Sekularyzacja czy „ureligijnienie” polityki?

Jesteśmy wyjątkowym w Europie, w pewnym sensie „nienormalnym” krajem, w którym religia ma ogromny wpływ na życie polityczne. Przegląd Powszechny, 7-8/2007




– Przypadek Niemiec?

– Także, ale chodzi tu nie tylko o podatek kościelny, ale i o dodatkowe, niekiedy bardzo duże datki, jakie składają, np. przedsiębiorcy, którzy na co dzień wydają się osobami niezbyt religijnymi. Trudno oceniać ich intencje, ale, ponieważ nie chodzi tu tylko
o wsparcie kościelnej działalności charytatywnej, więc być może jest to jakaś specyficzna forma praktyki religijnej.

Formy, w jakich przejawia się dzisiaj wiara religijna ulegają gwałtownych zmianom. Fakt, że w niektórych krajach kościoły świecą pustkami, nie oznacza, że ludzie przestali być religijni. Raczej mówi się wówczas od odkościelnieniu, autocenryzmie decyzji religijnych czy indywidualizacji wiary niż o jej zaniku. Warto jednak jeszcze raz podkreślić, że eurosekularyzm jest zjawiskiem nietypowym w skali świata. Trudno przewidywać także, czy będzie czymś trwałym, ponieważ jest także wydarzeniem wyjątkowym w historii Europy. Nie ma więc przekonującego powodu, by obowiązujące aktualnie w Europie Zachodniej standardy obecności religii w sferze publicznej uznawać za niepodważalne kryteria oceny tego, jak być powinno.

– Skoro, jak Ksiądz na to wskazuje, nie powinniśmy oceniać relacji religii i państwa w Polsce według miar innych krajów europejskich, to czy sam Kościół daje tu jakieś kryteria oceny?

– Katolicka nauka społeczna podaje pewne ogólne normy, np. zasadę świeckości państwa i prawa, reguły politycznego zaangażowania duchowieństwa czy też przypomina o obowiązku politycznego zaangażowania świeckich, przy czym polityka jest tu rozumiana szerzej niż tylko działalność partyjna. Ogólnie można powiedzieć, że w zakresie relacji Kościół–państwo preferowany jest model przyjaznej separacji, ale nie wskazuje się jakichś „jedynie słusznych rozwiązań” szczegółowych. W ramach przyjaznej separacji w praktyce możliwych jest wiele wariantów, dopasowanych do społeczno-historycznego kontekstu. Inna jest więc praktyka w Niemczech, Polsce, Włoszech, Irlandii, a jeszcze inna w Stanach Zjednoczonych.

Wydaje mi się ważne zwrócenie uwagi na to, że chrześcijańska wiara nie jest sprawą prywatną. U jej początku stoi wprawdzie osobisty wybór, w którym nikt człowieka nie może zastąpić, ale pobożność człowieka powinna się przekładać na postawy w sferze publicznej, a więc także politycznej. Istnieje jednak niebezpieczeństwo traktowania polityki jako narzędzia realizacji królestwa Bożego na ziemi. A to jest gnostycyzm, nie chrześcijaństwo. Początki tego sposobu myślenia o polityce można wiązać z ruchem milenarystycznym, a szczególnie z postacią Joachima da Fiore. Z punktu widzenia Kościoła katolickiego, związek religii z polityką nie następuje za sprawą eschatologii, ale etyki. Ideału królestwa Bożego nie da się bowiem w pełni zrealizować na ziemi. Nie jest to naszym celem. Ideał królestwa Bożego dostarcza pewnych kryteriów etycznych pomocnych w ocenie istniejących systemów politycznych. Mamy więc pewne normy, wartości, zasady, z którymi konfrontujemy rzeczywistość. Najczęściej jednak służą nam one za kryterium negatywne, pozwalające dość łatwo wskazać rozwiązania z nimi niezgodne.


«« | « | 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 | 8 | 9 | 10 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Pobieranie... Pobieranie...

Reklama

Reklama

Reklama