Dziennik czekania na cud

Nie wiadomo, dlaczego są na świecie takie kobiety, które zdolne do poświęceń i do dawania siebie innym, pomimo wielkiego serca i wielkiej miłości do drugiego człowieka, nie mogą mieć dzieci. Co czują? Tego tak naprawdę nikt nie wie. List, 12/2008



Imieniny cioci: siedzimy przy stole, jemy, pijemy. Wujek opowiada dowcipy. Nagle ni stąd, ni zowąd, niby tak bezwiednie, ciocia rzuca:

- Wiesz, u Kowalskich było takie małżeństwo, co nie mogło mieć dzieci!
- Tak? - pyta druga ciocia. -I co? - wtrąca trzecia.
- Poszli do takiego lekarza i ona wzięła jakieś tam tabletki. Właśnie urodziła dziecko
- chłopczyka!
- Ojej, no cudownie! - krzyczy druga ciocia i spogląda w moją stronę spode łba, czy usłyszałam, jaki to cud się zdarzył u Kowalskich.

Nie reaguję, więc ciocia kontynuuje:

- A nie wiesz kochana,
gdzie ten lekarz przyjmuje? - a nuż może usłyszę i po cichu polecę do tego cudotwórcy!
- Słyszałam, że gdzieś w centrum. Jak chcesz, to mogę ci to sprawdzić. Zadzwonię zaraz do Zosi, ona mi powie!
- No chętnie - kontynuuje druga ciocia - bo wiesz, u mnie w pracy jest taka dziewczyna...
Prosiła mnie, żebym dała jej namiary, gdybym coś wiedziała.

A ja siedzę i sobie myślę: „Ty głupia stara babo, już na pewno jakaś dziewczyna z pracy prosiła cię o telefon!". Czy one naprawdę myślą, że jestem taka głupia?

zwykły dzień

Boże, znowu nic. To już dwa lata! Kiedy zdarzy się jakiś cud? Mam znowu chandrę i nie chce mi się żyć. Dlaczego one wszystkie mają dzieci, a ja nie?! Co ja komu zrobiłam?!

Przychodzę do domu. Podnoszę słuchawkę i dzwonię. W słuchawce głos sympatycznej dziewczyny:

- Klinika, słucham.
- Chciałabym umówić się z panem doktorem.
- Nie ma problemu. Pani pierwszy raz?
- Tak. W tej klinice tak... Wizyta:
- Dzień dobry. Co się dzieje? Proszę opowiedzieć.
- W1987 r. operacja na prawym jajniku. Rozlana torbiel. Przy okazji usunięcie wyrostka.

Kolejne pytania: ile mam lat, od kiedy z mężem współżyjemy, czy miałam jakieś aborcje, jak długo staram się o dziecko... Spowiadam się panu doktorowi. Chcę mieć dziecko. Wszystkie koleżanki mają dzieci lub są w ciąży, a jeśli nie, to planują...

Zalecenie: hormony i jakieś tabletki. Wizyta: 100 zł. „Do zobaczenia za miesiąc".

Czekam. Kolejny miesiąc. Kolejny cykl. I nic. Zmieniam lekarza. Znowu spowiedź, znowu. Te same pytania - jakby ich tego uczyli na studiach. Od kilku lat regularnie odwiedzam ginekologa. Co to znaczy: „regularnie"? Raz w miesiącu. Od ośmiu lat, raz w miesiącu, tj. co najmniej dziewięćdziesiąt sześć wizyt. Trzeba do tego dodać koszty badań, leków. Niebagatelna kwota...




«« | « | 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Pobieranie... Pobieranie...

Reklama

Reklama

Reklama