Czego nauczyłem się od Jana Pawła II

Z nauczania Jana Pawła II wynikają dla nas dzisiaj trzy wnioski. Po pierwsze, kiedy otwieramy się na inne tradycje religijne, możemy wzmocnić naszą własną wiarę wewnątrz naszej własnej tradycji. Więź, 1/2010



Komentując te słowa, muszę się nieco powtarzać. Oto Papież uczył, że aby stawać się lepszym chrześcijaninem, trzeba być otwartym na każdy promień światła i każdy promień prawdy. Można je znaleźć także poza wiarą chrześcijańską. Owocem tego wysiłku odnajdywania promieni światła, prawdy i mądrości poza chrześcijaństwem jest wypełnienie powołania chrześcijańskiego. Im więcej promieni odkrywasz, tym skuteczniej możesz dawać świadectwo. Wychodząc poza własną tradycję, wzmacniasz zatem swoje rozumienie i realizację tradycji.

Jest to prawda tak głęboka i prosta, że nic nie trzeba ani nie należy do niej dodawać. To lekcja, której wszyscy powinni się nauczyć. Analogię do tego można znaleźć w kabalistycznej wierze w nicocot, iskry Boskości rozproszone w całym stworzeniu.

Papież Jan Paweł II prowadził nas nie tylko swoimi słowami, ale także swoimi działaniami. Patrząc na niego w relacjach z innymi, widziało się osobę, która nie tylko rozumiała, że wszyscy ludzie stworzeni są na obraz Boży, ale po prostu przeżywała swoje życie zgodnie z tym nauczaniem. Głęboko poruszający mógł ¬– i wciąż może – być widok Jana Pawła II potrafiącego rozmawiać zarówno z królami i prezydentami, jak i z dziećmi czy ze zwykłymi ludźmi. Nigdy nie był protekcjonalny, nigdy nie traktował nikogo z góry. Interesował się ludźmi i nawiązywał relację z każdym, kogo spotykał. Był równocześnie papieżem i prawdziwym pasterzem.

Jan Paweł II nie pouczał ludzi, on wchodził z nimi w relacje. To podstawowa nauka dla nas wszystkich, którzy codziennie spotykamy się z ludźmi. Pamiętam ten moment w moim życiu, kiedy miałem zaszczyt rozmawiać osobiście z Papieżem. Było to 17 stycznia 2004 r., w dniu obchodzonym w Kościele katolickim jako Dzień Judaizmu. W Watykanie zorganizowano wówczas specjalny Koncert Pojednania dla dzieci Abrahama. Po koncercie mogłem spędzić z Papieżem kilka minut. Bardziej niż jakiekolwiek słowa pamiętam to, jak trzymał moją rękę. Pamiętam moją rękę w jego ręce… Takim ludzkim dotykiem można zakomunikować znacznie więcej niż da się przekazać poprzez z natury ograniczoną mowę. Tak wiele nauczyłem się z tego doświadczenia. My, duchowni, często uciekamy się do słów, podczas gdy tym, co naprawdę niezbędne, jest prosty ludzki dotyk. To kolejna lekcja, jakiej nauczyłem się od Papieża.

Jan Paweł II miał także wyjątkową zdolność do wyczuwania cierpienia innych ludzi. Z okazji nabożeństwa pokutnego w Watykanie w Dniu Przebaczenia, 12 marca 2000 r., napisał przejmujące słowa modlitwy, które następnie umieścił w szczelinie Ściany Zachodniej podczas swej niezapomnianej wizyty w Jerozolimie 26 marca 2000 r.:


Boże naszych ojców, który wybrałeś Abrahama i jego potomstwo, aby Twoje imię zostało zaniesione narodom: bolejemy głęboko nad postępowaniem tych, którzy w ciągu dziejów przysporzyli cierpień tym Twoim synom, a prosząc Cię o przebaczenie, pragniemy tworzyć trwałą więź prawdziwego braterstwa z ludem przymierza[16].

Umiejętność odczuwania bólu innych jest błogosławieństwem od Boga. Jan Paweł miał tę wrażliwość, miał tę łaskę.

Modlitwa za Papieża w warszawskiej synagodze

Koniec życia Papieża Jana Pawła II był bardzo trudnym czasem w Polsce. Wszyscy wiedzieliśmy, że ten moment musi nadejść, ale modliliśmy się, żeby było to chociaż jeden dzień później. W piątek, 1 kwietnia 2005 roku, ogłoszono, że stan zdrowia Papieża jest bardzo ciężki. Zdecydowałem, że powinniśmy tego popołudnia, zanim zaczniemy obrzędy szabatowe, odmówić modlitwę za zdrowie Papieża – i tak też zrobiliśmy.

Jan Paweł II zmarł następnego dnia. Pogrzeb miał się odbyć 8 kwietnia, też w piątek. Dlatego znów ogłosiliśmy, że będziemy się modlić za Papieża na początku szabatu, ale tym razem będzie to modlitwa żałobna. Przewodniczący naszej gminy żydowskiej, Piotr Kadlčik i ja zostaliśmy zaproszeni do polskiej delegacji na pogrzeb w Watykanie. Nie było pewne, czy zdążymy wrócić na szabat, więc zorganizowaliśmy modlitwę tak, by mogła się odbyć bez mojego udziału. Ale samolot zdążył wrócić do Warszawy przed szabatem, a ja dotarłem do naszej synagogi kilka minut przed rozpoczęciem modlitw.



[16] Cyt. za Żydzi i judaizm…, dz. cyt., s. 283.






«« | « | 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Pobieranie... Pobieranie...

Reklama

Reklama

Reklama