Postklerykalizm i utracona wiarygodność

Życie duchowe - Zima 93/2018

W obecnej sytuacji Kościoła nie widzę dla nas, duchownych, innej drogi wyjścia z klerykalizmu i plemiennej zawziętości jak „zwrócenie karabinu świeckim”.

Świątynia z kamienia zastąpiła człowieka

Do ukształtowania religijności skupionej wokół osób duchownych doprowadziło oddzielenie posługi sakramentalnej od caritas, obrzędowości od relacji, sacrum od codzienności. Prezbiterzy, postrzegani nieraz jako pośrednicy między ludźmi a Bogiem, umacniali starotestamentową pobożność wyrażającą się w mnożeniu modlitw i skrupulatnym przestrzeganiu przepisów religijnych.

Relacje z ludźmi ubogimi, poza tradycyjną jałmużną, wydawały się dla rzeszy katolików nie mieć nic wspólnego z religią, mimo że św. Jakub w swoim liście jednoznacznie definiuje religijność jako troskę o najbardziej potrzebujących, i to troskę bez kalkulacji, wolną od logiki tego świata, od myślenia kategoriami „coś za coś” (por. Jk 1, 27). Dla ludzi formowanych w duchu religijnego formalizmu relacje nie były tak ważne jak obowiązek uczestniczenia we Mszy świętej, nakaz wstrzymywania się od pokarmów mięsnych oraz zakaz stosowania prezerwatyw i pracowania w niedzielę. Jak faryzeusze, którzy wydłużali frędzle u swych płaszczów, tak kler poszerzał i uaktualniał instrukcje wydawane wiernym, ogłaszał, jaki strój jest przyzwoity, jak i kiedy należy klękać, jakiego filmu nie można oglądać i na co nie zezwala się w łożu małżeńskim, czyli jak daleko można się posunąć, by nie narazić się surowemu Bogu. Kler miał na wszystko gotową odpowiedź, uwalniając tym samym osoby świeckie od myślenia i brania odpowiedzialności za własne decyzje.

Starotestamentowy język, który miał podkreślać ciągłość między przymierzem zawartym z Izraelem a Nowym Przymierzem, przestał być przez wielu wiernych rozumiany. Świątynia zbudowana z kamieni zastąpiła człowieka – prawdziwą świątynię Boga. Prezbiter zaczął być postrzegany jako kapłan, a stół eucharystyczny nazwaliśmy ołtarzem. Cementowaliśmy przez wieki klerykalizm, używając w kazaniach barokowego języka nie mającego wiele wspólnego z codziennym życiem.

Duch zachwiał hierarchią

W XX wieku, gdy wśród znaczącej części wiernych umacniała się religia nakazów i zakazów, byliśmy świadkami oddolnej reakcji natchnionych katolików, którzy powoływali do życia ruchy i wspólnoty akcentujące zarazem osobiste i wspólnotowe doświadczenie wiary. Chrześcijanin zaczął wydobywać się z anonimowego tłumu i stawać się coraz bardziej świadomym swojej misji. Rozkwit ruchów i nowych wspólnot zachwiał hierarchią i terytorialną strukturą Kościoła jak wieczernikiem w Dniu Pięćdziesiątnicy. Nieraz biskup przystępował do ruchu kierowanego przez charyzmatyczną kobietę, a nierzadko wierni porzucali swoje parafie, by połączyć swoje życie ze wspólnotą spotykającą się poza jej terytorium. Zamykanie oczu na tę rzeczywistość czy traktowanie tych przemian jako przejściowych deformacji nie wydaje się rozsądne. Duch Święty zachwiał hierarchią nie po to, by ją umocnić.

Owoce klerykalizmu pokutują do dzisiaj, mamiąc prymatem mnogości nad jakością, formy nad treścią. Zachowawcze środowiska, bardzo niechętne papieżowi Franciszkowi, nadal upatrują pobożność w mnożeniu modlitw i w hołdowaniu rytualnym gestom. Nie oceniając ich intencji, sprawiają wrażenie, jakby Bóg interesował się bardziej liturgią niż naszym codziennym życiem i relacjami.

Mimo autentycznego przebudzenia w powszechnym Kościele nadal wielu ludzi redukuje chrześcijaństwo do obrzędów. Inni z kolei zajmują się propagowaniem szeregu objawień będących nie bez wpływu na odrealnienie wiary mierzonej intensywnością uniesień. Z jednej strony mamy romantyczny spirytualizm i opór przed zmianami, a z drugiej strony zbyt łatwe przyklaskiwanie zmieniającemu się światu, które prowadzi do libertynizmu i ideologizacji wiary. I tu pojawia się niepokój ze strony hierarchii: Czy pogubieni wierni poradzą sobie z odpowiedzialnością za Kościół, gdy zabraknie księży, którzy będą mówić im, co jest, a co nie jest słuszne?

Religijność plemienna

Tadeusz Boy-Żeleński w felietonie Dziewice konsystorskie, w latach dwudziestych ubiegłego wieku, przytacza słowa Narcyzy Żmichowskiej, która tak określa proces klerykalizacji Polski: „wszystko co polskie przedzierzgnęli na katolickie, wszystko co katolickie udali za szczeropolskie, i tak dziś temi dwuznacznikami zręcznie szermierzą”2. I tak do dziś, w XXI wieku, prawdziwy Polak to dla wielu katolik, a prawdziwy katolik to koniecznie Polak. Nie nazwałbym tego klerykalizmem w sensie dosłownym, ale czymś w rodzaju mentalności plemiennej, która wypływa z przekonania, że Polak-katolik wie lepiej, co jest, a co nie jest katolickie. Księża, którzy się z tym nie zgadzają, są określani przez klerykalnych recenzentów mianem heretyków, komunistów i masonów.

Już sto lat temu pojawiały się głosy, które świadczą o krytycznej wobec klerykalizmu atmosferze. Według Boya-Żeleńskiego klerykalizm skumał się z nacjonalizmem i „wszystkich największych wygów i cyników” można spotkać „w rzędzie obrońców wiary i cnot staropolskich”3. Natomiast z pisma „Odrodzenie” z roku 1906 dowiadujemy się, że „wrogiem pokoju, zarzewiem waśni domowych i podnietą Kainowych zbrodni okazują się nie niewiara, lecz fanatyzm religijny; nie świecka nauka… przewrotowe idee współczesne, lecz średniowieczna ciemnota i zabobon, wstecznictwo starannie pielęgnowane przez Kościół katolicki”4. Z tym, że dzisiaj to wstecznictwo i lęk przed zmianami bardziej charakteryzuje konserwatywnych i nacjonalistycznie nastawionych świeckich niż hierarchów Kościoła. Nie kler, lecz świeccy jawią się obrońcami klerykalizmu i strażnikami niewzruszoności tego, co zawsze było i z czego Polak-katolik był przez wieki dumny.

«« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

  • tomak
    13.01.2018 14:51
    Jezuita Żmudziński wypowiada szereg tez, które muszą dziwić w ustach duchownego. Co np. znaczą słowa "Nie zachęcaliśmy do szukania sensu w życiu na ziemi, usypialiśmy wizjami zaświatów, przedstawialiśmy świętych, w tym Maryję, jako istoty pozaziemskie." Czy czegoś takiego nie mógłby napisać komunistyczny aktywista z lat 50-tych XX wieku? Z całą pewnością mógłby. Co to znaczy "usypiać wizjami zaświatów"? Czyżby ten jezuita nie wierzył w zbawienie, potępienie, w niebo, piekło, czyściec? Czyżby krytykował to, że normalny katolik, wierzy w Matkę Bożą, w świętych, żyjących w innym świecie niż nasz, ale duchowo obcujący z nami? Cóż znaczy to powoływanie na Tadeusza Boya-Żeleńskiego, który całe życie walczył z Kościołem katolickim i którego życia nie pozbawili konserwatywni katolicy, lecz ateistyczni zbrodniarze hitlerowscy (Lwów 1941)? Co znaczą słowa "wstecznictwo i lęk przed zmianami" (jakimi?), wiązane z "konserwatywnymi i nacjonalistycznymi świeckimi"? Czy ów jezuita nie pojmuje, że jeśli i oni z Kościoła odejdą, to do kościołów nikt już nie zajrzy? Jeśli zabije wiarę wierzących, niewierzący ich nie zastąpią, kościoły trzeba będzie sprzedać lub wyburzyć. To kogo zatem ta obraźliwa mowa? Kogo ów jezuita reprezentuje?
  • Bart
    13.01.2018 15:28
    Póki Kościół będzie brał kasę z budżetu państwa, póki będą możliwe dotacje z instytucji i firm państwowych Kościół nie będzie WIARYGODNY!
  • Bart
    13.01.2018 15:39
    Boże! Jakie to prawdziwe!
  • Grzech pierworodny
    13.01.2018 16:40
    Czy człowiek, gdy otrzyma wolność i wiedzę czynić będzie dobrze? Likwidacja wspólnoty i bycie w bezustannej wędrówce zaprowadzi człowieka do zbawienia? Historia od Adama do Ukrzyżowania i później jest wskazaniem. Ludzie nie pszeszli selekcji w cnocie i mądrości. Po rozpadzie dotychczasowego będzie czas ciemności zanim znów się Kościół odrodzi. Ile dusz pójdzie na zatracenie?
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

    Pobieranie...