Ku uzdrowieniu i odnowie Kościoła

Życie duchowe 2(71)/2012 Życie duchowe 2(71)/2012

Z Hansem Zollnerem SJ, dziekanem Instytutu Psychologii Papieskiego Uniwersytetu Gregoriańskiego w Rzymie, rozmawia Józef Augustyn SJ

 

Które z wystąpień najbardziej utkwiło w Ojca pamięci?

Myślę, że nie tylko na mnie największe wrażenie wywarła konferencja w formie dwugłosu Marie Collins i prof. Sheily Hollins, która odbyła się w pierwszym dniu sympozjum.

Marie Collins, gdy miała trzynaście lat, podczas kilkutygodniowego pobytu w szpitalu była wykorzystywana przez księdza, który wieczorem ją molestował, a rano spowiadał i udzielał Komunii świętej. Po wielu latach – już jako dojrzała kobieta – zdecydowała się poinformować o tych nadużyciach swojego biskupa. Ten w odpowiedzi oskarżył ją, że całe wydarzenie sprowokowała ona sama. Marie Collins wiele lat cierpiała na depresję. Wyszła za mąż i urodziła syna, jednak – jak mówiła – czasem opuszcza swoją rodzinę, myśląc, że jej bliskim będzie lepiej bez niej.

Sprawca został skazany dopiero wiele lat później za molestowanie dwóch innych dziewczynek. Gdyby więc biskup zareagował od razu na skargę Marie Collins, nie byłoby następnych nadużyć. Marie opowiedziała całą swoją bolesną historię. Dla niej nie mniej trudne do zniesienia było to, że odpowiedzialni w Kościele nie reagowali tak, jak powinni, i w ten sposób nie zapobiegli innym nadużyciom.

Po wystąpieniu Marie Collins głos zabrała wspomniana prof. Sheila Hollins, psychiatra z Wielkiej Brytanii, która w ostatnich miesiącach 2010 roku, w czasie sesji stanowiących element wizytacji apostolskiej w Kościele irlandzkim, wysłuchała zeznań siedmiuset ofiar nadużyć seksualnych ze strony osób duchownych. Mieliśmy więc dwugłos: najpierw wystąpiła Marie Collins, a potem Sheila Hollins włączyła jej głos w kontekst bardziej akademicki. Wszystko to wywarło wielkie wrażenie.

Następna była konferencja ks. Stephena J. Rossettiego, amerykańskiego kapłana, który był założycielem i przez trzydzieści lat dyrektorem Saint Luke Institute – instytutu wyspecjalizowanego w niesieniu pomocy księżom przeżywającym trudności. Instytut ma filie między innymi w Brazylii i Anglii. Ks. Rossetti jest teraz profesorem na Uniwersytecie Katolickim w Waszyngtonie. W swoim wystąpieniu, które zostało wysoko ocenione przez biskupów, zadał pytanie: „Gdzie się pomyliliśmy i co powinniśmy teraz zrobić?”.

Kolejną ważną konferencją było wystąpienie ks. prałata Charlesa J. Sci-
cluny. Bez wątpienia ma on w Kościele katolickim największe doświadczenie w zakresie rozwiązywania problemów nadużyć seksualnych, ponieważ wszystkie tego rodzaju przypadki zgłoszone do Rzymu trafiają najpierw do niego. W ostatnich dziesięciu latach badał on cztery tysiące spraw. Wiele z nich miało miejsce w poprzednich dziesięcioleciach. Jest kanonistą. Mówił o procedurach, których podjęcia przez Konferencje Episkopatów oczekuje Stolica Apostolska.

Dlaczego przez tak długi czas Kościół nie mówił o problemie tak jasno i otwarcie jak na sympozjum?

Nie ma jednej odpowiedzi na to pytanie. Istnieje kilka przyczyn. Po pierwsze, zmieniła się wrażliwość społeczna. W latach siedemdziesiątych i osiemdziesiątych XX wieku nawet w społeczeństwach, które dzisiaj są bardzo czułe na tym punkcie, nie było tej wrażliwości na nadużycia seksualne dokonujące się w rodzinach, w szkole, w internatach, w sierocińcach, w środowiskach sportowych.

Sprawa nie dotyczy więc tylko środowisk katolickich.

Oczywiście. Niedawno na przykład dowiedzieliśmy się, że w szkołach islamskich w Anglii w ubiegłym roku odnotowano około pięciuset przypadków molestowania seksualnego, których ofiarą padły dzieci. Pedofilia to problem nie tylko środowisk religijnych. To problem powszechny. Z tego, co mówią lekarze, około 70 procent przypadków molestowania seksualnego ma miejsce w rodzinie. O tym się nie mówi. Stwierdza się jedynie, że chodzi o przypadki poza strukturami instytucjonalnymi.

Zmieniła się także wrażliwość Kościoła, również dlatego, że wzrosła liczba skandali. Dzisiaj, kiedy w jakiejś parafii odkryje się, że został do niej posłany ksiądz, który wcześniej molestował ministrantów, nie zostanie on przyjęty w nowej parafii. Dowiedziałem się od pewnego księdza z Indii, że został poproszony przez biskupa jednej z niemieckich diecezji o zastępstwo za proboszcza w wiosce położonej w górach. Biskup hinduski wysłał tego księdza do Niemiec, ale nie wiedział, dlaczego trzeba zastąpić tego proboszcza. Ksiądz przybył do parafii i po pewnym czasie odkrył, że proboszcz został oddalony, ponieważ dopuścił się nadużyć seksualnych. Ks. Scicluna w tym kontekście mówił wręcz o omercie w Kościele w sprawach pedofilii księży.

To słowo włoskiej mafii oznaczające zmowę milczenia.

Zgodnie z prawem omerty rodzina, klan, instytucja znaczą więcej niż cokolwiek innego. Dlatego za wszelką cenę musisz milczeć. Benedykt XVI, jeszcze jako prefekt Kongregacji Nauki Wiary, kiedy zaczęły się mnożyć doniesienia o przypadkach molestowania w Stanach Zjednoczonych, procedurę rozwiązywania problemów nadużyć skoncentrował w Rzymie, zwłaszcza w Kongregacji, której przewodniczył. Nie wymyślił nowego biura, lecz umocnił rolę promotora sprawiedliwości i dwa lata później mianował na to stanowisko ks. prałata Sciclunę. Wielu biskupów uważało wówczas, że to niszczy zaufanie między biskupem a kapłanami i dlatego z oporami stosowali owe procedury kanoniczne. Dziś sytuacja się zmieniła.

W 2000 roku kard. Darío Castrillón Hoyos, który wówczas był prefektem Kongregacji do spraw Duchowieństwa, napisał list z gratulacjami do pewnego biskupa francuskiego skazanego na więzienie, dlatego że nie dopełnił obowiązku zgłoszenia nadużycia seksualnego, jakiego dopuścił się jeden z jego kapłanów. Kardynał pogratulował mu, pisząc, że dał przykład, jak biskup powinien reagować. W roku 2010 ojciec Federico Lombardi w oficjalnym oświadczeniu biura prasowego Stolicy Apostolskiej powiedział, że dzisiaj takie zachowanie biskupa w sprawie pedofilii księży w jego diecezji nie byłoby już możliwe.

 

«« | « | 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Pobieranie... Pobieranie...

Reklama

Reklama

Reklama