Jak św. Mikołaja zamieniono w krasnala

Niedziela 49/2012

Kim naprawdę był ten, na którego pamiątkę każdego roku 6 grudnia obdarowujemy się prezentami?

 

Staruszek – choć, niestety, już coraz rzadziej – ubrany tradycyjnie w czerwony płaszcz, mitrę i z pastorałem w ręku, z siwą brodą, o dobrotliwym spojrzeniu i z przepastnym workiem pełnym darów, przemierzający od stuleci nie tylko polskie miasta i wioski, nie jest legendarną postacią z bajki ani Dziadkiem Mrozem z krainy PRL-u czy też rubasznym krasnalem rozdającym na ulicach i w supermarketach prezenty.

Był katolickim biskupem

Św. Mikołaj urodził się prawdopodobnie w Patarze (obecnie Demre) na terenie dzisiejszej Turcji ok. roku 270 i był jedynym dzieckiem zamożnych rodziców, zajmujących się rozpowszechnionym wówczas kupiectwem. Choć nie posiadamy zbyt wiele historycznych wiadomości na temat jego życia, postać tego świętego, owiana licznymi legendami i podaniami, jest jedną z najbardziej barwnych postaci w hagiografii.

Pełen miłosierdzia i współczucia dla biednych, Mikołaj odznaczał się szczególną wrażliwością na ludzką niedolę. Po śmierci rodziców odziedziczonym znacznym majątkiem chętnie dzielił się z potrzebującymi, usiłując przy tym zachować całkowitą dyskrecję i anonimowość.

Istotny wpływ na wychowanie i duchowość młodego Mikołaja wywarł jego stryj, biskup Miry, z którego rąk późniejszy święty otrzymał święcenia kapłańskie, nie zaprzestając nigdy swej dobroczynnej działalności. Wieść o jego dobroci i szlachetności lotem błyskawicy obiegła bliższe i dalsze okolice. I tak podbił sobie ludzkie serca, że wkrótce został wybrany na kolejnego biskupa miasta Miry. Troszczył się nie tylko o potrzeby duchowe powierzonych mu wiernych, ale i o ich potrzeby materialne. W czasie zarazy, jaka nawiedziła okolice jego miasta, usługiwał zarażonym z narażeniem własnego życia. Kiedy indziej swoją modlitwą uratował rybaków od grożącego im niebezpieczeństwa podczas szalejącej na morzu burzy.

Z pism św. Grzegorza Wielkiego wiemy, że w czasie prześladowania, jakie wybuchło za cesarza Dioklecjana, święty został uwięziony. Uwolnił go dopiero edykt mediolański w roku 313. Mikołaj uczestniczył też w pierwszym soborze powszechnym w Nicei (325 r.).

Po długich latach swej posługi dobry biskup Mikołaj zmarł 6 grudnia ok. 345 r. Pochowano go w Mirze, a jego kult szybko rozprzestrzenił się w całym świecie chrześcijańskim. Gdy w 1087 r. Mira dostała się w ręce Saracenów, relikwie św. Mikołaja, wykradzione przez kupców włoskich, 9 maja tegoż roku przewiezione zostały do Bari na południu Włoch. Bari zyskało nowego patrona i do dnia dzisiejszego zachowała się tam tradycja organizowania dwa razy w roku uroczystości ku czci św. Mikołaja: 9 maja i 6 grudnia. Pierwsza – na pamiątkę sprowadzenia relikwii świętego, druga – związana z dniem jego śmierci. W 1089 r. papież Urban II poświęcił nowy kościół ku czci św. Mikołaja i jeszcze w tym samym roku zwołał u grobu świętego synod, który miał na celu połączenie Kościołów prawosławnego z katolickim. (Kilka wieków później w tym samym kościele spoczęła Bona Sforza, żona króla polskiego Zygmunta Starego i matka Zygmunta Augusta).

Przy grobie świętego biskupa działy się liczne cuda, przyczyniając się jeszcze bardziej do wzrostu jego kultu, a sanktuarium w Bari stało się jednym z centrów pielgrzymkowych Europy wieków średnich i okresu renesansu. Wzrastała też liczba kościołów pw. św. Mikołaja.

Kim na pewno nie jest św. Mikołaj?

A jednak coś się stało z piękną Mikołajową tradycją. Coś się zmieniło w samym wizerunku św. Mikołaja. Obok wyobrażenia utrwalonego w ikonografii – choć nie do końca zgodnego z historyczną prawdą epoki, gdzie św. Mikołaj przedstawiany jest m.in. w czerwonym stroju, w łacińskiej lub bizantyjskiej mitrze i z pastorałem w ręku (jak na zamieszczonym wizerunku), a mitrę nosił wówczas jedynie cesarz, pastorał zaś nie był jeszcze atrybutem pasterskiej władzy biskupiej – obok naszej tradycyjnie już wyobrażanej postaci świętego jako dobrego staruszka z długą białą brodą, w okularach na nosie, z laską w ręku i wielkim workiem prezentów, pojawiło się nowe, obce naszej chrześcijańskiej kulturze święto mikołajkowe. I oto coraz częściej św. Mikołaj kojarzony jest z czerwononosym krasnalem z zimnej Laponii, a jego czerwone wdzianko i równie charakterystyczna czapka z białym pomponem w niczym nie mogą już przypominać godności biskupiej świętego. Komercjalizacja i laicyzacja naszego życia stworzyła taki właśnie obraz jednego z najpopularniejszych i najbardziej czczonych niegdyś świętych.

Mijając zatem w tych dniach na ulicach naszych miast i miasteczek grubego i rubasznego krasnala z czerwonym najczęściej nosem, miejmy świadomość, że ta ze wszech miar komercyjna postać, tak nam nachalnie podsuwana, nie ma nic wspólnego z autentyczną i historyczną postacią świętego biskupa Mikołaja, którego relikwiom w 1984 r. złożył też hołd bł. Jan Paweł II. Obchodzenie dnia św. Mikołaja ma jeden cel: sprawianie radości innym – tak jak czynił to ten dobry biskup. Niech ta potrzeba rodzi się zawsze z serca, a nie z kolorowych wystaw i mody na mikołajki.

 

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

    Pobieranie...