił to sam, telefonicznie na policję, korzystając z automatu na terenie szkoły. I co? od razu zostaliśmy powiadomieni przez wychowawczynię o skandalicznym zachowaniu syna, jemu mocno się oberwało jak mógł coś takiego zgłaszać na policję?.Rezolutnie zadał pytanie wychowawczyni co by zrobiła gdyby chodziło o jej samochód? milczenie. Oczywiście przyjechała policja, a dla szkoły to wielki problem, gdy wychodzi na jaw, że są trudni uczniowi, że nie wszystko jest w porządku, bo leci to po opinii szkoły; że pani woźna nic nie widziała a powinna. Jakie doświadczenie w swoim sercu wyniósł z tego nasz syn? Jak w takiej sytuacji ma się odnaleźć dwunastolatek? Z naszej strony jako rodziców otrzymał pochwałę za mądrość i sprawne działanie - ze strony szkoły naganę.
    Jak się w tym odnaleźć?
    W wielu szkołach brakuje dobrych dyrektorów, bo to oni kierują pracą nauczycieli.
    Teraz nasz syn jest w jednym z warszawskich gimnazjum - pani dyrektor - nie tylko pedagog z prawdziwego zdarzenia ale przede wszystkim prawy Człowiek.
  • gienek
    19.10.2010 19:29
    kapitalny artykuł, nic dodać nic ując, oddaje rzeczywistość dzisiejszej szkoły w 100 %, szkoda że tylu odpowiedzialnych za kształt szkoły nabiera dziś wody w usta, no ale konformizm i hipokryzja to dzis nasza polska specjalność. mimo wszystko trzymam kciuki za wszystkich nauczycieli i zyczę im wielu sukcesów w pracy wychowawczej, pozdrawiam
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

    Pobieranie...