Czy – i kiedy – media są źródłem wiedzy o świecie?

Cywilizacja 39/2012

Wokół mediów publicznych – prasy, radia, a szczególnie telewizji – toczy się spór, by nie powiedzieć: bitwa. Jej dzieje pokrywają się z historią mediów, a powód jest prosty: media informują, a informując kształtują życie społeczne, realnie wpływają na jego ideowe oblicze i bieg. Wiek XX dowiódł, że kto ma je w ręku, ten kształtuje teraźniejszość społeczną i wytycza jej przyszłość.

 

Jak to robiono – sami wiemy, mamy bowiem w pamięci surową ocenę wystawioną mediom zawłaszczonym przez kolektywistyczną odmianę utopii socjalizmu: „Prasa kłamie!”, „Telewizja kłamie!”, co osiągnięto – też wiemy, doświadczamy przecież na co dzień własnej dezorientacji co do wyboru właściwej formy życia społecznego, czyli typu cywilizacji. Media nie były wiarygodne, a fałsz i kłamstwo zrobiły swoje.

Spór o media

Dziś zewsząd – poprzez media – dobiega do nas, że przechodzimy „transformację ustrojową”, że radykalnej zmianie podlega kultura życia społecznego, czyli cywilizacja: w gospodarce od kolektywizmu do kapitalizmu, a w życiu politycznym od totalitaryzmu do demokracji. Zachwala się nową zasadę życia społecznego: liberalizm, obnaża się nasze „kompleksy” i kanalizuje nadzieje lansowaniem idei „Europy – wspólnego domu”. I chociaż te nienowe socliberalne wizje są intensywnie propagowane w mediach publicznych, tak naprawdę boimy się kapitalizmu, gdyż jest on niemoralny: patrzy na człowieka wyłącznie przez pryzmat hasła „sprzedać – kupić”; obawiamy się demokracji, bo ta jest chaosem ideologii; z troską pytamy o naszą suwerenność zagrożoną przez utopię eurokomunizmu. Dlaczego?

Bo nie zapomnieliśmy przeszłości, ani tej własnej, z której czerpiemy tożsamość, ani tej obcej, narzuconej Europie i światu siłą fizyczną oraz przemocą propagandy. Niestety, ta druga przeszłość, odpowiednio wyretuszowana, dominuje dziś w mediach publicznych, a to budzi lęk przed obecnością fałszu i kłamstwa w życiu społecznym, każe się wystrzegać naiwności, która jest rodzajem głupoty politycznej. Jej popularną postacią jest samozakłamanie, kiedy znamy prawdę i to, co jej zagraża, ale brak odwagi cywilnej wymusza na nas zwodnicze „Jakoś to będzie!”. – „Jakoś” będzie zawsze; chodzi o to, aby było zgodne z prawdą o człowieku i z jego dobrem.

Kto się dziś spiera o media i czy spór ten rokuje nadzieje na właściwe rozstrzygnięcie? Aby odpowiedzieć rzeczowo na to pytanie musimy wiedzieć, co stanowi istotę dzisiejszej demokracji, czy daje ona gwarancje odejścia od totalitaryzmu społecznego?

Totalitaryzm społeczny to monopol jednej struktury, zazwyczaj partii, czyli monizm ideologiczny: cel życia ludzkiego i forma życia społecznego są a priori zdeterminowane przez doktrynę partii, są one podporządkowane tzw. interesowi partyjnemu; jeśli istnieją inne partie, są one jedynie wasalami „partii przodującej” i atrapami demokracji. – Z kolei demokracja to wielopartyjność – wolny rynek ideologiczny. Zakłada ona, że ilość partii i ich ideowe zróżnicowanie to naturalne odzwierciedlenie tzw. świadomości społecznej, a ponieważ świadomość ta dąży do jedności, partie są funkcją tego dążenia, są jego samoświadomością. Wynika z tego, że ideologia każdej partii jest z konieczności ideologią „jedynie słuszną”, wykluczającą ideologię dowolnie innej partii, a tzw. koalicje są tworami taktycznymi, służącymi przezwyciężaniu pata politycznego, zdobyciu i utrzymaniu władzy. Krótko mówiąc, każda partia niesie ze sobą monizm ideologiczny i dominację społeczną, a więc musi ona zawłaszczać każdą formę życia społecznego, a media przede wszystkim! Czy tak się dziś dzieje?

Zauważmy, jakże często politycy, szczególnie ci, których partie znajdują się w opozycji, skarżą się, że sprawujący władzę notorycznie dopuszczają się tzw. „upolityczniania” instytucji społecznych, np. szkolnictwa, wojska, urzędów, mediów... A „upolitycznić” znaczy tyle, co właśnie zawłaszczyć ideologicznie, podporządkować interesowi partyjnemu. Mamy więc dowód na to, że polityka jest skażona ideologizacją, a z tego wynika, że dzisiejsza demokracja jest podszyta totalitaryzmem[1].

Warto przy okazji przypomnieć, że polityka jest sztuką roztropnej realizacji dobra wspólnego, a dobrem tym jest każdy człowiek jako osoba, a więc ktoś, kto poznaje, kto kocha i jest wolny, kto jest podmiotem prawa i suwerenem, i kto posiada przyrodzoną godność religijną. Skoro dobro człowieka-osoby jest wyłącznym żywiołem polityki, każdy przejaw życia społecznego jest nieodwołalnie polityczny, nie ma w tym struktur apolitycznych![2] I właśnie ta prosta prawda o człowieku i polityce jest obca dzisiejszej demokracji, ponieważ dobro wspólne pokrywa się w niej z „interesem partyjnym”, jest ono wypadkową określonej ideologii. Celem ideologii nie jest konkretny, realny człowiek, lecz aprioryczna idea człowieka, która gilotynuje to wszystko w świecie, co nie mieści się w jej zakresie. Człowiek jest funkcją ideologii – oto istota totalitaryzmu, także tego, który przebrał się w owczą skórę dzisiejszej demokracji!

Odsłoniliśmy tło ideowe sporu o media, spytajmy więc, co w tej sytuacji proponuje się, aby je uspołecznić i zabezpieczyć ich wiarygodność?

W skrajnym wypadku wchodzi w grę możliwość likwidacji mediów publicznych poprzez ich prywatyzację. Sądzi się, że dzięki tej formie uspołecznienia mediów byłyby one klarowniejsze w recepcji społecznej, gdyż albo dawałyby programowy wyraz reprezentowania którejś z opcji ideologicznych, albo stroniłyby od tego, a ich konsument społeczny decydowałby sam, co wybrać. Druga koncepcja przewiduje zachowanie mediów publicznych, a konkurują w niej dwa ujęcia, a mianowicie media jako forum demokratycznego zmagania się opcji światopoglądowych bądź media jako struktura aideologiczna, nie angażująca się w ocenę ideologii, a więc – jak to się mówi – instytucja apolityczna, czysto informacyjna. – Czy są to rozwiązania godne uwagi? Czy wskazują na poszukiwane usilnie panaceum na biedy mediów publicznych?

 

«« | « | 1 | 2 | 3 | 4 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

    Pobieranie...