Dziennik czekania na cud

Nie wiadomo, dlaczego są na świecie takie kobiety, które zdolne do poświęceń i do dawania siebie innym, pomimo wielkiego serca i wielkiej miłości do drugiego człowieka, nie mogą mieć dzieci. Co czują? Tego tak naprawdę nikt nie wie. List, 12/2008



To już 30 rok mojego życia i - jak sięgam pamięcią- od lat nic nie robię, tylko latam po lekarzach i robię badania poziomu hormonów! Życie uczy mnie coraz większej pokory. Przeglądam moje badania: 1992/1993/ 1994/1995/1996/1997 rok itd. Wszystko za każdym razem aktualizowane! Czuję się coraz gorzej. Hormony mają wpływ na moją figurę, na moje samopoczucie. Robią mi się guzki: na piersiach, na tarczycy, na jajnikach - to wynik leczenia hormonalnego.

wizyta u koleżanki

Znamy się od 1989 r. Spotykamy się bardzo często. Byłam niemalże przy narodzinach jej dwójki dzieci. Bardzo je kocham, chętnie wychodzę z nimi na spacer i ich pilnuję. Opowiadam jej o swoich problemach. Wie, jak to wszystko znoszę. Ale czy na pewno?

- No co tam u ciebie?
- Jakoś tam. Znowu się nie udało...
- Kaśka zaszła, wiesz?
- Tak? Naprawdę? Fajnie! - i ja się cieszę, że niektórym się udaje.
- No wiesz? Bo ona to chciała mieć dzieci, nie tak jak ty - tylko byś w pracy siedziała i kasę zarabiała! A jak długo zamierzasz się jeszcze dokształcać? Może byś wreszcie założyła pełną rodzinę!

Załamałam się... Ręce mi opadły wraz ze szczęką i tak mnie zatkało, że przez tydzień nie mogłam dojść do siebie...

oczekiwanie

Rozmowa z mężem:
- Wiesz, nie chodzi o pieniądze, ale o ciebie. Może powinniśmy zaadoptować...
- Nigdy w życiu! Będę dalej próbowała...

6 listopada 2002 r., godz. 15.45 - spotkanie w ośrodku adopcyjnym przy ul. Szpitalnej 5 w Warszawie. Nie byłam w ogóle zdenerwowana, choć sytuacja tego wymagała. Byłam raczej ciekawa, czego się dowiem i o czym będą ze mną rozmawiać. Byłam sama, ponieważ Jurek musiał jechać na targi do Mediolanu. Powinniśmy być tam razem, ale są inne rzeczy, równie ważne, choćby to, że w życiu trzeba też zarabiać, żeby utrzymać dziecko.

Rozmowa była taka sobie. Odniosłam wrażenie, że pani pedagog jest zaskoczona, że ja wcale nie chcę płakać i żalić się na swój los; że po prostu podchodzę do tego normalnie, że życie jest takie, jakie jest i że trzeba robić wszystko, aby było lepsze. Trudno, nie mogę być w ciąży, ale chcę mieć dziecko. Dlaczego adoptowane? Bo uważam, że i takie trzeba kochać. Nie będę płakać i użalać się nad swoim losem.

Opowiedziałam pani, dlaczego nie mogę mieć dzieci. Rozmawiałyśmy o wszystkim i o niczym. Dowiedziałam się, że będą spotkania z nami, z mężem i ze mną oddzielnie, wizyta w domu, a wszystko nie powinno trwać dłużej niż rok. Oczywiście chciałabym, aby to trwało jak najkrócej. Naprawdę, chcę już mieć dziecko. Chcę, żeby moja rodzina była pełna. Żebyśmy razem wyjeżdżali na wakacje. Żeby nie było pustki w moim domu. Żebym wiedziała, dla kogo mam żyć. Następne spotkanie wyznaczyłyśmy na

20 listopada. Muszę przynieść podanie w formie wypracowania z uzasadnieniem, dlaczego chcę dziecka.

10 listopada. Pojechałam z córką mojej przyjaciółki, Adzią, do galerii handlowej. Kupiłyśmy dwie książki o adopcji: „Jeża" i „Wieżę z klocków". Usiadłyśmy w kawiarni, zamówiłam lody i kawę. Adzia czytała „Jeża", ja „Wieżę". Przeczytałyśmy je od razu. Później rozmawiałyśmy o tym, co to jest adopcja, dlaczego niektóre dzieci nie mają mamy i taty i są adoptowane.


«« | « | 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Pobieranie... Pobieranie...

Reklama

Reklama

Reklama