Abraham, czyli logika wiary

Wyobraźmy sobie następującą sytuację: przy kratkach konfesjonału klęka mężczyzna i wyznaje, że usłyszał głos, który żąda od niego, żeby zabił w ofierze swojego syna. Ksiądz profesor jest spowiednikiem Teologia polityczna, 2005-2006





D.K.: Czy jednak efektem nie będzie to, że Kościół stanie się zakładnikiem takiej wizji pokoju ze Światem? Bo mam wrażenie, że weszliśmy na drogę cichej polityzacji Kościoła. Przynajmniej w Polsce. W opinii komentatorów zewnętrznych Kościół angażuje się w politykę wówczas, gdy podkreśla konflikt z tym, co w kulturze dominuje. Natomiast tam, gdzie popiera główne trendy, tam mówi się, że spełnia swój obowiązek. Poparcie dla demokracji za polityczne nie uchodzi, natomiast sprzeciw wobec aborcji jak najbardziej.

Weźmy wsparcie Kościoła dla integracji europejskiej. I mówię to jako jej zwolennik. Przecież to było najmocniejsze polityczne zaangażowanie od 1989 roku. Nikt o zdrowych zmysłach nie wątpi, że stanowiska w tej sprawie nie da się wyprowadzić z Ewangelii. To jest par excellence polityczne zaangażowanie. I to niezwykle ryzykowne, bo integracja przy wszystkich swoich zaletach będzie miała ofiary i te ofiary będą mogły powiedzieć, że są ofiarami polityki Kościoła.

I co powiemy? Że polityczna kalkulacja wskazywała na więcej zysków niż strat? Przecież to nie jest język Kościoła – bo Kościół nie jest po stronie beneficjentów, tylko po stronie biednych, skrzywdzonych i poniżonych. Mam wrażenie, że dawno tak nie nadużyto autorytetu Ewangelii jak w tym wypadku, a jakoś tym razem nikt nie protestował przeciw zaangażowaniu Kościoła w politykę. Ba! dyżurni krytycy bili brawo.


T.W.: Zgadzam się z tym, chociaż też nie jestem bynajmniej przeciwnikiem integracji. Dość często na te tematy rozmawiamy z moim bratem, który jest proboszczem i pewne rzeczy widzi z bliska, bo słucha więcej zwykłych ludzi niż ja. Mówi, że do dzisiaj nam nie mogą zapomnieć „Solidarności”. Nam – to znaczy Kościołowi w sensie instytucji. Niezależnie od tego, że to była wtedy pełna racja, i to jeszcze – w swojej istocie – znajdująca uzasadnienie w Ewangelii. Choć zapewne też nie we wszystkim, co zrobiono. Natomiast tu jest rzeczywiście ryzyko potężne i ci, którzy będą mieli za złe instytucjom kościelnym, że tak się zaangażowały – łatwo wykażą swoją rację. Niezależnie od tego, że w kategoriach politycznych, społecznych, kulturowych itd. Sam projekt jest do zaakceptowania i jest słuszny. Tylko pytanie, czy w ten sposób powinno się go popierać.

D.K.: A więc politycznie?

T.W.: W sensie zasadniczym zgadzam się z nim. Trudno inaczej. Ale to nie znaczy, że zgadzam się z politycznym sposobem przeprowadzenia tej sprawy.
«« | « | 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 | 8 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Pobieranie... Pobieranie...

Reklama

Reklama

Reklama