Niepłodność to także wyzwanie

W Polsce według danych statycznych problem niepłodności dotyka co piątą parę. Od strony medycznej można uzasadnić tylko pewien procent tych przypadków, a to oznacza, że wiele par być może nigdy nie uzyska odpowiedzi na bardzo trudne pytanie: „Dlaczego to właśnie nas spotkało?”. Przewodnik Katolicki, 8 lutego 2009



Czasem stwierdzają, że być może właśnie powołanie tego duszpasterstwa jest jedną z odpowiedzi na te niełatwe pytania, być może dzięki ich działalności ktoś uzyskał pomoc, a może jeszcze jakieś wyzwanie jest przed nimi? Być może Pan Bóg powołuje ich do adopcji, ale jeszcze tego nie rozeznali… Niepłodność jest nie tylko dużym wyzwaniem dla par wierzących, ale także dla samego małżeństwa.

Jak zauważa pani Katarzyna, łatwo w tych długoletnich staraniach o zniechęcenie czy depresję, które nie działają budująco na związek. Jest to zatem wyzwanie do tego, by wspólnie się wspierać, by w tej trudności jakoś się umocnić, przetrwać i wyjść z niego silniejszym. Taka ciężka próba uczy wrażliwości na problemy innych ludzi, także na ich cierpienie. Katarzyna Jarosz podkreśla, że to małżeńskie wyzwanie ciągle odkrywają i zastanawiają się, co na tej swojej drodze jeszcze spotkają. Zaznacza też, że Bóg niczego nie daje bez sensu, wszystko ma swój wymiar i cel, my na razie staramy się go poznać.

Bezdzietność nie pomniejsza wartości

Wielu psychologów wspierających niepłodne małżeństwa podkreśla, że często występuje u nich problem poczucia obniżonej wartości jako osoby czy związku. Katarzyna Jarosz przyznaje, że miewała „chwilowe” poczucie, że jest mniej wartościowa jako kobieta. Zadawała sobie pytanie: dlaczego nie może urodzić dziecka, skoro tyle innych kobiet rodzi? Czy zatem jest od nich gorsza?

Mówi nawet o „kłótniach” czy „sprzeczkach” z Panem Bogiem, w których pada zarzut, dlaczego w ten sposób ją doświadcza. Tego typu pytania na pewno towarzyszą każdej niepłodnej, wierzącej osobie. Natomiast, jak podkreśla, nigdy nie czuła ze swoim mężem Tomkiem, że ich małżeństwo jest mniej wartościowe z powodu braku dziecka, ponieważ już w narzeczeństwie przygotowywali się do tego, iż w małżeństwie faktycznie mogą być nie tylko te radosne, ale także smutne, złe chwile.

Choć nigdy z mężem nie podejrzewali, że właśnie te trudniejsze momenty ich małżeństwa będą dotyczyć tego wymiaru. Oboje młodzi, zdrowi, od wielu lat - bowiem jeszcze w czasach narzeczeństwa - mocno zaangażowani w obronę życia nienarodzonego, w niesienie pomocy domom samotnej matki…

– Trudno zaakceptować brak dziecka w małżeństwie - dzieli się ze mną tym stwierdzeniem pani Kasia – bo nic innego, żadna działalność, choćby najszlachetniejsza nie zastąpi instynktu urodzenia i wychowania dziecka.

Więcej na temat duszpasterstwa na stronie: www.adonai.pl/nieplodnosc








«« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Pobieranie... Pobieranie...

Reklama

Reklama

Reklama