Dzień Dziękczynienia po raz pierwszy

Dzień Dziękczynienia jest związany z ideą Opatrzności Bożej, a także z budową świątyni będącej pierwotnie wotum narodu polskiego za Konstytucję 3 Maja. Nasz Dzień Dziękczynienia jest więc skoncentrowany na przeżyciu religijnym oraz na wdzięczności narodu. Niedziela, 25 maja 2008



Proszę zwrócić uwagę, że jeżeli ja otwieram się na drugiego człowieka, zwracam się do niego w sposób pozytywny, przez wartości, to wówczas ofiarowane dobro pomaga nam w wewnętrznym rozwoju. Innymi słowy, przez dawanie dobra staję się bogatszy, dojrzalszy. Staję się człowiekiem w pełniejszym wymiarze.

– A co się dzieje z ludźmi otrzymującymi owe dobro?

– Chrystus przemieniał przez dobro, które wyrażał, wypowiadał, którym dotykał. I to było tak wielkie przeżycie, że radykalnie zmieniało ludzi. Zacheusz po spotkaniu z Panem Jezusem wykrzykuje, że jak kogoś skrzywdził, to poczwórnie wynagrodzi.

Pamiętajmy, że człowiek jest jak kartka, na której zapisywane są rozmaite doświadczenia. One tworzą pewnego rodzaju wzorce, do których potem możemy się odwoływać. Jeżeli człowiek ma doświadczenie dobra, to wszystko, co przeżywa, konfrontuje z owym dobrem.

– A człowiek, którego się nie szanuje, reaguje agresją?

– Tak. Te wzory zła jakoś się odtwarzają w jego życiu. I stąd tworzenie tej dobrej pamięci w sensie indywidualnym, ale także w sensie społecznym, czy nawet narodowym, jest rzeczą niezwykle ważną. Brak wdzięczności powoduje, że rozpada się rodzina, społeczeństwo, naród. A doświadczenie dobra pomaga ludziom godziwiej żyć. W Biblii jest opowieść o ojcu miłosiernym i synu marnotrawnym. Ten syn z własnej winy, z niezrozumienia własnej wolności, znalazł się na dnie. Dopiero wówczas uświadomił sobie, że jak wróci do domu swojego ojca, to tam będzie miał ludzkie, godziwe życie. Nie spodziewał się, że po powrocie spotka się z taką miłością. Tak więc wdzięczność uprawnia nas do bycia w rodzinie, ale także w społeczeństwie i narodzie.

– Żyjemy w czasach kultu wolności i indywidualizmu. Wiele osób mówi o sobie, że są jednocześnie sterem, żeglarzem i okrętem. Uważają, że nie potrzebują niczyjej pomocy i nie mają powodów za cokolwiek być wdzięczni, bo sobie samym zawdzięczają pozycję, prestiż itd...

– Myślę, że życie bez wdzięczności jest dość miałkie i jałowe, ponieważ wszystkie ważne akcenty przesuwamy na płaszczyznę konsumpcji. A konsumpcja nie może dać nigdy człowiekowi radości, ponieważ budzi jeszcze większy głód. Często mówi się np. o ludziach biznesu, że jak mają duże pieniądze, to i tak chcą jeszcze więcej.

Poza tym ludzie, którzy nie są otwarci na innych, na dobro drugiego człowieka, z konieczności uciekają w pewną samotność. Wchodzą w świat zamknięcia i ujawniają się na tyle, na ile trzeba w danej sytuacji. Ale nigdy nie są do końca sobą. Powoduje to stres i niezadowolenie.

Nie trzeba długiego namysłu, aby odkryć, że nikt nie jest samowystarczalny. Nikt nie może być „sterem, okrętem i żeglarzem” jednocześnie. Trudno przecież nawet w sprawach codziennych, takich jak choćby zakupy, poradzić sobie bez pomocy i życzliwości drugiego człowieka.



«« | « | 1 | 2 | 3 | 4 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Pobieranie... Pobieranie...

Reklama

Reklama

Reklama