Z dala od złego proroctwa

Doświadczamy w życiu nie tylko zła, ale także dobra i piękna. Możemy zatem pytać nie tylko: „Skąd zło?”, ale również: „Skąd dobro i piękno?”. Skąd radość na obliczu ludzi czyniących dobro? Skąd miłość? Tygodnik Powszechny, 14 lutego 2010


Owszem, akcenty pesymistyczne zabrzmiały przed laty również w mowie Aleksandra Sołżenicyna, wygłoszonej w Sztokholmie z okazji przyznania mu Nagrody Nobla. Nie są to jednak tony, które rozbrzmiewają w tekście krakowskiego filozofa. Rosyjski pisarz przypomniał, że drzewo bytu rozdziela się na trzy gałęzie: gałąź prawdy, gałąź dobra i gałąź piękna. Nasza epoka złamała, w jego przekonaniu, gałąź prawdy i dobra. Pozostała jeszcze tylko gałąź piękna. To w niej koncentruje się teraz cała siła zawarta w życiodajnych sokach pnia drzewa bytu. Tylko ta gałąź okrywa się jeszcze kwieciem i owocuje.

Słowa te mówią o niezwykle doniosłej roli piękna, które pozostało w naszych czasach być może jedynym uprzywilejowanym miejscem objawiania się tajemnicy bytu. Stąd niezwykła rola umiłowania piękna w życiu człowieka. Jeżeli zatraciliśmy wrażliwość na prawdę i dobro, nadzieja na ocalenie pozostała jeszcze w sile piękna. To piękno może przejawiać się w głębi życia duchowego, w pełnych zrozumienia i życzliwości relacjach międzyludzkich, w przyjaznym odniesieniu człowieka do Boga i świata przyrody, w kulturze i sztuce. Taka postawa pozwala zachować wrażliwość na piękno stworzenia i wdzięczność względem Stwórcy. Samo istnienie stworzenia jest wyrazem Jego miłości, która kieruje wszystko do ostatecznego spełnienia.

Balaam i pytania do wierzących

Pod koniec tych refleksji oddaję głos Biblii. Mezopotamski wieszcz Balaam jest przykładem proroczych przepowiedni pochodzących od „obcych”. Oto Balak, król Moabitów, przestraszony postępem Izraelitów na Zajordaniu, prosił Balaama, aby przybył i przeklął niebezpiecznych przybyszów. Wierzył w siłę tego rodzaju przekleństwa, które pomogłoby mu odnieść zwycięstwo w walce z mocniejszym przeciwnikiem. Odmowa wieszcza była stanowcza: „Pan nie dozwolił mi iść z wami”. Za drugim razem, pouczony przez Boga, co ma mówić, zgodził się na spotkanie z królem Balakiem (według ludowego przekazu innej tradycji, w drodze miała przemówić przeciwko spotkaniu nawet oślica Balaama!). Po dokonaniu obrzędu ofiarnego wieszcz wygłosił jednak zaskakującą przepowiednię o specjalnym wybraniu Izraela przez Boga. Pomimo różnych wysiłków króla, trzykrotnie pobłogosławił Izraelitów, gdyż „ogarnął go Duch Boży” (Lb 24, 2).

Pogański jasnowidz i wróżbita do końca pozostał „obcym”. W krytycznym momencie dziejów i walk Izraelitów z Moabitami wypowiadał czterokrotnie rzeczywiste proroctwa o wybraniu i losach Izraela, o jego królu, a nawet o Mesjaszu. Nie został wyznawcą wiary tych, o których prorokował. Nie został łaskawie potraktowany w pismach Nowego Testamentu. Zarzucano mu umiłowanie zapłaty, oszustwo i chęć zwodzenia (2 P 2, 15; Jud 11; Ap 2, 14), wbrew jego wyraźnemu świadectwu (Lb 22, 18). Szczere intencje Balaama zostały odczytane w świetle ludowej tradycji, która utrzymywała, że udał się on do króla wbrew woli Boga (Lb 22, 22), powodowany pragnieniem zysku.

Pytajmy więc, czy i w naszym świecie nie ma takich ludzi, którzy przyznając się do niewiary przekazują od czasu do czasu wierzącym słowa gorzkiej prawdy. Może nowożytni „mistrzowie podejrzliwości” czy „apostołowie ateizmu” także mają coś ważnego do przekazania chrześcijanom i ludziom innych wierzeń? Ich krytyka religii jako alienacji człowieka (Ludwik Feuerbach, Karol Marks, Fryderyk Nietzsche, Zygmunt Freud) dotyczyła wielu wypaczeń wiary i zniekształconego obrazu Boga. Kościoły nieraz nadużywały swojej władzy nad ludźmi, budząc uczucie strachu przed wiecznym piekłem oraz wizją surowego i karzącego Sędziego świata. Wszechmogący Bóg chrześcijan uchodził często za Boga ludzi mających władzę. Dla wszystkich uciemiężonych religia stawała się jedynie pocieszeniem i obietnicą szczęścia w niebie.

Szansa oczyszczenia wiary

Głos negatywnego proroctwa krytyków religii jako złudzenia zagrażającego wolności i godności człowieka pobudza wierzących do samokrytycznej refleksji i jest szansą oczyszczenia wiary. Wydaje się, że tego rodzaju „prorocy” mogą pełnić we współczesnym świecie opatrznościową rolę. Przekonuje mnie to, co pisał przed laty wybitny żydowski teolog i filozof religii Abraham Joshua Heschel („Bóg szukający człowieka”, 2007). Zazwyczaj obwiniamy nauki przyrodnicze i antyreligijną filozofię, że usunęły religię na margines życia. A przecież byłoby rzeczywiście bardziej uczciwie winić samą religię za jej porażki. Została ona nie tyle odrzucona, ile stała się po prostu zwietrzała, nieistotna, przygniatająca lub mdła, tak że ludzie nie żałują nawet utraty wiary. Kryzys religii wynika z braku świadomości pytań ostatecznych i niewierności względem tego, co stanowi jej istotę.

Osobiście trwam spokojnie w swojej wierze. Wciąż uczę się głębiej ją przeżywać. Coraz więcej we mnie pokoju ducha. Chcę być człowiekiem nadziei. Nie ufam złym proroctwom, wieściom o „złej nowinie” śmierci Boga. Trzymam od nich z daleka swoją wiarę i nadzieję. Moja wiara jest wiarą w Boga żyjącego, który nie umiera i umrzeć nie może z woli człowieka. Jeżeli umiera, to w fałszywych ludzkich wyobrażeniach, w znieważających Go obrazach i niegodnym postępowaniu wierzących.



Ks. Wacław Hryniewicz (ur. 1936) jest jednym z najwybitniejszych polskich teologów, emerytowanym profesorem KUL, wieloletnim kierownikiem katedry teologii prawosławnej i dyrektorem Instytutu Ekumenicznego tej uczelni. Ostatnio opublikował w wydawnictwie Verbinum „Świadków wielkiej nadziei. Zbawienie powszechne w myśli wczesnochrześcijańskiej” (2009) oraz „Nadzieja leczy” (2009). Jest również współautorem międzywyznaniowego komentarza „Credo. Symbol naszej wiary” (Znak 2009).
«« | « | 1 | 2 | 3 | 4 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Pobieranie... Pobieranie...

Reklama

Reklama

Reklama