Myśli kosmate

Tygodnik Powszechny 39/2010 Tygodnik Powszechny 39/2010

Pożądliwość jest związana z naturalną ciekawością, wynikającą z grzechu pierworodnego, i przyzwoleniem, by stała się ona motywacją do grzesznych czynów. Nieczysta myśl erotyczna to taka, która ów impuls chce doprowadzić do końca.

 

Tylko od nas zależy, jaki będziemy mieli do nich stosunek. Pożądliwość jest związana z „naturalną ciekawością”, wynikającą z grzechu pierworodnego, i przyzwoleniem, by stała się ona motywacją do grzesznych czynów. „Nieczysta” myśl erotyczna to taka, która ów impuls chce doprowadzić do końca, i przekształca się w scenariusz, na którym zbudowana jest fantazja. Za „nieczyste” nie można jednak uznać myśli erotycznych tylko dlatego, że wiążą się one z przeżyciem przyjemności. Przyjemność sama w sobie ma wartość neutralną moralnie. Ważne jest, by właściwie uchwycić „napięcie” między pożądliwością a namiętnością i je kontrolować.


Moralność orgazmu

W wyniku realizacji potrzeby seksualnej człowiek doświadcza przyjemności i satysfakcji. Zdaniem seksuologów zdolność do przeżywania orgazmu jest jedną z najwyższych i najbardziej dojrzałych zdolności w rozwoju seksualnym. Wyobrażenia erotyczne nie są „nieczyste” tylko dlatego, że mogą doprowadzić do orgazmu poza kontekstem współżycia małżeńskiego. Na szczęście za sobą mamy czasy, w których polucja nocna była traktowana jako czyn grzeszny, ale wciąż trudno nam doświadczać przyjemności bez poczucia wstydu, kiedy „atakują” nas wyobrażenia erotyczne. Wielu katolików bierze to doświadczenie za oznakę „pożądliwości ciała”, jaką miał na myśli św. Paweł, gdy pisał: „Postępujcie według Ducha, a nie będziecie spełniali pożądań ciała. Gdyż ciało pożąda wbrew Duchowi, natomiast Duch przeciwko ciału. Jedno przeciwstawia się drugiemu, tak że czynicie nie to, co chcecie” (Gal 5, 16-17).

Fantazje erotyczne nie są „nieczyste” tylko dlatego, że doświadcza się ich jako natrętnych poruszeń, których nie można powstrzymać siłą woli. Niektóre osoby (a młodzież ze względów rozwojowych jest tutaj grupą uprzywilejowaną) często w ciągu dnia doświadczają natarczywych wyobrażeń, wcale tego nie pragnąc. To nie jest grzech. Z psychologicznego punktu widzenia ważne jest, aby myśli erotyczne, które przychodzą wtedy, kiedy się ich nie spodziewamy, zaakceptować jako coś własnego, chociaż uciążliwego. Założenie, że cielesność jest dobra, ale potrzebuje kontroli, sprowadza się często do takiego kontrolowania, że przez walkę ze złem rozumie się walkę z własną (a często i cudzą) seksualnością. Przyjemność staje się „nieczysta”, kiedy wynika z postawienia znaku równości między seksualnością a wolnością seksualną. Skrajnym przypadkiem może tu być orientacja automonoseksualna, czyli osiąganie satysfakcji seksualnej jedynie w efekcie zachowań autoerotycznych. Na drugim krańcu są postawy związane z promiskuizmem (czyli współżyciem z przypadkowymi osobami, pozbawionym więzi uczuciowej). Trzeba jednak pamiętać, że zaburzenia ludzkiej seksualności nie są tym samym, co grzeszne czyny. Fantazjowanie seksualne dla osiągnięcia przyjemności nie jest nieczyste dlatego, że dąży do orgazmu, ale dlatego że poszukiwanie przyjemności zmysłowej może przejąć nad nami kontrolę. Przyjemność, która zastępuje wartości, prowadzi do moralnej, a często i emocjonalnej, przepaści. Rozwiązaniem problemu nie jest jednak „nerwica religijna”.

Czystość to nie anielskość

Jeszcze dziś niektórzy gorliwi katolicy sądzą, że są powołani do osiągnięcia „anielskiej czystości”, a więc także wolności od wyobrażeń erotycznych. Za takim ideałem świętości kryje się nie tylko błędna teologia, ale też negatywne dla osobistego rozwoju przekonanie, że celem ascezy jest stłumienie seksualności i wszystkiego, co z nią związane. Ponieważ nie jesteśmy, nie byliśmy i nie będziemy aniołami, porównywanie się do nich wyrządza nam szkodę. Celem ascezy chrześcijańskiej nie jest tłumienie pragnień seksualnych (to prowadziłoby do wolności od moralnej odpowiedzialności), ale integracja trzech najważniejszych funkcji seksualności.

Psychologiczna wartość czystości polega na przejściu od stosunku represyjnego do postawy zakładającej możliwość wyboru, w którym kieruje się oceną wartości będących podstawą danego czynu. Akcent położony jest nie na lęku przed popełnieniem grzechu, lecz na wolności wyboru dobra. Warto pamiętać o psychologicznej zasadzie, która mówi, że „jeśli pragnienie jest ojcem myśli, lęk jest matką wszystkich wydarzeń”. Oznacza to, że lęk, który występuje w kontekście myśli erotycznych, jest złym doradcą, ponieważ często prowadzi właśnie do tego, czego się boimy. Skrajny przypadek takiej tendencji to nerwica obsesyjna, w której należy uwzględnić zbyt szybki rozwój ego (zdolności psychiczno-racjonalno-poznawczych) względem rozwoju libido (tendencji uczuciowo-seksualnych).

Jak zauważył Freud, nieprzypadkowo nadmierny moralizm u osób obsesyjnych jest następstwem tego przesunięcia i tej straty uczuciowo-seksualnej. Można ją odzyskać nie upodabniając się do aniołów, ale stając się dojrzałym człowiekiem. „Tajemnicą” tego sukcesu jest świadomość, że przezwyciężenie pokusy nie oznacza stłumienia seksualności. Nie wysyłajmy do piekła tych, którzy (jeszcze) tej dojrzałości nie osiągnęli. Tymczasem uczmy ich Dekalogu od początku, a nie na skróty, idąc zaś do spowiedzi, właściwie rozeznawajmy własne poruszenia. To nie seks obraża Boga, ale brak miłości. „Nieczysta” jest osoba, która nie kocha, a nie ta, która jest namiętna. Ważne tylko, by nie zamknęła się w świecie swojej wyobraźni.

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Pobieranie... Pobieranie...

Reklama

Reklama

Reklama