„Mieszkam sama, grzechów nie mam", czyli jak się spowiadać

Jeżeli ktoś nie ma grzechu ciężkiego, to myślę, że wystarczy spowiadać się, powiedzmy, w przedziale od miesiąca do kwartału. Spowiedź raz do roku to trochę za rzadko. Pamiętajmy, że ten sakrament nie tylko oczyszcza, ale i odświeża wiarę, ma moc uzdrawiającą List, 3/2009



Wspomina Ojciec o skrupulantach, są oni przykładem pewnego skrajnego zachowania, a czy istnieje idealny penitent?

Nie ma jednego obowiązującego wzorca, dlatego że każdy człowiek jest inny. Należy być zwyczajnie uczciwym i wyznawać konkretne grzechy. Niektórzy spowiadają się z grzechu pierworodnego, a właściwie z jego skutków: „Byłem niedoskonały, rozpraszałem się w czasie modlitwy". Inni mieszają wady z grzechami: „Byłem chytry, leniwy...".

Zwracam wtedy uwagę, że nie spowiadamy się z wad, tylko z grzechów, czyli czynów. Nie mów, że byłeś skąpy, tylko powiedz, że nie dałeś żonie na lekarza. To grzech. Spowiadajmy się z konkretów. To jest najważniejsze. I w tym sensie, jeżeli można mówić o idealnym penitencie, to jest nim ten, kto spowiada się właśnie z grzechów.

Kiedyś na porządku dziennym był pewien specyficzny sposób spowiadania się. Na szczęście dawno takiej spowiedzi nie słyszałem. Wyglądało to mniej więcej tak: „Z pierwszego przykazania nic, z drugiego nic, z trzeciego nic…". Słysząc taką spowiedź, mówiłem: „Dalej, dalej". Pewna pani wyznała kiedyś: „Grzechów nie mam, sama mieszkam". Inna na pytanie: „A modlisz się za męża?", odpowiedziała: „Nie. On jeszcze żyje".

Jak głęboko ksiądz ma prawo ingerować w prywatność penitenta?

Granicę wyznacza ustalenie okoliczności czynu. Ktoś wyznaje np.: zgrzeszyłem nieczystością. Co to znaczy? Jest różnica, czy ktoś zrobił to sam, z osobą wolną czy z zamężną, a może z zakonnicą? Podaję te przykłady, by uświadomić, że okoliczności są ważne.

Natomiast absolutnie trzeba oddzielić spowiedź od różnych form psychoterapii. Dobrze jest, jeśli dany kościół czy sam spowiednik ma jakiegoś zaufanego terapeutę, do którego może odesłać kogoś z zaburzeniami emocjonalnymi. Spowiednik, który najczęściej nie posiada odpowiednich kompetencji, nie powinien wchodzić na grunt psychologii, ale powinien umieć odróżnić stany emocjonalne od grzechu. Dobrym przykładem jest nerwica lękowa, która czasami przejawia się skrupułami.

Inny przykład: chory człowiek, niezależnie od tego, jak bardzo by się starał, ile razy wejdzie do kościoła i popatrzy na Matkę Boską, ma nieczyste myśli i jakąś obsesję seksualną. A czerwony ze złości ksiądz w konfesjonale, zamiast skierować go do specjalisty, jeszcze krzyczy: „Ty taki i owaki, będziesz się smażył w piekle!".

Co innego, kiedy przychodzi jakiś zbereźnik, niespełniony Casanova, który również w sferze religijnej poszukuje podniet natury seksualnej, a co innego, kiedy przychodzi człowiek z nerwicą, któremu trzeba pomóc.

Czasem sami zdajemy sobie sprawę, że to, co spowiednik mówi, nie jest zbyt mądre.

Może się tak zdarzyć. Trzeba się wtedy za niego pomodlić. Pamiętajmy, że to, co ksiądz mówi w konfesjonale w ramach nauki, nie jest dogmatem. Wszystko badajcie, co szlachetne zachowujcie (1 Tes 5, 21) - taka jest moja rada. Księża powinni się spowiadać ze spowiedzi, które źle poprowadzili. Pół biedy, kiedy ksiądz głupio mówi, gorzej, jeśli przenosi własne zadry psychiczne na tego, kto do niego przyszedł.




«« | « | 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Pobieranie... Pobieranie...

Reklama

Reklama

Reklama