Papieże w letniej rezydencji nad Jeziorem Albańskim

Niedziela 32/2010 Niedziela 32/2010

Życie w Willach Papieskich toczy się bez przerwy. Prace rolnicze i ogrodnicze mają swój całoroczny rytm. A poza tym musimy też zajmować się utrzymaniem nieruchomości

 

Włodzimierz Rędzioch: – Jest Pan dyrektorem Willi Papieskich w Castel Gandolfo. Dlaczego mówimy o „willach”, a nie o „willi”?

Saverio Petrillo: – Używamy określenia „wille papieskie” na trzy budowle pochodzące z różnych epok historycznych, stanowiące dziś jedną całość. Pierwsza to Villa del Moro (willa Maura) – w praktyce jest to ogród otaczający Pałac Apostolski. Pałac ten został wzniesiony w 1200 r. przez Gandolfich (stąd nazwa miejscowości: Castel Gandolfo – Zamek Gandolfich). Po pochodzącym z Genui rodzie Gandolfich miejscem władał wpływowy ród rzymski Savellich. Stolica Apostolska weszła we władanie miejscowością w 1596 r.

Druga willa należała do kard. Camillo Cybo, stąd jej nazwa „willa Cybo”. Po śmierci kardynała w 1773 r. kupił ją Klemens XIV. Natomiast trzecia to willa Barberinich – przeszła na własność Stolicy Apostolskiej na mocy konkordatu z 1929 r.

– Mówił Pan, że historia pałacu zaczyna się w czasach panowania Gandolfich, lecz historia tego miejsca nie zaczęła się w średniowieczu…

– Tak, to prawda. W willi Barberinich znajdują się pozostałości po jednej z najwspanialszych willi starożytności: Albanum Domitianum, tzn. willi cesarza Domicjana (81-96 r. po Chrystusie). Mamy więc fragmenty zarówno teatru, kryptoportyku, jak i samego pałacu cesarskiego. 

– Zaczął Pan pracować w Willach Papieskich w czerwcu 1958 r., tzn. jeszcze za pontyfikatu Piusa XII…

– Zgadza się. Pius XII zmarł 9 października tego samego roku właśnie w Pałacu Apostolskim w Castel Gandolfo. Było to dla mnie bardzo smutne doświadczenie, ponieważ Papież umierał sam.

– Pius XII zasłynął z tego, że nie miał sekretarza…

– Na domiar złego akurat w tym okresie nie było sekretarza stanu ani kamerlinga. Dr Riccardo Galeazzi Lisi, papieski lekarz, zabalsamował ciało Papieża jakimiś kremami – zwłoki umieszczono prowizorycznie w Sali Szwajcarów. Dopiero następnego dnia ubrano ciało w papieskie szaty i wystawiono na widok publiczny. Było to przygnębiające, ale pocieszało mnie wielkie zaangażowanie zwykłych ludzi, którzy tłumnie przybywali, by oddać cześć Papieżowi. Wielu z nich odwiedzało Pałac Apostolski po raz drugi, gdyż w czasie działań wojennych Pius XII otworzył drzwi swej rezydencji uchodźcom, którzy schronili się tutaj przed hitlerowskimi łapankami, gdy wojska alianckie lądowały w porcie w Anzio. Kobietom ciężarnym Papież odstąpił swój apartament – urodziło się tam aż 50 dzieci. Wielu chłopcom dano imię Papieża: Pius lub Eugeniusz (Pius XII nazywał się Eugenio Pacelli).

– W tym samym roku rozpoczął się pontyfikat Jana XXIII, który zasłynął z tego, że nie respektował sztywnych reguł watykańskich i często wychodził po kryjomu z Pałacu Apostolskiego…

– Tak samo zachowywał się w Castel Gandolfo – od czasu do czasu znikał, używając jednego z bocznych wyjść. Problem w tym, że nikomu nic nie mówił i wychodził bez obstawy. Jeździł po okolicznych miasteczkach, aby być wśród ludzi. Pewnego razu w niedzielę zadzwonił do nas ktoś z Anzio (portowe miasto na wybrzeżu Lacjum – przyp. W. R.), nieco później był w sąsiednim miasteczku Nettuno. Następnie sygnalizowano nam jego obecność nad Jeziorem Albańskim. Przeżyliśmy bardzo nerwowy ranek, a Papież, jak gdyby nigdy nic wrócił przed południem i poprowadził modlitwę „Anioł Pański” z balkonu pałacu.

Innym razem poszedł na przechadzkę do pobliskiego miasteczka Genazzano. Ludzie go poznali i istniało niebezpieczeństwo, że tłum go zgniecie. Na szczęście kapitan policji wsadził go do samochodu i odwiózł do pałacu. Mimo tych doświadczeń Jan XXIII nigdy nie zrezygnował z kontaktu z ludźmi.

– A jak wyglądały wakacje Pawła VI w Castel Gandolfo?

– Mam bardzo szczególne wspomnienia związane z Pawłem VI. Na tydzień przed konklawe w 1963 r. ówczesny arcybiskup Mediolanu był w Castel Gandolfo jako gość swego dobrego przyjaciela Emilio Bonomellego, dyrektora Willi Papieskich. Kard. Giovanni Battista Montini schronił się tutaj przed dziennikarzami, którzy uważali go za przyszłego papieża. Dobrze pamiętam dzień 19 czerwca, gdy wyjeżdżał na konklawe – żegnaliśmy go przy bramie. Wrócił do nas już jako papież.

Był to człowiek bardzo dyskretny. W pierwszym tygodniu pobytu zorganizował dla siebie osobiste rekolekcje – cały czas się modlił. Następnie rozpoczął swą normalną działalność.

 

«« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Pobieranie... Pobieranie...

Reklama

Reklama

Reklama