Nie zostawiajcie nas samych!

Niedziela 48/2010 Niedziela 48/2010

O sytuacji irackich chrześcijan, dialogu z muzułmanami z abp. Louisem Sako, ordynariuszem Kirkuku w Iraku, rozmawia ks. inf. Ireneusz Skubiś. W dniu 15 listopada br. abp Sako odwiedził redakcję „Niedzieli”

 

– Ksiądz Arcybiskup mówi, że nasze społeczeństwa chrześcijańskie, europejskie i amerykańskie, powinny głośno i wyraźnie odnieść się do postulatu obrony chrześcijan w Iraku. Zapewniam, że tygodnik „Niedziela” będzie pokazywał wszystko, co dzieje się wśród chrześcijan prześladowanych w Iraku.

– Jesteśmy bardzo przejęci tym, że Zachód w tak niewielkim stopniu reaguje na prześladowania chrześcijan, które przecież mają miejsce nie tylko w Iraku. Nie można poprzestać tylko na mówieniu, że nam w Europie lub w Ameryce jest dobrze, bo u nas nie ma prześladowań. Trzeba widzieć, jak jest w innych krajach i reagować na to. Św. Paweł mówił, że chrześcijanie są jednym, mistycznym Ciałem Chrystusa. Jeżeli jeden członek cierpi, to cierpi całe ciało. Jesteśmy jednym Kościołem katolickim. Dlatego też wszyscy chrześcijanie powinni być wyczuleni na tych, którzy cierpią, a w sposób szczególny na Kościół prześladowany. Trzeba zwracać uwagę tym, którzy nas prześladują, czy to islamskim fundamentalistom, czy innym. Bo w takiej sytuacji dzisiaj jest Irak, a jutro może być inny kraj.

– W Iraku, na Bliskim Wschodzie są nie tylko katolicy, ale także prawosławni i ewangelicy. Potrzebny jest dialog i łączność między tymi wyznaniami chrześcijańskimi...

– Są różne Kościoły oraz obrządki i mamy dialog między nimi. Jeżeli chodzi o chrześcijan, to mamy obowiązek wspomagać się wzajemnie. Jeśli chodzi natomiast o muzułmanów, to też chcemy im pomagać i czynimy to zawsze, gdy jest taka potrzeba. Jeżeli oni cierpią czy giną, to na poziomie ludzkim jest oczywiste, że im pomagamy. Ale gdy chodzi o chrześcijan, to mamy do czynienia z wyjątkową powinnością wzajemnego pomagania.

– Polscy robotnicy, którzy wyjeżdżali do Iraku i tam pracowali, mieli dość dobre zdanie o Irakijczykach.

– Jeżeli chodzi o naród iracki, jesteśmy bardzo wrażliwi i bardzo gościnni oraz mamy dobre serca. W sposób szczególny dotyczy to chrześcijan, ale nie tylko, bo są też muzułmanie bardzo dobrzy – nie wszyscy są fundamentalistami, którzy zabijają, prześladują. Jesteśmy otwarci na wszystkich, którzy nas odwiedzają. W większym stopniu zwracamy uwagę na to, co czujemy. W krajach zachodnich natomiast ważniejsze jest nie tyle uczucie, ile kalkulacja. My jesteśmy ludźmi serca.

Chciałbym jeszcze dodać, że zawsze mieliśmy bardzo dobry kontakt z Ojcem Świętym Janem Pawłem II. Szczególnie od czasu, kiedy zaczęła się u nas wojna, słusznie określona mianem złej.

– Jakie są konkretne potrzeby irackich chrześcijan?

– Jak już wspomniałem, potrzebujemy Waszej przyjaźni i modlitwy, one mogą zmienić wszystko. Miłość przezwycięży nawet cierpienia. I proszę Kościół polski: Nie zostawiajcie nas samych w kraju, który jest odizolowany od Was. Ta pomoc moralna, duchowa jest bardzo ważna. Nie mówcie, że Irak jest daleko. Nie, on jest bardzo blisko, bo jeśli jest miłość i duchowa łączność, to jesteśmy razem, a to jest najważniejsze.

– To piękne i ważne przesłanie dla nas i naszych Czytelników w Polsce i na świecie.

 

APEL

Drodzy Czytelnicy, w następstwie straszliwych zamachów, które miały miejsce w Bagdadzie, a w których zginęło 52 chrześcijan i zostało zniszczonych kilka kościołów, biskupi Iraku skierowali do chrześcijan na całym świecie apel o wsparcie i solidarność. W publikowanym obok wywiadzie biskup Kirkuku zwrócił się do nas, polskich katolików, o modlitwę i wsparcie.

Proponujemy w odpowiedzi na ten apel wysyłać listy zawierające wyrazy solidarności. Niech w każdym z nich znajdzie się też zapewnienie o modlitwie. Tekst może być krótki i napisany po polsku, najlepiej ręcznie i podpisany przez Was albo nawet przez kilka innych osób i wysłany pod następującym adresem: Ambasada Republiki Iraku, ul. Dąbrowiecka 9a, 03-932 Warszawa, tel. (22) 617-57-73, (22) 617-56-20, fax (22) 617-70-65; e-mail: aziz@zigzag.pl .

Chrześcijanie żyjący na Bliskim Wschodzie oczekują na takie słowa. Chcemy im dać do zrozumienia, że jesteśmy z nimi, że za nich się modlimy, że ich kochamy. Jeżeli nie możemy wesprzeć ich materialnie, tym większy obowiązek wyrażenia w ten sposób naszej jedności z nimi spoczywa na nas.

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Pobieranie... Pobieranie...

Reklama

Reklama

Reklama