Dowartościować siebie

W drodze 7/2010

Gdy mówię pracoholikowi, że ma odpocząć, zatrzymać się i nic nie robić, to jest to zwykle zadanie, które w jego mniemaniu znajduje się zupełnie poza zasięgiem realizacji.

 

Jesteśmy przemęczeni. Trudno o bardziej oczywiste stwierdzenie. Jednak reakcja na ten stan jest zaskakująco nieadekwatna: bywamy zdziwieni, zaskoczeni czy wręcz zdenerwowani. Próbujemy zmęczenie obejść, skanalizować. Dlaczego?

Zmęczenie przeszkadza nam w funkcjonowaniu, w realizowaniu wpajanego nam od dzieciństwa modelu zachowań, kładącego nacisk na efektywność i wydajność. Traktujemy je podejrzliwie, gdyż straciliśmy zaufanie do mądrości własnego ciała. Sygnały, które w formie zmęczenia wysyła nam organizm, są przez nas odbierane jako wrogie i ograniczające nasz rozwój. Nie jesteśmy gotowi za nimi pójść. Dużo się słyszy o tym, że żyjemy dziś w kulturze ciała, a to nieprawda. Zachowujemy się dokładnie na odwrót, jakbyśmy ciała nie cenili. Gdy słyszymy, że ciało ma swoją mądrość, że warto go słuchać i z nim współpracować, nie traktujemy tego poważnie.

Czy właśnie dlatego próbujemy oszukać ciało za pomocą trzeciej kawy, kolejnego batonika, Red Bulla czy innych dopalaczy?

Myślę, że tak. I trzeba od razu dodać, że takie zachowanie jest szokiem dla organizmu, bo w sposób intensywny i pozbawiony umiaru stymuluje i pobudza go do pracy. Za takim traktowaniem siebie stoi przekonanie, że ciało przypomina maszynę, od której można wymagać coraz więcej i więcej, bezkarnie ją eksploatować i przy dostarczaniu odpowiednio dużej ilości paliwa oczekiwać spektakularnych efektów.

Przyszła do mnie kiedyś pacjentka z bardzo silną depresją. Po kilku sesjach okazało się, że za czasów studenckich trafiła na kurs, który pomagał ograniczyć ilość snu do trzech, czterech godzin na dobę. I przez ćwierć wieku tak funkcjonowała. Była aktywna i zaangażowana w rozmaite przedsięwzięcia. Potem nagle utraciła chęć robienia czegokolwiek. Potrzebowała kilku lat, żeby wrócić do wewnętrznej równowagi. Przytaczam tę historię, bo pokazuje ona, jak w sztuczny sposób narzucamy organizmowi nasze własne pomysły na to, jak powinien on funkcjonować. To, co nam się wydaje korzystne, często się kłóci z naturalnymi ograniczeniami ludzkiego ciała. Nie można oceniać własnego organizmu wyłącznie w kategoriach efektywności.

Dlaczego w takim razie tak mało odpoczywamy?

Bo to trudne. W wychowaniu powszechny jest model wymagania i rozliczania. Zakłada on ocenę siebie poprzez to, co wykonaliśmy. Przy takim spojrzeniu na życie odpoczynek jest definiowany jako „nicnierobienie”, a to źle się kojarzy. Często trafiają do mnie osoby, które są pracoholikami. Ludzie tacy, w chwili, gdy nie mają pracy albo dostępu do niej, nie potrafią się odnaleźć w życiu. Natychmiast myślą o tym, kiedy będą mogli wrócić do satysfakcjonującego ich działania zawodowego.

Czy taką sytuację można tłumaczyć jedynie stylem życia?

Tak, ale jest to także związane z przekonaniem, że „nicnierobienie” to marnowanie czasu. Wynika to z możliwości oferowanych nam dziś przez życie: na każdym kroku jesteśmy zachęcani do korzystania z wielu dobrych ścieżek samorealizacji i rozwoju. Każdy z nas ma nieograniczoną liczbę takich dróg dosłownie w zasięgu ręki. Wydaje się, że wystarczy po nie sięgnąć, nieco popracować i poświęcić trochę czasu, by uzyskać wymierny i satysfakcjonujący efekt. Jednocześnie zdajemy sobie sprawę, że nie ze wszystkich okazji uda się nam skorzystać. Dlatego próbujemy połączyć kilka z nich w całość i wycisnąć z siebie maksymalnie dużo, aby zrealizować cele i zadania, które sobie stawiamy.

To swego rodzaju wewnętrzny imperatyw popychający nas do nieustannego działania. Wydaje nam się, że właśnie na tym polega życie. Jeśli nie skorzystamy z tych okazji, stracimy coś bardzo cennego. Taki sposób myślenia jest często przejawem nieliczenia się z samym sobą i sugerowania się sukcesami innych, którzy się poświęcili, zaangażowali, dali z siebie wszystko i do czegoś doszli. A my, co?!

 

«« | « | 1 | 2 | 3 | 4 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

    Pobieranie...