Mówię więźniom: „Bóg was kocha”

Jako dobry duch więzienia do Aresztu Śledczego na Piaskach trafiła 12 lat temu. Patrzy ona na polskie więzienie z dystansem obcokrajowca. Uważa, że każde więzienie jak lustro odbija największe społeczne bolączki. U nas jest nią alkoholizm Niedziela, 1 marca 2009



Rodowita Sycylijka – s. Nazarena Scopelliti do Kielc, a zaraz potem jako dobry duch więzienia do Aresztu Śledczego na Piaskach, trafiła 12 lat temu. Patrzy ona na polskie więzienie z dystansem obcokrajowca. Uważa, że każde więzienie jak lustro odbija największe społeczne bolączki. U nas jest nią alkoholizm.

Według planu Pana Boga

Czy kiedykolwiek planowała posługiwanie w więzieniu? Nie myślała o tym, charyzmat, jej powstałego we Włoszech, zgromadzenia Sióstr Kolegium Świętej Rodziny koncentruje się na edukacji dzieci i młodzieży. – Widać taki był plan Pana Boga – mówi dzisiaj.

Jeśli chodzi o kieleckie więzienie, to większość przesłanek była na nie: bariera językowa, młodość (miała wtedy ok. 30 lat i rzucającą się w oczy sycylijską urodę). Nakaz wewnętrzny był jednak na tyle silny, że nie można go było zignorować. Którejś środy poszła na Piaski, do Aresztu Śledczego, i tak to już trwa od 12 lat, wciąż i niezmiennie: w każdą środę, w każdą niedzielę, we wszystkie święta – s. Nazarena jest z więźniami. Siostra przygotowuje prostą katechezę, pomaga w opracowaniu liturgii czy specjalnego nabożeństwa, np. Drogi Krzyżowej, jasełek, krótkiego spektaklu. Razem dużo i chętnie śpiewają – więźniowie dopytują: Nazarenka, kiedy przyjdziesz z nami pośpiewać?

S. Nazarena jest przede wszystkim zawsze otwarta na potrzebę rozmowy, a może jeszcze bardziej – gotowa do słuchania. – Wiesz, z nimi może nikt nigdy nie rozmawiał, oni potrzebują się wygadać. Powoli nabierają ufności, otwierają się. Mówią, a wtedy zaczynają coś rozumieć, dociera do nich (nieraz bardzo powoli): zrobiłem coś złego. A to nie takie proste – odróżniać dobro od zła – mówi. – Mnie zawsze chodzi o wartości, o budowanie na nowo osoby ludzkiej, o wzbudzenie miłości, której nigdy może nie doznali – wyjaśnia s. Nazarena.

Dopóki nie mówią, nie pytam

Tej zasady s. Nazarena trzyma się wiernie. Tego, jej zdaniem, wymaga szacunek dla drugiego człowieka. Nie stawia ocen, nigdy nie krytykuje. Pomaga – towarzyszy w tych pierwszych kontaktach na drodze odbudowy człowieczeństwa. Tam, za kratami, znalazła bardzo dużo człowieczeństwa, któremu nie dano szansy…

Co spowodowało ów brak szansy? Bieda moralna, znacznie gorsza od tej materialnej. To cały bagaż trudnych, powikłanych życiorysów: patologia w rodzinach i w najbliższym środowisku, alkoholizm od wczesnych lat szkolnych, zaniedbania edukacyjne (niektórzy nie umieją czytać ani pisać), katechetyczne, sakramentalne.

Trudno mówić o jakichś zaawansowanych formach katechizacji w więzieniu. Nieraz chodzi o przeczytanie fragmentu Pisma Świętego, proste wyjaśnienie, a głównie o rozmowy.
O czym? O tym, że Bóg nas kocha. To jest najważniejsze, to im należy mówić. Może jeszcze nigdy nie słyszeli, że Bóg ich kocha? Że ktoś w ogóle ich kocha?




«« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Pobieranie... Pobieranie...

Reklama

Reklama

Reklama