Gender – za, a nawet przeciw

Więź 1/2014 Więź 1/2014

Kościół w Polsce zrobił wielki błąd, zaczynając gorączkową debatę wokół gender tuż po nagłośnieniu afer pedofilskich. Zapewne nie było takiej świadomej intencji, ale nie da się ukryć faktu (a wytłumaczyć go trudno), że nagłe oskarżenia pod adresem genderystów, feministek, osób LGBT itd. pojawiły się tuż po fali medialnych doniesień o przemocy seksualnej polskich kapłanów wobec dzieci i poważnych zaniedbaniach ze strony kościelnych przełożonych.

Gender po katolicku

Żeby krytykować ideologię gender, nie tylko wypadałoby mieć przyzwoity poziom wiedzy. A przede wszystkim trzeba być samemu w porządku wobec kobiet. Gdyby słynny list pasterski na temat gender był poprzedzony chociaż jednym stanowiskiem biskupów, wyrażającym troskę o równą godność kobiet i mężczyzn, byłby inaczej przyjęty. Tymczasem Konferencja Episkopatu Polski nie wydała żadnego dokumentu dotyczącego natury kobiety, dyskryminacji kobiet czy przemocy wobec nich. Dopóki sprawa dyskryminacji jest ośmieszana, tabuizowana, zamiatana pod dywan, krytyka feminizmu pozostanie mało wiarygodna. Tym bardziej, że Jan Paweł II w encyklice Evangelium vitae widział potrzebę „nowego feminizmu” (EV 99). 

Nowy feminizm wymaga bardzo konkretnych działań – a być może również... nowego gender. Nie można – wyrażonej przez Benedykta XVI – krytyki ideologii gender wydestylować z reszty nauczania Kościoła, zwłaszcza uznania dyskryminacji kobiet za fakt i powód do rachunku sumienia. To nadużycie, które wprowadza wiernych w błąd.

Zanim więc przystąpimy do kolejnego etapu walki z gender, warto najpierw odpowiedzieć na kilka pytań. Co Kościół w Polsce robi dla przeciwdziałania grzechowi dyskryminacji płci – w społeczeństwie i w swoich strukturach? Jak i gdzie Kościół poszukuje prawdy o różnicy płci (nie wystarczy przywołać opis stworzenia w Biblii, potrzebne są rzetelne badania naukowe)? W jaki sposób Kościół na nowo odczytuje plany Boga względem kobiety? Skoro Kościół popiera równouprawnienie, a krytykuje ideologię równouprawnienia, to czy potrafi odróżnić jedno od drugiego? 

Bardzo potrzebne jest też zaangażowanie Kościoła w sprzeciw wobec przemocy domowej. Przemoc jest nie mniej niemoralna niż pornografia, prostytucja czy choćby seks przed ślubem. Jest nieczysta. Niszczy godność. Uprzedmiotawia człowieka, który został stworzony na obraz Boga i jest Jego dzieckiem. Obrona instytucji rodziny nie może oznaczać wybiórczej krytyki zagrożeń. Człowiek jest drogą Kościoła, a nie odwrotnie. Osoba jest drogą rodziny – Kościoła domowego. Nie wolno odwracać hierarchii bytów.

Mam też poważne wątpliwości – czego tak naprawdę broni polski Kościół? Non stop pojawia się określenie „tradycyjny model rodziny”, ale nikt go nie definiuje. Czy chodzi współczesną o rodzinę nuklearną (dwupokoleniową: rodzice i dzieci), opartą na tradycyjnym małżeństwie heteroseksualnym? Czy też o XIX-wieczny model rodziny wielopokoleniowej, wielodzietnej, w której kobieta jest matką i gospodynią domową, nie pracuje, nie podejmuje decyzji, ogranicza się do sfery prywatnej, jest wychowawczynią i jednostronną pomocą dla męża? Oparty na micie Matki-Polki, który bez wątpienia jest historyczną konstrukcją kulturową.

Trzeba pamiętać, że – jak mówił Benedykt XVI – „w kwestii rodziny nie chodzi tylko o określoną formę społeczną, ale o samego człowieka: o pytanie, kim jest człowiek i co należy czynić, aby być człowiekiem we właściwy sposób”.  To powinien być punkt wyjścia do wszelkich rozważań nad różnicą płci. Gender – nawet ze swoimi wypaczeniami ideologicznymi – stawia nas przed trudnym i bardzo ważnym pytaniem o sens różnicy płci w zamyśle Boga. Stajemy przed trudnym zadaniem odkrycia na nowo tego, co św. Edyta Stein widzi jako trójaspektową antropologię – każdy z nas jest: 1. człowiekiem, 2. kobietą/mężczyzną, 3. niepowtarzalną indywidualnością.

Spór wokół gender można więc potraktować jako szansę. To nie feminizm, a realna dyskryminacja kobiet wymusza zmiany – poprawę ich sytuacji. Informacja, że płeć zawiera elementy zmienne, ma ogromny potencjał pozytywny. Po wiekach przekłamań narosłych w patriarchalnie skrzywionej kulturze (krytykowanej nawet przez prymasa Wyszyńskiego w książce Godność kobiety) można wydobyć prawdę o równości obu płci, a także o znaczeniu różnicy. Zmiany mogą prowadzić ku prawdzie, ku miłości, ku sprawiedliwości. Wcale nie kosztem mężczyzn, dzieci czy rodziny. Czy nie o to chodziło Janowi Pawłowi II, kiedy pisał o „właściwym podejściu” nauki do płci?

Kościół w Polsce miał już w tej dziedzinie istotne dokonania – tyle że przed 30 laty[4]. Do tych zapomnianych pionierskich opracowań, zwłaszcza autorstwa prof. Marii Braun-Gałkowskiej, trzeba dziś wrócić, jeśli chcemy skutecznie, pozytywnie i ewangelicznie wpływać na współczesną kulturę. W przeciwnym razie ważne stwierdzenia z listu biskupów o gender: „Nie jest czymś niewłaściwym prowadzenie badań nad wpływem kultury na płeć. […] Kościół jednoznacznie opowiada się przeciw dyskryminacji ze względu na płeć” nie będą wiarygodne.

Bo przecież – bez ryzyka przesady – można stwierdzić, że w pewnym sensie to Kościół wymyślił gender. Wystarczy spojrzeć na XII-wieczną „Regułę dla pustelni” autorstwa św. Franciszka z Asyżu, która jest do dziś wcielana w życie we franciszkańskim eremach. Ideę pustelniczej wspólnoty braci św. Franciszek oparł na… zamianie ról płci:

1. Ci bracia, którzy pragną wieść życie zakonne w pustelniach, niech będą we trzech, a najwyżej we czterech. Dwaj z nich niech będą matkami i niech mają dwóch synów lub przynajmniej jednego.

2. Ci dwaj, którzy są matkami, niech wiodą życie Marty, a dwaj synowie niech wiodą życie Marii (por. Łk 10, 38-42) […]

8. Ci bracia, którzy są matkami, niech się starają trzymać z dala od ludzi i przez posłuszeństwo dla swego ministra niech strzegą swych synów przed ludźmi, aby nikt nie mógł z nimi rozmawiać. […]

10. Synowie zaś niech przyjmą niekiedy obowiązek matek według kolejności, jaką ustalą między sobą.

Według św. Franciszka zatem, aby być dobrym franciszkaninem, trzeba umieć pełnić rolę kobiecą. Żadne pomieszanie płci z tego nie wynikło. Dobrze by było, gdyby współcześni chrześcijanie i chrześcijanki potrafili wyciągnąć wnioski z tej franciszkańskiej mądrości.

 

Małgorzata Bilska – publicystka i socjolog, absolwentka studiów doktoranckich w Instytucie Socjologii UJ.  Prowadziła wykłady i seminaria o współczesnych teoriach feministycznych i nowym feminizmie m.in. w Ośrodku Badawczym Centrum Jana Pawła II w Krakowie i Wyższej Szkole Filozoficzno-Pedagogicznej „Ignatianum”. Przez wiele lat pracowała z dziećmi i młodzieżą, prowadząc warsztaty z profilaktyki uzależnień i agresji w szkołach. Autorka książki Kochaj i walcz. Święta Rita. Mieszka w Krakowie.




[4] Pisałam o tym, m.in. o pracach Podkomisji Episkopatu ds. Duszpasterstwa Kobiet w latach 70. i 80. XX wieku,  w: Zapomniane katolickie gender, „Tygodnik Powszechny” 2014 nr 6.

 

«« | « | 1 | 2 | 3 | 4 | » | »»

TAGI| GENDER

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Pobieranie... Pobieranie...

Reklama

Reklama

Reklama