O tym, jak się nie zgubić tak kompletnie i dlaczego „anieli przegięli”

Głos Karmelu 45/3/2012

Kompletnie nie rozumiem, dlaczego chcecie ze mną robić wywiad akurat dla „Głosu Karmelu”. Zupełnie się do tego nie nadaję i mam wrażenie, że nie bardzo się w tej formule zmieszczę...

 

Czytelnicy „Rzeczpospolitej” kojarzą Cię z sobotniego Plusa Minusa i rozmowy Mazurka, gdzie mocno testujesz swoich rozmówców. Tym razem odwrócimy role i zamiast rozmowy Mazurka przeprowadzimy rozmowę z Mazurkiem.

Kompletnie nie rozumiem, dlaczego chcecie ze mną robić wywiad akurat dla „Głosu Karmelu”. Zupełnie się do tego nie nadaję i mam wrażenie, że nie bardzo się w tej formule zmieszczę.

To się okaże…

Wiesz, wahałem się, czy w ogóle zgodzić się na ten wywiad. Dlaczego? Może to asekuracja? Sam czasami rozmawiam z jakimiś gwiazdami rocka, którzy nie chcą opowiadać publicznie, że są wierzący, bo zawsze tli się w nich obawa: „A co jak mnie za dwa tygodnie złapią pijanego, pod wpływem narkotyków, z jakąś fanką? Co wtedy?” Patrzcie państwo: wcześniej mówił, że się modli, a teraz... Więc, ja co prawda nie biorę narkotyków i pewnie z fanką też mnie nie złapią, bo fanek nie mam, ale i we mnie jest taka obawa. A poza tym, kim ja w końcu jestem, żeby mówić ludziom tak ważne rzeczy?

Rozumiem obawę, ale jesteś przecież człowiekiem, który buduje swoje życie na określonych wartościach

A skąd wiesz?

Takie plotki chodzą po mieście.

To zmień miasto. No dobra, ale co z tego?

Ano to, że możesz o tym opowiedzieć bez patosu, po prostu. Zazwyczaj takie tematy, o których chcemy rozmawiać, jak wola Boża, są poruszane z ambony, na katechezie, przez osoby duchowne, a tutaj mam Ciebie, świeckiego człowieka, dziennikarza, i jestem ciekawy jak to z wolą Bożą u Roberta Mazurka jest? Jak ją znajduje?

Nie wiem czy ją znajduję. Wolałbym, żebyś zadał pytanie: „Jak Mazurek się nie gubi?”.

Uznajmy, że je zadałem.

Otóż Mazurek się gubi, ale być może cud Boski i skrzypce, łaska Boża w niezbadany dla mnie sposób chroni mnie przed tym, żeby się kompletnie nie pogubić. Panią Pospieszalską, mamę Janka, spytano kiedyś, jak ona sobie radziła z bodajże sześciorgiem drobiazgu, na co odpowiedziała: „No nie radziłam sobie”. I za nią mogę powtórzyć, ja też sobie nie radzę w życiu, też się gubię, ale nie tak kompletnie. Pomaga mi też to, iż jestem człowiekiem dość prostym i nie mam w związku z tym zbyt wielu wątpliwości.

Widzisz jakiś plan w Twoim życiu, coś co składa je w pewną całość?

Wiesz co, to jest akurat bardzo wygodna optyka, bo każdy historyk powie Ci, że wszystko z czegoś wynikało, ale nie potrafi przewidzieć, co będzie za rok. Tak samo każdy ekonomista powie ci, dlaczego nastąpił kryzys, ale nie wie tego, co będzie jutro. Bardzo łatwo jest nam zracjonalizować sobie to, co nas w życiu spotkało.

Ale ja nie pytam o racjonalizację…

A skąd wiesz, że to nie jest racjonalizacja? Ja oczywiście chcę wierzyć, że to wola Boża, jakiś plan, ale może właśnie to jest wyrazem mojej racjonalizacji? Może nie chcę przyjąć do wiadomości, że coś się przytrafiło bez celu, bez powodu, bez przyczyny, tylko chcę wierzyć, że moje życie ma jakiś sens? Pewności żadnej nie mam.

A wiarę?

Chcę wierzyć, że jest jakiś sens, choć nie zawsze go rozumiem. A może nawet zazwyczaj go nie rozumiem.

Pocieszę Cię faktem, że nawet Maryja nie zawsze rozumiała.

To prawda. Ale tak między nami, to co Jej zrobiono, to lekkie przegięcie.

Chyba Cię poniosło.

Nie, dlaczego? Jak rozumiem, była fajną dziewczyną i wkopali Ją po prostu. Wkopali Ją anieli na amen i chcę to tak powiedzieć. Bo to jest dla mnie istota ludzkiej świętości, że wrobili Ją anieli, a Ona zamiast powiedzieć im, no nie chłopaki, tak się bawić nie będziemy, przyjęła to.

Brzmi to fatalistycznie: „Wkopali Ją anieli, a cóż Ona miała zrobić, więc przyjęła”.

No nie, przecież mogła się zbuntować. Mogła powiedzieć „nie”.

A jednak powiedziała „tak”.

I na tym właśnie polega świętość! Na tym, że człowiek, któremu się wali życie, a Jej się wtedy zawaliło życie, mówi „tak”. Nie wiem, jak u was wyglądają obrazki Matki Bożej, ale pewnie też ociekają lukrem, a tutaj przecież w grę wchodziło nie tylko wyrzucenie przez przyszłego męża, ale i ukamienowanie. Ona nie tylko straciła głowę, kiedy przyszedł do niej anioł, ale mogła ją stracić całkiem dosłownie! I w takich okolicznościach mówi „tak”. To jest prawdziwa, niebywała, nadludzka świętość!

 

«« | « | 1 | 2 | 3 | 4 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

    Pobieranie...