Uzdrawianie Bożą miłością

Ośrodek Apostolstwa Trzeźwości w Zakroczymiu działa od niespełna czterdziestu lat, ale ideę szerzenia trzeźwości bracia mniejsi kapucyni prowincji warszawskiej realizują już przeszło półtora wieku. Przewodnik Katolicki, 22 kwietnia 2007






W latach 40. XIX wieku posługę na rzecz trzeźwości rozpoczął na terenie zaborów o. Beniamin Szymański. Wówczas to nasz naród był systematycznie rozpijany, szczególnie w zaborze rosyjskim. Według franciszkańskich źródeł, przeciętny mieszkaniec zaborów wypijał w owym czasie ok. 10 l spirytusu rocznie! Od picia alkoholu nie stronili nawet księża. Jak pisze dziś ksiądz Janusz Kochański: „W 1842 roku definitorium Zakonu Kapucynów wydało uchwałę ograniczającą podawanie alkoholu w uroczystościach domowych, następnym aktem był zakaz przechowywania alkoholu przez przełożonych i częstowania nim współbraci pod sankcją usunięcia z urzędu. [...] 30 sierpnia 1844 r. zarząd Prowincji Kapucynów powziął uchwałę, że klerycy do święceń wyższych, a bracia-niekapłani do ślubów wieczystych będą dopuszczani po uprzednim złożeniu przyrzeczenia całkowitej wstrzemięźliwości od wszelkich napojów alkoholowych [...]”.

Chrześcijańskie gospody

Od tego też czasu bracia kapucyni zapoczątkowali konsekwentną duszpasterską akcję trzeźwościową. W Zakroczymiu kontynuował ją o. Rajmund Smerdziński, co bardzo nie podobało się rosyjskim zaborcom, którzy grozili za to likwidacją tamtejszej siedziby zakonu. Dzieło po ojcu Rajmundzie przejął o. Franciszek Szymanowski, m.in. inicjator „chrześcijańskich gospód”, w których, jako jednych z pierwszych w Europie, nie podawano alkoholu. O. Honorat Koźmiński nie tylko przejął dotychczasową działalność swoich współbraci, ale zainicjował nieformalny zakon „martanek”, których misją było właśnie prowadzenie tych gospód oraz pomoc alkoholikom i ich rodzinom dotkniętym nałogiem. Kapucyni również w latach II Rzeczypospolitej prowadzili na szeroką skalę posługę na rzecz trzeźwości narodu. Po II wojnie światowej, mimo niechętnego nastawienia komunistów, konsekwentną pracę w walce z alkoholizmem rozpoczął o. Benignus (o. Jan Sosnowski), który m.in. prowadził kursy trzeźwościowe dla kleryków. On też zainicjował Ośrodek Apostolstwa Trzeźwości, który działa do dzisiaj.

Opuszczeni w miłości

Przyjeżdża ich tu ponad dwa tysiące rocznie: dorośli, młodzież, dzieci. Zagubieni, ale pragnący zmiany życia. Różni ich status majątkowy, miejsce zamieszkania, a łączy zaniedbanie moralne, brak miłości. Przybywają do tego niewielkiego miasteczka, dziś bardziej przypominającego wieś, położonego na skarpie wiślanej, z ledwie widocznymi resztkami dawnej świetności. Ośrodek Apostolstwa Trzeźwości umiejscowiony jest w zakonnym ogrodzie, gdzie znajduje się też barokowy kościół i cele ojców kapucynów. Poszukują tu też miłości, choć wielu z ich przyznaje, że nie jest to łatwe. Bywa, że przyjeżdża ktoś nieobciążony żadną chorobą uzależnienia, własną czy kogoś bliskiego. – „Dlaczego tu przyjeżdżasz, skoro to miejsce kojarzy się z alkoholizmem czy innymi uzależnieniami?” – pyta wówczas kapucyn o. Jan Karczewski, dyrektor Ośrodka Apostolstwa Trzeźwości - „Wierzę, że Bóg działa w tym konkretnym miejscu i konkretnym czasie. To jest sanktuarium, czyli miejsce szczególnego działania i tutaj są rozwiązywane trudne sprawy” – zazwyczaj pada odpowiedź. Ów człowiek uważa więc, że dzięki „temu miejscu” jest w stanie rozwiązać swój bardzo trudny problem. I rzeczywiście tak się dzieje, bo tutaj jest duże „nagromadzenie” Bożego Ducha.
«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Pobieranie...