Mówię więźniom: „Bóg was kocha”

Jako dobry duch więzienia do Aresztu Śledczego na Piaskach trafiła 12 lat temu. Patrzy ona na polskie więzienie z dystansem obcokrajowca. Uważa, że każde więzienie jak lustro odbija największe społeczne bolączki. U nas jest nią alkoholizm Niedziela, 1 marca 2009



Człowieczeństwo odzyskiwane

Syn Basi miał tylko 20 lat, zmarł nagle. Nikt go tutaj nie znał, a płakali wszyscy, byli z Basią w jej bólu. – Nazarena, jak można pogrzebać dziecko w wieku 20 lat? – pytali dramatycznie.
Agnieszka pięknie śpiewała kolędy, przychodziła na ich Msze św. Odsiedziała swoje, wyszła. Spotkały się z Siostrą gdzieś w wielkim markecie, ucałowały. S. Nazarena, wierna swoim zasadom, o nic nie pytała, bo może Agnieszka chce zapomnieć, wymazać z pamięci tamten etap swojego życia. Jej prawo. Bywa, że więźniowie po wyjściu nie poznają człowieka, chcą szybko zapomnieć tamten czas, miejsce, tamtych ludzi.

Dominik wszedł na drogę nawrócenia duchowego. Koresponduje z zakonnikiem, benedyktynem, i ta korespondencja, zdaniem s. Nazareny, ma ogromną wartość terapeutyczną. Dominik już wie, że popełnił zło. Siedzi za morderstwo. Dominik już poznał smak dobra. Sam podjął pewne wyrzeczenia na drodze pokuty: zrezygnował z kawy i papierosów. To bardzo duże wyrzeczenie. Dominik posiedzi jeszcze kilkanaście lat.

Małgosia kończyła już prestiżowe studia, gdy uwikłała się w narkotyki i popełniła niejedno przestępstwo. Odsiedziała. Wyszła – z więzienia i na prostą życiową. Pisze piękne, pełne wdzięcznych słów listy. Podobnie inni. Rozważania o Bożym Miłosierdziu, refleksje o życiu, o polskim Papieżu, słowa wdzięczności – to już pokaźny zbiór pism i listów.

„Mogłoby się wydawać, że tam, gdzie Słowo Boże głoszone jest od tysiąca lat, tam, skąd pochodzi Ojciec Święty, nie ma wiele pracy dla misjonarzy. Okazuje się, że wcale tak nie jest. Takim miejscem, gdzie wiele jeszcze trzeba zrobić, jest nasz zakład penitencjarny, gdzie spotkać można s. Nazarenę, misjonarkę ze słonecznej Italii.

Opowiada nam, jak niezgłębione jest Miłosierdzie Boże, o tym, że jest Ktoś, kto kocha nas bezgranicznie i bezinteresownie – Jezus Chrystus. Przekonuje nas, którzy skrzywdziliśmy tak wielu ludzi, że najważniejszym przykazaniem jest kochać bliźniego swego. Nie jest łatwo wytłumaczyć to ludziom, którym obce było do tej pory pojęcie miłości i miłosierdzia. Ta misjonarka opowiada nam o Synu Bożym, który uzdrawia ciało i duszę, który każdą zbrodnię wybaczy, jeśli Mu zaufamy. Wielu z nas uwierzyło, że nie wszystko jeszcze stracone…”.

U źródeł większości więziennych przypadków – zdaniem Siostry (i wielu terapeutów) – jest alkohol. Polski, niestety, zwyczaj picia alkoholu przy każdej okazji, pewna presja na picie nawet w tzw. porządnych rodzinach, a co dopiero mówić o dysfunkcyjnych środowiskach, o dzieciach i młodzieży, których „wychowuje” ulica.

Alkohol jest tam od zawsze. Alkohol powoduje nieodwracalne zmiany w psychice. Czy zatem można obarczać młodego człowieka stuprocentową winą za skądinąd straszne czyny, gdy on nie ma żadnej kontroli nad swoim życiem? Ma mózg rozmiękczony przez alkohol. Nikt mu nigdy nie mówił, że można inaczej.



«« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Pobieranie... Pobieranie...

Reklama

Reklama

Reklama